16.09.2010

Treść apelacji

Zaznaczenie w apelacji zakresu żądanej zmiany lub uchylenia zaskarżonego orzeczenia w sposób niezgodny z granicami zaskarżenia nie stanowi braku uniemożliwiającego nadanie biegu apelacji, jeżeli ze względu na tzw. integralność zaskarżonego orzeczenia sąd drugiej instancji może wyjść poza te granice oraz granice wniosków.

Uzasadnienie

Postanowieniem z dnia 23 grudnia 2008 r. Sąd Rejonowy w K. dokonał podziału majątku wspólnego małżonków Teresy Z. i Tadeusza Z., dzieląc, tj. przyznając na własność uczestnikom, wchodzące w skład tego majątku nieruchomości (udziały w nich) oraz ruchomości, w tym samochody, maszyny oraz sprzęt urządzenia domowego, a także zasądzając od uczestnika Tadeusza Z. na rzecz wnioskodawczyni stosowną dopłatę.

W apelacji od tego postanowienia uczestnik zaznaczył, że zaskarża je w całości, ale wniósł o jego zmianę tylko w pewnej części, tj. orzeczenie "według nowej, rzeczywistej wyceny nieruchomości i nakładów" oraz o "wyliczenie ewentualnych różnic wartości otrzymanych składników i dopłat", a także o rozłożenie należnej od niego dopłaty na raty. "W przeciwnym razie" uczestnik wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Zarządzeniem przewodniczącego w Sądzie Okręgowym uczestnik został wezwany do uzupełnienia - w terminie siedmiu dni pod rygorem odrzucenia apelacji - braków formalnych apelacji przez dokładne określenie zakresu żądanej zmiany, z odniesieniem się do konkretnych punktów zaskarżonego postanowienia i wskazania, w jaki sposób każdy z tych punktów powinien być zmieniony.

W wykonaniu tego zarządzenia uczestnik sprecyzował, w jaki sposób - jego zdaniem - zaskarżone postanowienie powinno być zmienione, dodając, że "w przeciwnym razie", tzn. gdyby Sąd drugiej instancji uznał żądanie zmiany za niezasadne, wnosi o uchylenie zaskarżonego postanowienia w całości i przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu w K. do ponownego rozpoznania.

Rozpoznając apelację - po stwierdzeniu, że zakres żądanej przez uczestnika zmiany zaskarżonego postanowienia jest węższy od zakresu zaskarżenia, gdyż skarżący zaskarżył to postanowienie "w całości" - Sąd Okręgowy przedstawił Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia, przytoczone na wstępie, zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zgodnie z art. 368 § 1 k.p.c, apelacja - oprócz innych istotnych elementów konstrukcyjnych - powinna zawierać oznaczenie orzeczenia, od którego została wniesiona, ze wskazaniem, czy jest ono zaskarżone w całości, czy w części, a także wniosek o zmianę lub uchylenie orzeczenia z zaznaczeniem zakresu żądanej zmiany lub uchylenia. Wymagania te, wprowadzone do kodeksu postępowania cywilnego ustawą z dnia 24 maja 2000 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego, ustawy o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów, ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz. U. 2000 r. Nr 48 poz. 554), mają istotne znaczenie, wskazując bowiem zakres zaskarżenia orzeczenia sądu pierwszej instancji, decydują -z jednej strony - o granicach prawomocności tego orzeczenia w części niezaskarżonej (art. 363 § 1 k.p.c.) oraz - z drugiej strony - o granicach kognicji sądu drugiej instancji rozpoznającego sprawę na skutek apelacji.

Z kolei wniosek apelacyjny stanowi urzeczywistnienie zasady dyspozycyjności, z której wynika m.in., że sąd nie podejmuje żadnych czynności ani nie wydaje orzeczenia bez lub wbrew zwerbalizowanej woli strony, choćby - jak w wypadku wniosku apelacyjnego - nie był związany żądaniem.

W tej sytuacji braki, niedokładności lub sprzeczności we wskazaniu granic zaskarżenia oraz zaznaczeniu zakresu żądanej zmiany lub uchylenia kwestionowanego orzeczenia stanowią okoliczność uniemożliwiającą nadanie apelacji właściwego biegu. Innymi słowy, aby apelacja spełniała wymagania określone w art. 368 § 1 k.p.c, zakres przedmiotowy wniosku apelacyjnego musi w całości pokrywać granice zaskarżenia (por. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 30 sierpnia 2006 r. II CZ 53/2006 (LexPolonica nr 1916012), i z dnia 4 października 2006 r. II CZ 65/2006 LexPolonica nr 1916016). Jeżeli zatem zakres przedmiotowy zaskarżenia orzeczenia sądu pierwszej instancji jest szerszy od zakresu przedmiotowego wniosku apelacyjnego, apelacja nie spełnia wymagań określonych w art. 368 § 1 pkt 1 i 5 k.p.c. i podlega odrzuceniu (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 26 kwietnia 2007 r. III CZP 20/2007 OSNC 2008/6 poz. 61).

Rozstrzygając zagadnienie prawne przedstawione przez Sąd Okręgowy, trzeba jednak wziąć pod rozwagę jeszcze jedną istotną okoliczność, która nie pozwala na podjęcie uchwały uwzględniającej treść postawionej już tezy. Należy uwzględnić, że wątpliwość wypełniająca przedstawione do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne powstała w sprawie o podział majątku wspólnego, a więc w jednej z tzw. spraw działowych, w których orzeczenia in merito są ze swej istoty niepodzielne (integralne). Opisując charakter spraw działowych, w doktrynie oraz w piśmiennictwie trafnie zauważono, że orzeczenia wydawane w tych sprawach muszą dotyczyć całości przedmiotu działu, zatem z reguły nie może następować ich częściowe ich uprawomocnianie się; stanowią one powiązaną integralną całość, a ich poszczególne rozstrzygnięcia są wzajemnie zależne i uwarunkowane. Taki nierozerwalny związek zachodzi zwłaszcza pomiędzy rozstrzygnięciem o sposobie podziału i orzeczeniem o spłatach lub dopłatach lub o obowiązku wydania przedmiotu działu, a wadliwość jednego z nich skutkuje koniecznością zmiany lub uchylenia orzeczenia działowego w całości i orzeczenia o całości podziału albo przekazania sprawy do ponownego rozpoznania (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 1964 r. III CR 294/64 OSNCP 1965/7-8 poz. 130, oraz postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 28 stycznia 1999 r. III CKN 63/98 niepubl. i z dnia 9 maja 2008 r. III CZP 26/2008 OSNC 2009/6 poz. 90).

Tak więc apelacja w sprawach działowych - niezależnie od tego, czy została skierowana przeciwko całemu orzeczeniu co do istoty sprawy, czy tylko przeciwko jego części - jest, pomijając nieliczne wyjątki, apelacją dotyczącą całego orzeczenia, także w rozumieniu art. 368 § 1 pkt 1 k.p.c, co oznacza, że sąd drugiej instancji może wyjść poza granice wskazane przez skarżącego oraz poza granice jego wniosków (por. np. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 11 marca 1977 r. III CZP 7/77 OSNCP 1977/11 poz. 205 oraz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 17 września 1999 r. I CKN 379/98 OSNC 2000/3 poz. 59).

W konsekwencji należy przyjąć, że jeżeli ze względu na integralność orzeczenia sąd drugiej instancji może wyjść poza granice zaskarżenia oraz granice wniosków apelacji, zaznaczenie w niej zakresu żądanej zmiany lub uchylenia zaskarżonego orzeczenia w sposób niezgodny z granicami zaskarżenia nie stanowi braku uniemożliwiającego nadanie biegu apelacji.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że niezwiązanie sądu drugiej instancji w sprawach działowych granicami zaskarżenia i granicami wniosków nie oznacza rozluźnienia wymagań stawianych w art. 368 § 1 k.p.c. Także zatem w tych sprawach skarżący jest zobowiązany wskazać, czy orzeczenie sądu pierwszej instancji jest zaskarżone w całości, czy w części, a także zaznaczyć we wniosku o zmianę lub uchylenie orzeczenia zakresu żądanej zmiany lub uchylenia. Brak tych elementów uniemożliwia nadanie biegu apelacji, co - jak wskazano -nie dotyczy jedynie niespójności między tymi elementami, tj. rozbieżności między zakresem żądanej zmiany lub uchylenia zaskarżonego orzeczenia a granicami zaskarżenia.

Z tych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak na wstępie.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie

z dnia 16 kwietnia 2009 r.

I ACa 1260/2008

Roszczenia o zobowiązanie do złożenia przez podmiot, który dopuścił się naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy, stosownego oświadczenia, jest roszczeniem majątkowym.

Uzasadnienie

Powód "K." Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. wniósł o: 1) nakazanie pozwanemu "A." Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. zaprzestania działań naruszających prawa ochronne na znak towarowy "K.", polegających na dystrybuowaniu wraz z gazetą "Dz." ("Dz.") serii filmów pod nazwą "K. Dz.", 2) zobowiązanie pozwanego do zamieszczenia w prasie "Dzienniku", "Gazecie Wyborczej", "Rzeczpospolitej" oświadczenia o treści: ""A." Polska Sp. z o.o. oświadcza, że umyślnie naruszyła przysługujące Spółce "K." Sp. z o.o. prawo ochronne na znak towarowy K. poprzez wprowadzenie do obrotu serii filmów pod nazwą "K. Dz." Jednocześnie "A." Polska Sp. z o.o. pragnie przeprosić Spółkę "K." Sp. z o.o. za naruszenie jej praw.", 3) zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda odszkodowania w kwocie 50 000 zł tytułem naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy "K."

Pozwany "A." Polska Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. wniósł o oddalenie powództwa.

Wyrokiem z dnia 16 lipca 2008 r. Sąd Okręgowy w W. oddalił powództwo oraz zasądził od powoda "K." Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. na rzecz pozwanego "A." Polska Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. kwotę 4 097 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Apelację od tego wyroku wniósł powód, zaskarżając wyrok w części oddalającej powództwo w zakresie żądania nakazania pozwanemu zaprzestania działań, naruszających przysługujące powodowi prawa ochronne na znak towarowy "K.", polegających na dystrybuowaniu wraz z gazetą "Dz." serii filmów pod nazwą "K. Dz." w zakresie żądania zobowiązania pozwanego do zamieszczenia w "Rz." oświadczenia o treści wskazanej w pozwie, przy czym w swej apelacji skarżący, reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika wskazał, że przedmiotem zaskarżenia jest część wyroku oddalająca powództwo w zakresie praw niemajątkowych.

Wnosząc apelację powód uiścił opłatę w kwocie 600 zł.

Zarządzeniem Przewodniczącego z dnia 23 września 2008 r. powód zobowiązany został do usunięcia w terminie 7 dni braków formalnych apelacji, poprzez wskazanie, od którego z roszczeń została uiszczona opłata 600 zł oraz podanie wartości przedmiotu zaskarżenia dla roszczenia majątkowego - pod rygorem odrzucenia apelacji.

W odpowiedzi na to wezwanie pełnomocnik powoda w piśmie z dnia 8 października 2008 r. wskazał, iż roszczenia, których oddalenie jest kwestionowane w apelacji, są roszczeniami niemajątkowymi.

Kolejnym zarządzeniem Przewodniczącego z dnia 30 października 2008 r. pełnomocnik powoda został ponownie wezwany do wskazania wartości interesu majątkowego roszczeń z dwóch pierwszych punktów pozwu w terminie tygodniowym - pod rygorem odrzucenia apelacji. Przewodniczący zarazem wskazał, z odwołaniem się do orzecznictwa Sądu Apelacyjnego w W., iż roszczenia dochodzone przez powoda mają charakter majątkowy niepieniężny, zatem opłata od takich roszczeń winna być obliczona na podstawie art. 26 ust. 1 pkt 6 i art. 13 w związku z art. 21 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Nadto Przewodniczący w swym zarządzeniu pouczył pełnomocnika powoda, iż w sytuacji, gdy nie ma możliwości ustalenia wartości przedmiotu zaskarżenia w chwili wniesienia pisma do sądu, Przewodniczący określa opłatę tymczasową, lecz następuje to dopiero po wyraźnym powołaniu się przez stronę na tę okoliczność.

Dopiero w odpowiedzi na to wezwanie pełnomocnik powoda w piśmie procesowym z dnia 13 listopada 2008 r. przyznał, iż roszczenia, których oddalenie kwestionowane jest w apelacji, są roszczeniami majątkowymi niepieniężnymi i w związku z brakiem możliwości ustalenia wartości przedmiotu zaskarżenia w chwili wniesienia apelacji do sądu, powód wniósł o określenie opłaty tymczasowej na podstawie art. 15 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

Pozwany w odpowiedzi na apelację wniósł o oddalenie apelacji powoda jako niezasadnej.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja powoda podlega odrzuceniu.

W myśl art. 368 § 2 kpc w sprawach o prawa majątkowe należy oznaczyć wartość przedmiotu zaskarżenia. Powód reprezentowany w niniejszej sprawie przez zawodowego pełnomocnika, nie uczynił zadość temu obowiązkowi, dlatego też zarządzeniem Przewodniczącego z dnia 23 września 2008 r. został wezwany do usunięcia tego braku formalnego apelacji poprzez podanie wartości przedmiotu zaskarżenia co do roszczeń majątkowych. Pomimo otrzymania tego wezwania do usunięcia braków formalnych apelacji, powód nie uczynił zadość temu wezwaniu i w swym piśmie z dnia 8 października 2008 r. nadal utrzymywał, iż roszczenia dochodzone w pozwie, a których oddalenie zakwestionował w apelacji, są roszczeniami niemajątkowymi. Dopiero na skutek kolejnego wezwania i zawartego w tym wezwaniu pouczenia przyznał, iż dochodzone w niniejszej sprawie roszczenia są roszczeniami majątkowymi i wskazał, iż nie jest w stanie wskazać wartości przedmiotu sprawy w zakresie roszczeń z pkt 1 i 2 pozwu, a co za tym idzie wartości przedmiotu zaskarżenia apelacji i wniósł o określenie opłaty tymczasowej od apelacji.

Kwestią wstępną, której przesądzenie, legło u podstaw oceny, iż apelacja powoda dotknięta była brakiem formalnym w postaci braku oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia, było ustalenie, czy roszczenia, których dotyczy apelacja dotyczą praw majątkowych czy niemajątkowych. Tylko bowiem w przypadku uznania, iż niniejsza sprawa jest sprawą o prawa majątkowe, powód winien był oznaczyć wartość przedmiotu zaskarżenia.

O majątkowym lub niemajątkowym charakterze sprawy decyduje wyłącznie przedmiot sporu, tj. dobra, którego ochrony domaga się powód (por. postanowienie SN z dnia 3 grudnia 2002 r. I CZ 163/2002 OSP 2004/5 poz. 60). Przedmiotem sprawy są prawa majątkowe, jeśli żądane rozstrzygnięcie, w razie spełnienia świadczenia, będzie wywierać bezpośredni skutek w sferze interesów gospodarczych.

Powód w swej apelacji zakwestionował oddalenie roszczenia o nakazanie pozwanemu zaprzestania działań, naruszających przysługujące powodowi prawa ochronne na znak towarowy oraz roszczenia o zobowiązanie pozwanego do zamieszczenia w "Rz." oświadczenia o treści wskazanej w pozwie. Obydwa te roszczenia zostały oparte na treści art. 296 ust. 1 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Tekst jednolity: Dz. U. 2003 r. Nr 119 poz. 1117 z późn. zm.).

Jeśli chodzi o żądanie nakazania pozwanemu zaprzestania działań naruszających przysługujące powodowi prawa ochronne na znak towarowy, niewątpliwie dobrem, którego ochrony domaga się powód są interesy ekonomiczne powoda, jest to zatem roszczenie majątkowe, acz niepieniężne. Pogląd, iż roszczenie o zaniechanie niedozwolonych działań jest roszczeniem majątkowym uznać należy za ugruntowany w judykaturze (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2007 r. III CZ 12/2007 OSNC 2008/2 poz. 26).

Jeśli natomiast chodzi o roszczenia o zobowiązanie do złożenia stosownego oświadczenia, takiej jednolitości w orzecznictwie nie ma. We wskazanym już wyżej orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2007 r. również i to roszczenie zostało uznane za roszczenie majątkowe. Sąd Najwyższy stwierdził bowiem, iż roszczenie o zakazanie niedozwolonych działań, przewidziane w art. 18 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Tekst jednolity: Dz. U. 2003 r. Nr 153 poz. 1503 ze zm.) i roszczenie o złożenie stosownego oświadczenia, przewidziane w art. 18 ust. 1 pkt 3 tej ustawy, są roszczeniami majątkowymi. Natomiast w wyroku z dnia 9 stycznia 2008 r. II CSK 363/2007 (LexPolonica nr 1798171), Sąd Najwyższy uznał, iż roszczenie o złożenie odpowiedniego oświadczenia ma charakter niemajątkowy, aczkolwiek w uzasadnieniu tego wyroku zagadnienie to nie zostało szerzej omówione.

Wyżej wskazane poglądy Sądu Najwyższego zostały co prawda wyrażone na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, jednakże z uwagi na zbliżony charakter ochrony, winny one znaleźć odniesienie również do roszczeń będących przedmiotem niniejszego postępowania, tj. roszczeń z art. 296 ustawy Prawo własności przemysłowej. W postanowieniu z dnia 8 marca 2007 r. III CZ 12/2007 (OSNC 2008/2 poz. 26) Sąd Najwyższy, właśnie z uwagi na zbliżony charakter ochrony, objął swą analizą również roszczenia na gruncie Prawa własności przemysłowej.

Jeśli chodzi o ocenę roszczeń przysługujących uprawnionemu do prawa ochronnego na znak towarowy, na uwagę zasługuje pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 13 sierpnia 2002 r. IV CKN 329/2001 (LexPolonica nr 376755), iż o majątkowym charakterze sprawy decyduje żądanie powoda. Przedmiotem sprawy są prawa majątkowe, jeśli żądane rozstrzygnięcie, w razie spełnienia świadczenia, będzie wywierać bezpośredni skutek w sferze interesów gospodarczych. Odnośnie żądania zobowiązania do złożenia stosownego oświadczenia, o którym mowa w przepisie art. 20 ust. 2 ustawy z dnia 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych, Sąd Najwyższy wskazał, iż celem tego oświadczenia nie jest satysfakcja moralna uprawnionego z rejestracji znaku, zwłaszcza jeżeli jest nim osoba prawna, niezdolna do przeżyć psychicznych. Oświadczenie to w założeniu ustawy ma dopełnić skutków innych nakazów i zakazów oraz pełni funkcję informacyjną, jest więc środkiem działającym na świadomość klienteli i jej wybory znajdujące odbicie w stosunkach majątkowych.

Sąd Apelacyjny przychyla się do poglądu, iż roszczenia o zobowiązanie do złożenia przez podmiot, który dopuścił się naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy, stosownego oświadczenia, jest roszczeniem majątkowym.

Co prawda obecnie obowiązująca ustawa, odmiennie niż uprzednio obowiązująca ustawa z dnia 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych, wśród roszczeń przyznanych uprawnionemu do prawa ochronnego na znak towarowy nie przewiduje expressis verbis uprawnienia do żądania złożenia stosownego oświadczenia, a takie właśnie roszczenie zostało w niniejszej sprawie wysunięte przez powoda, to jednak przy ocenie charakteru tego roszczenia nie można pominąć okoliczności, przytoczonych przez powoda dla uzasadnienia tego roszczenia. Otóż powód w niniejszej sprawie domagał się zobowiązania pozwanego do zamieszczenia w prasie oświadczenia o treści wskazanej w pozwie jako formy naprawienia szkody. Zdaniem powoda złożenie przez pozwanego oświadczenia byłoby formą restytucji naturalnej w rozumieniu art. 363 § 1 kc. Powód zatem wysuwając to roszczenie nie szuka satysfakcji moralnej, lecz traktuje je jako formę naprawienia wyrządzonej mu, jako przedsiębiorcy, szkody. Uznać zatem należy, iż powód tą drogą poszukuje ochrony swych interesów majątkowych. Możliwość dochodzenia tego typu roszczeń jako roszczeń odszkodowawczych potwierdził Sąd Najwyższy w powołanym wyżej postanowieniu z dnia 8 marca 2007 r. III CZ 12/2007 (OSNC 2008/2 poz. 26).

Mając powyższe na uwadze, zgodzić się należy z Sądem Okręgowym, że roszczenia z pkt 1 i 2 pozwu, do których odnosi się apelacja powoda, są roszczeniami majątkowymi. Przesądzenie tej kwestii oznacza, iż powód winien był w swej apelacji oznaczyć wartość przedmiotu zaskarżenia. Apelacja powoda dotknięta była zatem brakiem formalnym. Powód został wezwany do usunięcia tego braku zarządzeniem z dnia 23 września 2008 r., lecz w zakreślonym w wezwaniu terminie braku tego nie usunął, błędnie podnosząc, iż roszczenia, których apelacja dotyczy są roszczeniami niemajątkowymi.

Oceny, iż powód nie usunął braków formalnych apelacji w terminie nie zmienia fakt, iż do powoda zostało skierowane kolejne wezwanie i po jego otrzymaniu powód powołał się na niemożność ustalenia wartości przedmiotu zaskarżenia. To kolejne wezwanie było zbędne, zatem brak jest podstaw do uznania, by sanowało ono uchybienia strony w usunięciu braku formalnego apelacji wskazywanego we wcześniejszym wezwaniu. Również okoliczność, iż w toku postępowania pierwszoinstancyjnego nie została dokonana prawidłowa kontrola i ustalenie wartości przedmiotu sprawy nie usprawiedliwia uchybienia terminu do uzupełnienia braku formalnego apelacji, wskazanego w zarządzeniu z dnia 23 września 2008 r. Powód winien bowiem już po otrzymaniu tego wezwania dokonać analizy charakteru dochodzonych w niniejszym postępowaniu roszczeń, wskazać w zakreślonym terminie wartość przedmiotu zaskarżenia i uiścić opłatę stosunkową. W sytuacji uznania, iż ustalenie wartości przedmiotu zaskarżenia nie jest możliwe, okoliczność tę powód winien był podnieść w terminie zakreślonym w wezwaniu z dnia 23 września 2008 r., a nie oczekiwać na dodatkowe wezwanie i pouczenia sądu (por. K. G. Komentarz do ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych Warszawa 2007 r.).

W myśl art. 370 kpc sąd pierwszej instancji odrzuci na posiedzeniu niejawnym apelację wniesioną po upływie przepisanego terminu, nieopłaconą lub z innych przyczyn niedopuszczalną, jak również apelację, której braków strona nie uzupełniła w wyznaczonym terminie.

Obowiązek kontroli dopuszczalności apelacji przez sąd drugiej instancji wynika z art. 373 kpc, który stanowi, iż sąd drugiej instancji odrzuca na posiedzeniu niejawnym apelację, jeżeli ulegała ona odrzuceniu przez sąd pierwszej instancji.

W tym stanie rzeczy, Sąd Apelacyjny, uznając, iż apelacja powoda, której braków formalnych powód nie uzupełnił w wyznaczonym terminie, podlegała odrzuceniu na podstawie art. 370 kpc, w oparciu o art. 373 kpc orzekł jak w sentencji.

O kosztach postępowania odwoławczego orzeczono na podstawie art. 98 kpc, w związku z art. 108 § 1 kpc i § 2, § 10 ust. 1 pkt 18 i § 12 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (Dz. U. 2002 r. Nr 163 poz. 1349 z późn. zm.).

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 6 listopada 2008 r.

II UZ 47/2008

Sprawa wszczęta odwołaniem od decyzji rozstrzygającej o prawie do renty z tytułu niezdolności do pracy, kwestionującym wyłącznie stopień tej niezdolności, jest sporem o wysokość świadczenia, w którym o dopuszczalności skargi kasacyjnej decyduje wartość przedmiotu zaskarżenia.

Uzasadnienie

Postanowieniem z dnia 24 lipca 2008 r. Sąd Apelacyjny-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych we Wrocławiu odrzucił na podstawie art. 398[2] § 1 k.p.c. skargę kasacyjną Józefa O. od wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 10 kwietnia 2008 r., w której wartość przedmiotu zaskarżenia została oznaczona przez skarżącego na kwotę 2.190 zł - w ocenie Sądu drugiej instancji prawidłowo - jako różnica (w skali roku) między dochodzoną wysokością renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy a przyznaną rentą z tytułu częściowej niezdolności do pracy.

W zażaleniu ubezpieczony, wnosząc o uchylenie postanowienia Sądu Apelacyjnego w całości, zarzucił naruszenie art. 398[2] § 1 zdanie drugie k.p.c., przez błędną wykładnię pojęcia "sprawa o przyznanie renty." Odwołał się do poglądu Sądu Najwyższego wyrażonego w postanowieniu z dnia 3 listopada 2004 r. I UZ 37/2004 (OSNP 2005/15 poz. 236), że spór między ubezpieczonym a organem rentowym, w którym ubezpieczony domaga się renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, zaś organ rentowy stwierdza do niej prawo z tytułu częściowej niezdolności do pracy, jest "sprawą o przyznanie renty" w rozumieniu nieobowiązującego już art. 392[1] § 1 zdanie drugie k.p.c. Zdaniem skarżącego, teza ta zachowuje aktualność na gruncie obecnego stanu prawnego, gdyż art. 398[2] § 1 zdanie drugie k.p.c. stanowi powtórzenie art. 392[1] § 1 zdanie drugie k.p.c.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Sprawa, w której wniesiono skargę kasacyjną, jest sprawą o prawa majątkowe, gdyż żądanie ubezpieczonego zmierza do realizacji prawa mającego bezpośredni wpływ na jego stosunki majątkowe (por. np. uzasadnienie orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 25 stycznia 1961 r. 2 CR 909/59 OSPiKA 1962/1 poz. 8). W sprawach tego rodzaju istnieje obowiązek oznaczenia wartości przedmiotu sporu w pozwie (art. 187 § 1 pkt 1 k.p.c.), a wartości przedmiotu zaskarżenia w apelacji (art. 368 § 2 k.p.c.) oraz w skardze kasacyjnej (art. 398[4] § 2 k.p.c.). Stosownie do art. 398[2] § 1 k.p.c., w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych skarga kasacyjna jest niedopuszczalna w sprawach o prawa majątkowe, w których wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż dziesięć tysięcy złotych, jednakże niezależnie od wartości przedmiotu zaskarżenia przysługuje w sprawach o przyznanie i o wstrzymanie emerytury lub renty oraz o objęcie obowiązkiem ubezpieczenia społecznego. Treść przytoczonego przepisu nie upoważnia do zaprezentowanego w zażaleniu wniosku, że w każdej sprawie dotyczącej ustalenia prawa do emerytury lub renty skarga kasacyjna przysługuje niezależnie od wartości zaskarżenia. W sprawach o prawa majątkowe - także z zakresu ubezpieczeń społecznych - które nie należą do kategorii spraw wymienionych w tym przepisie, w sposób wyczerpujący dopuszczalność skargi kasacyjnej uzależniona jest od wartości przedmiotu zaskarżenia.

Przyznanie renty następuje po stwierdzeniu istnienia przesłanek wymienionych w art. 57 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Tekst jednolity: Dz. U. 2004 r. Nr 39 poz. 353 ze zm.). Prawo do tego świadczenia uzależnione jest od stwierdzenia niezdolności do pracy, lecz nie od stopnia tej niezdolności. Wymiar niezdolności do pracy nabiera znaczenia dopiero na etapie wyliczenia świadczenia (por. art. 62 pkt 1 i 2 ustawy). Skoro różnicowanie stopnia niezdolności do pracy nie decyduje o prawie do renty, to sprawa wszczęta odwołaniem od decyzji rozstrzygającej o prawie do renty z tytułu niezdolności do pracy, w którym kwestionowany jest wyłącznie stopień niezdolności do pracy, nie dotyczy "przyznania świadczenia", o którym mowa w art. 398[2] § 1 k.p.c., lecz jest sporem o jego wysokość.

Pogląd odmienny, wyrażony przez Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 3 listopada 2004 r. I UZ 37/2004 (OSNP 2005/15 poz. 236), nie jest powszechnie podzielany (por. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 14 stycznia 1997 r. II UKN 51/96 OSNAPiUS 1997/17 poz. 329; z dnia 17 marca 2004 r. III UZ 1/2004 niepublikowane oraz glosę krytyczną D. Ciszewskiej, Monitor Prawniczy 2006/5 str. 270). Krytyka tego poglądu trafnie koncentruje się na stwierdzeniu, że przepisy art. 57 i 62 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych pozostają "w więzi z sobą" tylko o tyle, o ile regulują tę samą problematykę, czyli zagadnienie renty z tytułu niezdolności do pracy, przy czym oprócz przyznania prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy normują również inne istotne kwestie związane z rentą, w tym wysokość świadczenia rentowego.

W postanowieniu z dnia 7 czerwca 2005 r. II UZ 26/2005 (niepublikowane) Sąd Najwyższy potwierdził, że w sprawie o rentę z tytułu trwałej i całkowitej niezdolności do pracy w miejsce orzeczonej (przyznanej) okresowej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy wartość przedmiotu zaskarżenia stanowi różnica między wypłaconym a żądanym świadczeniem, obliczona za okres jednego roku (art. 22 k.p.c. w związku z art. 393[19](1) k.p.c. i art. 368 § 2 k.p.c.). Sąd Najwyższy w składzie orzekającym podziela to stanowisko i wyraża pogląd, że tego rodzaju sprawa kwalifikuje się jako sprawa o wysokość świadczenia rentowego, w której skarga kasacyjna nie przysługuje, jeżeli wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż dziesięć tysięcy złotych.

W tym stanie rzeczy zażalenie zostało oddalone jako bezzasadne (art. 398[14] w związku z art. 394[1] § 3 k.p.c.).

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 20 października 2008 r.

I PZ 26/2008

Wskazana w pozwie wartość przedmiotu sporu, która nie została sprawdzona przez sąd pierwszej instancji w myśl art. 25 § 1 i 2 k.p.c., pozostaje aktualna w postępowaniu apelacyjnym (art. 368 § 2 k.p.c.) i kasacyjnym (art. 368 § 2 w związku z art. 398[4] § 3 i art. 398[21] k.p.c.).

Uzasadnienie

Postanowieniem z dnia 27 czerwca 2008 r. Sąd Okręgowy-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Łodzi odrzucił zażalenie powoda Tadeusza B. na postanowienie tego Sądu z dnia 29 maja 2008 r. odrzucające skargę kasacyjną wniesioną od wyroku z dnia 12 marca 2008 r. w sprawie z jego powództwa przeciwko Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w P.

W uzasadnieniu postanowienia Sąd stwierdził, że powód w przedmiotowej sprawie dochodził dwóch roszczeń: odszkodowania z tytułu niezgodnego z prawem rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z przyczyn niezawinionych przez pracownika oraz ustalenia bezskuteczności oświadczenia pozwanej o rozwiązaniu umowy o pracę w powyższym trybie. Wartość przedmiotu zaskarżenia w skardze kasacyjnej określona została na kwotę 33.000 zł i skarga została opłacona opłatą podstawową. Sąd Najwyższy postanowieniem z dnia 12 listopada 2007 r. zwrócił skargę Sądowi Okręgowemu celem sprawdzenia wartości przedmiotu zaskarżenia, a w szczególności wartości "roszczenia o uznanie za niezgodne z prawem oświadczenia pozwanego o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia z przyczyn niezawinionych przez powoda." Zgodnie z tym zaleceniem Sąd Okręgowy wezwał pełnomocnika powoda do podania przedmiotu zaskarżenia dotyczącego powyższego roszczenia, a pełnomocnik określił je na kwotę 33.000 zł. W tym stanie rzeczy Sąd Okręgowy stwierdził, że prawidłowo obliczona wartość przedmiotu zaskarżenia wynosi 165.000 zł, w tym 33.000 zł z tytułu odszkodowania i 132.000 zł z tytułu roszczenia niepieniężnego, a dla obliczenia tej ostatniej wartości ma zastosowanie art. 23[1] k.p.c. Zatem Sąd uznał, że skarga została nienależycie opłacona, bowiem zgodnie z art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. 2005 r. Nr 167 poz. 1398 ze zm.) w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu przewyższa kwotę 50.000 zł, od wszystkich pism podlegających opłacie pobiera się opłatę stosunkową. Z tego względu skarga odrzucona została na mocy art. 130[2] § 3 k.p.c. w związku z art. 398[6] § 2 k.p.c.

W zażaleniu na powyższe postanowienie powód zarzucił naruszenie art. 23[1] k.p.c. w związku z art. 130[2] § 3 k.p.c., poprzez jego błędne zastosowanie w niniejszej sprawie i wniósł o jego uchylenie i zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Zażalenie to zostało opłacone opłatą podstawową w wysokości 30 zł. Wobec tego Sąd Okręgowy stwierdził, że również i to zażalenie nie zostało należycie opłacone, bowiem prawidłowo powód winien był uiścić opłatę stosunkową w wysokości 330 zł, zgodnie z art. 35 ust. 1, art. 13 i art. 19 ust. 3 pkt 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. W konsekwencji zażalenie podlegało odrzuceniu na mocy art. 130[2] § 3 k.p.c.

Powód w zażaleniu na to postanowienie zarzucił naruszenie art. 25 § 1 i 2 k.p.c. w związku z art. 130[2] § 3 k.p.c. i wniósł o jego uchylenie i zasądzenie od powoda na swoją rzecz kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.

Uzasadniając zażalenie skarżący stwierdził, że zgodnie z art. 25 § 1 k.p.c. sąd może na posiedzeniu niejawnym sprawdzić wartość przedmiotu sporu oznaczoną przez powoda i zarządzić w tym celu dochodzenie, a w myśl § 2 tego artykułu po doręczeniu pozwu sprawdzenie nastąpić może jedynie na zarzut pozwanego, zgłoszony przed wdaniem się w spór co do istoty sprawy. Podkreślił, że zgodnie z art. 26 k.p.c. po ustaleniu wartości przedmiotu sporu w myśl artykułu poprzedzającego, nie podlega ona ponownemu badaniu w dalszym toku postępowania. Zatem w dalszym stadium postępowania badanie wartości przedmiotu sporu nie jest dopuszczalne, co potwierdził Sąd Najwyższy w postanowieniach z dnia: 8 grudnia 2000 r. I CZ 115/2000 (LexPolonica nr 390917), z dnia 7 kwietnia 1997 r. III CKN 71/97 (Wokanda 1997/7 str. 4) oraz z dnia 19 czerwca 1997 r. III CZ 25/97 (OSNC 1997/10 poz. 162). W przedmiotowej sprawie wartość przedmiotu sporu wynosi 33.000 zł, stąd też wszystkie środki zaskarżenia podlegają opłacie podstawowej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zażalenie jest uzasadnione. Przepis art. 25 § 1 i 2 k.p.c. stanowi podstawę do dokonania sprawdzenia przez sąd wartości przedmiotu sporu i jednocześnie zakreśla granice czasowe tej kontroli. Mianowicie, sąd może na posiedzeniu niejawnym sprawdzić wartość przedmiotu sporu oznaczoną przez powoda i zarządzić w tym celu dochodzenie. Po doręczeniu pozwu sprawdzenie nastąpić może jedynie na zarzut pozwanego, zgłoszony przed wdaniem się w spór co do istoty sprawy. W myśl natomiast art. 26 k.p.c. po ustaleniu w myśl artykułu poprzedzającego, wartość przedmiotu sporu nie podlega ponownemu badaniu w dalszym toku postępowania. Oznacza to, że po wdaniu się w spór sąd nie ma możliwości modyfikowania wartości przedmiotu sporu. Pozostaje ona w takiej wysokości, w jakiej została określona w pozwie, oczywiście poza przypadkami, kiedy powód cofa pozew w jakiejś części lub rozszerza żądanie pozwu. Możliwość sprawdzenia wartości przedmiotu zaskarżenia w apelacji wynikająca z przepisu art. 368 § 2 k.p.c., zgodnie z którym stosuje się art. 19-24 k.p.c. i art. 25 § 1 k.p.c., nie otwiera możliwości ponownego sprawdzenia wartości przedmiotu sporu. Pozostaje ona w takiej kwocie, jaka została ustalona przed sądem pierwszej instancji. W konsekwencji, wartość przedmiotu zaskarżenia nigdy nie może być wyższa od wartości przedmiotu sporu, a jedynie - ze względu na zakres zaskarżenia wyroku - może być od niej niższa. Podobnie rzecz się ma w przypadku sprawdzenia wartości przedmiotu zaskarżenia w skardze kasacyjnej na podstawie art. 398[4] § 2 k.p.c. w związku z art. 398[21] k.p.c. i w związku z przywołanym wyżej przepisami.

Takie też stanowisko zajął Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 8 grudnia 2000 r. I CZ 115/2000 (LexPolonica nr 390917), stwierdzając, że wartość przedmiotu zaskarżenia w zakresie sposobu obliczania, powinna odpowiadać obiektywnemu kryterium. Nie zmienia to jednak zasady, że jej określenie pozostawiono stronie. Jej oświadczenie może być kwestionowane przez stronę przeciwną oraz podlega kontroli sądu. Jednakże i tu nie ma dowolności, ponieważ w pierwszej instancji przepisy art. 25 i 26 k.p.c. określają wyczerpująco sposób i terminy podważenia oświadczenia powoda. Po ich wyczerpaniu wartość przedmiotu sporu ulega stabilizacji i może być zmieniana tylko ze względu na zmianę powództwa, orzeczenie ponad żądanie lub granice zaskarżenia. Również w postanowieniu z dnia 19 czerwca 1997 r. III CZ 25/97 (OSNC 1997/10 poz. 162), wskazano, że w postępowaniu kasacyjnym odpowiednie stosowanie - dla oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia - art. 19-23 k.p.c. nie może uzasadniać ponownego ustalania wartości przedmiotu sporu. Identyczny pogląd wyrażony został w postanowieniu z dnia 7 kwietnia 1997 r. III CKN 71/97 (Wokanda 1997/7 str. 4), według którego Sąd Najwyższy rozpoznając kasację bada jej dopuszczalność pod kątem wartości zaskarżenia wymienionej w art. 393 pkt 1(1) k.p.c. i badanie to nie może być utożsamiane ze sprawdzaniem wartości przedmiotu sporu (art. 25 § 1 i 2 k.p.c.).

W niniejszej sprawie wskazana w pozwie wartość przedmiotu sporu na kwotę 33.000 zł, chociaż budzi wątpliwości (pomija jedno ze zgłoszonych roszczeń - roszczenie majątkowe niepieniężne), nie została poddana sprawdzeniu w myśl art. 25 § 1 i 2 k.p.c., a zatem pozostaje ona także aktualna w postępowaniu apelacyjnym i kasacyjnym. Stąd stanowi ona następnie wartość przedmiotu zaskarżenia w apelacji oraz później w skardze kasacyjnej - biorąc pod uwagę to, iż apelacja objęła cały wyrok Sądu pierwszej instancji oddalający powództwo w całości, a skarga kasacyjna cały wyrok Sądu drugiej instancji oddalający apelację w całości. Błędnie zatem przyjął Sąd Okręgowy (najprawdopodobniej na skutek zwrotu akt sprawy przez Sąd Najwyższy celem sprawdzenia wartości przedmiotu zaskarżenia) jako wartość przedmiotu zaskarżenia kwotę wyższą niż wartość przedmiotu sporu.

Ostatecznie zaś, ze względu na wartość przedmiotu sporu, zastosowanie w niniejszej sprawie ma przepis art. 35 ust. 1 zdanie pierwsze ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, a więc zażalenie na postanowienie Sądu Okręgowego z dnia 29 maja 2008 r. odrzucające skargę kasacyjną podlegało opłacie podstawowej.

Mając na uwadze powyższe Sąd Najwyższy na mocy art. 398[16] k.p.c. w związku z art. 394[1] § 3 k.p.c. orzekł jak w sentencji postanowienia. Sąd Najwyższy stwierdził także, że wniosek skarżącego, zawarty w zażaleniu, o zasądzenie kosztów postępowania przed Sądem Najwyższym jest przedwczesny na tym etapie postępowania. Zgodnie z przepisem art. 108 § 1 zdanie pierwsze k.p.c., sąd rozstrzyga o kosztach w każdym orzeczeniu kończącym sprawę w instancji. Jednakże analizując powyższy przepis nie można pominąć ogólnej zasady rządzącej kosztami procesu. Zasada ta wyrażona została w art. 98 § 1 k.p.c., zgodnie z którym strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. Decydujące zatem znaczenie ma wynik procesu, a nie jego poszczególnych etapów. Wynik procesu to rozstrzygnięcie o sprawie jako całości. Postanowienie Sądu Najwyższego, w wyniku którego dochodzi do uchylenia postanowienia sądu drugiej instancji odrzucającego zażalenie na postanowienie o odrzuceniu skargi kasacyjnej i które to uchylenie ma charakter tzw. "uchylenia zmieniającego," powoduje nadanie biegu zażaleniu. O ostatecznym wyniku sprawy, według którego zostaną rozliczone koszty postępowania w całości, zadecyduje otwarcie drogi do nadania biegu skardze kasacyjnej. Na obecnym etapie postępowania wynik sprawy nie jest znany. Zakładając hipotetycznie różne możliwe warianty, to odmowa przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania bądź jej oddalenie oznacza przegranie sprawy i nie ma podstaw do zasądzenia na rzecz strony przegrywającej jakichkolwiek kosztów procesu (wyjąwszy sytuację przewidzianą w przepisie art. 103 k.p.c.). Natomiast orzeczenie Sądu Najwyższego uwzględniające skargę kasacyjną przybrać może dwie formy. W przypadku uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy sądowi drugiej instancji do ponownego rozpoznania zastosowanie ma przepis art. 108 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c. i w związku z art. 398[21] k.p.c., w przypadku wyroku reformatoryjnego o kosztach procesu rozstrzygać będzie przepis art. 98 § 1 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c. w związku z art. 398[21] k.p.c.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 8 sierpnia 2008 r.

V CZ 49/2008

Dla określenia wartości przedmiotu sporu lub wartości zaskarżenia w sprawie o roszczenie pieniężne wyrażone w walucie obcej miarodajny jest kurs tej waluty w dniu wniesienia pozwu; późniejsza zmiana kursu jest w tym względzie bez znaczenia.

Uzasadnienie

Postanowieniem z dnia 21 kwietnia 2008 r. Sąd Apelacyjny w K., powołując się na przepisy art. 373 w związku z art. 130[2] § 3 kpc, odrzucił apelację pozwanej od wyroku Sądu Rejonowego-Sądu Gospodarczego w K. z dnia 24 stycznia 2008 r. z powodu nieuiszczenia należnej opłaty. Stwierdził, że pozwana, reprezentowana przez pełnomocnika będącego adwokatem, w dniu 3 marca 2008 r. wniosła apelację, w której oznaczyła wartość przedmiotu zaskarżenia kwotą 119.140 EURO, i równocześnie uiściła opłatę w kwocie 21.062 zł, wyjaśniając, że za podstawę jej obliczenia przyjęła sumę stanowiącą równowartość przedmiotu zaskarżenia w złotych polskich według średniego kursu NBP z dnia wniesienia apelacji. Tymczasem należna opłata od apelacji wynosi 22.565 zł, wartość przedmiotu zaskarżenia wyrażonego w walucie obcej bowiem powinna być obliczona przy uwzględnieniu średniego kursu NBP obowiązującego w chwili wniesienia pozwu (tj. 119.140 EURO x 3,7879 zł = 451.291 zł x 5% = 22.565 zł). Ponieważ pełnomocnik pozwanej w złożonej apelacji nie oznaczył wartości przedmiotu zaskarżenia kwotą pieniężną wyrażoną w pieniądzu polskim, należy przyjąć, że wartość ta nie została w ogóle oznaczona. Wskazany brak nie podlega jednak uzupełnieniu w trybie art. 130 w związku z art. 391 § 1 kpc z dwóch powodów. Po pierwsze, wartość ta jest wiadoma, nie jest to zatem brak, który uniemożliwia nadanie apelacji prawidłowego biegu. Po drugie, zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 2007 r. III CZP 77/2007 (OSNC 2008/10 poz. 109), nieopłacona apelacja wniesiona przez adwokata w sprawie o roszczenie pieniężne, w której nie oznaczono wartości przedmiotu zaskarżenia, podlega odrzuceniu bez wzywania o uzupełnienie jej braku w tym zakresie.

W zażaleniu na powyższe postanowienie pozwana zarzuciła naruszenie przepisów: art. 19 kpc przez uznanie, że wartość zaskarżenia wyrażona w EURO powinna być przeliczona na pieniądz polski przy zastosowaniu średniego kursu NBP z chwili wniesienia pozwu, art. 19 kpc przez przyjęcie, że wartość zaskarżenia wyrażona w EURO powinna być przeliczona przy zastosowaniu średniego kursu NBP z dnia 30 kwietnia 2008 r., mimo że w dniu tym pozew na pewno nie został wniesiony, art. 368 § 2 kpc przez uznanie, że odpowiednie stosowanie art. 19 kpc oznacza jego stosowanie wprost, bez uwzględnienia odmienności postępowania apelacyjnego, art. 25 kpc przez jego niezastosowanie, mimo że w sprawie nie można ustalić daty wniesienia pozwu, i art. 373 w związku z art. 130[2] § 3 kpc przez odrzucenie apelacji mimo braku podstaw do takiego rozstrzygnięcia. Podniosła też, że Sąd Apelacyjny poczynił błędne ustalenia faktyczne, uznał bowiem średni kurs NBP z dnia 30 kwietnia 2007 r. za kurs obowiązujący w chwili wniesienia pozwu, mimo że w dniu tym pozew na pewno nie został wniesiony, a dokładnej daty jego wniesienia nie można ustalić. W konkluzji żaląca wnosiła o uchylenie zaskarżonego postanowienia.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zażalenie trzeba uznać za uzasadnione, aczkolwiek z innych przyczyn niż podniesione przez żalącą. Rozpoznając zażalenie Sąd Najwyższy, zgodnie z art. 394[1] § 3 w związku z art. 398[21] kpc, stosuje odpowiednio przepisy o apelacji, co oznacza, że nie jest związany zarzutami sformułowanymi przez żalącego.

Nie ulega wątpliwości, że powód, wnosząc o zasądzenie sumy wyrażonej w walucie obcej, obowiązany jest - zgodnie z art. 19 § 2 kpc - oznaczyć w pozwie kwotą pieniężną wartość przedmiotu sporu. Przyjmuje się bowiem powszechnie, że reguła wyrażona w art. 19 § 1 kpc odnosi się tylko do roszczeń określonych w kwocie wyrażonej w pieniądzu polskim. W niniejszej sprawie powód obowiązkowi temu zadośćuczynił, oznaczając wartość przedmiotu sporu kwotą 577.068,98 zł, stanowiącą - według obliczeń dokonanych przy zastosowaniu średniego kursu NBP z dnia 30 kwietnia 2007 r., wynoszącego 3,7879 PLN: 1 EURO - równowartość 152.345,36 EURO. Istotnie, z akt sprawy nie wynika, kiedy dokładnie pozew został wniesiony; czy nastąpiło to w dniu jego sporządzenia, czyli w dniu 1 maja 2007 r., czy też - jak przyjmuje żaląca - w dniu 2 maja 2007 r. Okoliczność ta pozostaje jednak bez znaczenia, skoro żaląca nie podniosła w tym zakresie zarzutu w trybie art. 25 § 2 kpc i nie wykazała, by średni kurs NBP z dnia 2 maja 2007 r. był niższy od obowiązującego w dniu 30 kwietnia 2007 r. Nie uczyniła tego notabene również w zażaleniu. W konsekwencji, przyjęty przez powoda średni kurs NBP, wynoszący 3,7879 PLN: 1 EURO, trzeba uznać za miarodajny dla oznaczenia wartości przedmiotu sporu w chwili wniesienia pozwu.

Wnosząc apelację od wyroku Sądu Okręgowego, którym zasądzono na rzecz powoda kwotę 119.140 EURO, żaląca, zgodnie z art. 368 § 2 w związku z art. 19 § 2 kpc, obowiązana była oznaczyć wartość przedmiotu zaskarżenia kwotą pieniężną wyrażoną w pieniądzu polskim, którą należało obliczyć - jak niewadliwie przyjął Sąd Apelacyjny - przy zastosowaniu kursu wynoszącego 3,7879 PLN: 1 EURO. Jak już bowiem wyjaśnił Sąd Najwyższy, dla określenia wartości przedmiotu sporu lub wartości zaskarżenia w sprawie o roszczenie pieniężne wyrażone w walucie obcej miarodajny jest kurs tej waluty w dniu wniesienia pozwu; późniejsza zmiana kursu jest w tym względzie bez znaczenia (zob. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 8 lutego 1938 r. C II 2019/37 Zb. Orz. 1938/XII poz. 557, wyrok z dnia 18 maja 1984 r. I CR 121/84 OSNCP 1985/1 poz. 15 i z dnia 28 stycznia 1998 r. II CZ 174/97 niepubl.).

Sąd Apelacyjny trafnie zauważył, że w apelacji żaląca uchybiła obowiązkowi oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia sumą pieniężną wyrażoną w pieniądzu polskim, błędnie ocenił jednak konsekwencje tego uchybienia. Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 2007 r. III CZP 77/2007 (OSNC 2008/10 poz. 109), do której odwołał się Sąd Apelacyjny przy ocenie skutków wspomnianego braku formalnego, dotyczyła innego stanu faktycznego. Chodziło w niej o sytuację, w której apelacja zawierała braki formalne podlegające uzupełnieniu i jednocześnie braki powodujące jej odrzucenie a limine. W takim wypadku istotnie niecelowe byłoby wzywanie o uzupełnienie braków formalnych przed odrzuceniem apelacji, skoro ich ewentualne uzupełnienie musiałoby pozostać bez wpływu na konieczność odrzucenia.

W niniejszej sprawie apelacja była dotknięta brakiem usuwalnym w trybie art. 130 kpc i nie było podstaw do jej odrzucenia a limine. Prezentując odmienny pogląd Sąd Apelacyjny przeoczył, że sankcja przewidziana w art. 130[2] § 3 kpc wchodzi w grę wówczas, gdy od pisma nie uiszczono opłaty w wysokości stałej lub stosunkowej obliczonej od wskazanej przez stronę wartości przedmiotu zaskarżenia. Jeżeli wskazana w apelacji wartość przedmiotu zaskarżenia budzi zastrzeżenia, Sąd - zgodnie z art. 25 § 1 w związku z art. 368 § 2 kpc - powinien wydać postanowienie i określić tę wartość w sposób prawidłowy. Gdyby w wyniku sprawdzenia okazało się, że wartość przedmiotu zaskarżenia jest wyższa od wskazanej przez stronę, Sąd powinien wezwać pełnomocnika żalącej do uiszczenia brakującej opłaty pod rygorem odrzucenia apelacji (art. 130[3] § 1 w związku z art. 391 § 1 kpc oraz art. 130[2] § 5 kpc; zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 kwietnia 2008 r. V CZ 17/2008 OSNC 2009/A poz. 8).

Z powyższych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 398[15] § 1 zdanie pierwsze w związku z art. 394[1] § 3 kpc uchylił zaskarżone postanowienie.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie

z dnia 4 czerwca 2008 r.

III AUa 471/2008

Podniesienie przez apelującego jedynie zarzutu, iż Sąd I instancji "oparł się na twierdzeniach organu emerytalnego", stanowiące li tylko wyraz niezadowolenia odwołującego z treści podjętego rozstrzygnięcia, nie może stanowić podstawy dla uznania jego apelacji za uzasadnioną. Apelujący winien był bowiem wykazać - w myśl art. 368 kpc - na czym konkretnie miałoby polegać naruszenie obowiązujących przepisów prawa, czego w żadnej mierze nie uczynił.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w W. wyrokiem z dnia 18 lutego 2008 r. (...) oddalił odwołanie Zdzisława B. od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA z dnia 15 listopada 2007 r., odmawiającej wznowienia postępowania zakończonego prawomocną decyzją z dnia 19 sierpnia 1998 r.

Sąd Okręgowy ustalił, że Zdzisław B. został zwolniony ze służby w Jednostce Ratowniczo - Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w T.G. z dniem 9 marca 1994 r., na podstawie rozkazu personalnego Komendanta Rejonowego Państwowej Straży Pożarnej w T.G. (...).

W dniu 27 kwietnia 1994 r. decyzją Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, wydaną na podstawie przepisów ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej oraz ich rodzin (Dz. U. 1983 r. Nr 46 poz. 210 ze zm.), ustalono mu prawo do emerytury od dnia 10 marca 1994 r., przyjmując za podstawę wymiaru kwotę brutto 5.248.750 zł; wysokość emerytury, zwiększoną o dodatek z tytułu inwalidztwa, ustalono na kwotę 4.303.974 zł brutto.

W dniu 10 czerwca 1994 r. dokonano zmiany wysokości emerytury odwołującego naliczonej decyzją z dnia 27 kwietnia 1994 r. i wskutek rewaloryzacji nowa wysokość świadczenia emerytalnego została ustalona na 6.688.202 zł brutto.

W związku z wejściem w życie ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin, w dniu 19 sierpnia 1994 r. dokonano przeliczenia wysokości świadczenia emerytalnego odwołującego, w wyniku którego wysokość ta została ustalona na kwotę 3.488.702 zł brutto; ponieważ powyższa kwota była niższa od świadczenia przyznanego uprzednio, odwołującemu wypłacano emeryturę w kwocie ustalonej decyzją z dnia 10 czerwca 1994 r., aż do czasu zrównania się wysokości emerytury poprzednio wyliczonej i wyliczonej na podstawie nowych przepisów, tj. do dnia 1 stycznia 1997 r.

Zdaniem Sądu Okręgowego odwołanie nie zasługuje na uwzględnienie.

Zgodnie z art. 33 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Tekst jednolity: Dz. U. 2004 r. Nr 8 poz. 67 ze zm.) prawo do świadczeń pieniężnych z tytułu zaopatrzenia emerytalnego lub ich wysokość ulega ponownemu ustaleniu na wniosek osoby zainteresowanej albo z urzędu, jeżeli po uprawomocnieniu się decyzji w tej sprawie zostaną przedstawione nowe dowody lub ujawnione nowe okoliczności, które mają wpływ na prawo do świadczeń albo ich wysokość.

W piśmie z dnia 18 września 2006 r. odwołujący nie wskazał takich nowych dowodów lub okoliczności, które mogłyby uzasadniać ponowne ustalenie wysokości świadczenia. Kwestionował natomiast prawidłowość przeliczenia wysokości świadczenia dokonanego decyzją z dnia 19 sierpnia 1994 r., w wyniku którego ustalona wysokość świadczenia została zmniejszona.

Sposób przeliczenia wysokości świadczenia, dokonanego ww. decyzją z dnia 19 sierpnia 1994 r. należy jednak uznać za prawidłowy. Zgodnie z art. 58 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin, osobom którym w dniu wejścia w życie ustawy przysługiwały emerytury i renty na podstawie przepisów dotychczasowych, wysokość tych świadczeń należało ustalić na nowo z urzędu, z uwzględnieniem zasad określonych w tej ustawie.

Mając na uwadze zasady wyliczania wysokości świadczeń, wynikające z ustawy, organ emerytalny ustalił, iż nowa wysokość świadczenia emerytalnego odwołującego wynosiła 3.488.702 zł. Z uwagi na fakt, że wyliczona w ten sposób wysokość świadczenia była niższa od ustalonej na podstawie decyzji z dnia 10 czerwca 1994 r. - zgodnie z art. 58 ust. 3 ww. ustawy - do dnia 1 stycznia 1997 r. odwołujący otrzymywał świadczenie w wysokości poprzednio ustalonej. Fakt ten nie był przez odwołującego kwestionowany w toku postępowania.

W świetle powyższego należy uznać, iż decyzja z dnia 19 sierpnia 1994 r. została wydana w sposób prawidłowy i zgodny z obowiązującymi wówczas przepisami prawa i brak było podstaw do wznowienia postępowania.

Apelację od tego wyroku złożył Zdzisław B., domagając się jego uchylenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd I Instancji. Apelujący zarzucił Sądowi Okręgowemu błędną ocenę materiału dowodowego mającą wpływ na treść orzeczenia.

W uzasadnieniu apelacja podnosi, iż Sąd wydając wyrok, oparł się o twierdzenia, że przedstawione przez ZER przeliczenia były prawidłowe, dokonane na podstawie art. 58 ustawy z dn. 18 lutego 1994 r., która weszła w późniejszym czasie w życie. Wydając wyrok Sąd nie wziął pod uwagę stawianych zarzutów, tylko zgodził się z twierdzeniem organu emerytalnego. Tymczasem odwołujący od wielu lat podnosi, że decyzja rewaloryzacji była dla niego krzywdząca i dokonano niewłaściwego przeliczenia emerytury.

Apelujący wskazuje na pismo z dnia 31 maja 2006 r. oraz z dnia 18 września 2006 r. Podkreśla, iż od kilku lat próbuje dowiedzieć się dlaczego zmniejszona została kwota podstawy wymiaru jego emerytury oraz jej procent.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja odwołującego nie zasługuje na uwzględnienie.

Przede wszystkim stwierdzić należy, iż Sąd I instancji przeprowadził w niniejszej sprawie właściwe postępowanie, dokonał szczegółowych ustaleń faktycznych i prawidłowej wykładni zastosowanych przepisów prawa, dając temu wyraz w pisemnych motywach zaskarżonego wyroku.

Sąd Apelacyjny w pełni akceptuje dokonane przez ten Sąd ustalenia faktyczne, jak i wnioskowania prawnicze, zawarte w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, co powoduje, że w tej sytuacji nie istnieje potrzeba powtarzania tych ustaleń faktycznych, jak i interpretacji przepisów prawa (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 1998 r. I PKN 339/98 OSNAPiUS 1999/24 poz. 776).

Zauważyć wypada, że apelacja nie wskazuje, w jaki sposób miałoby dojść do naruszenia przez Sąd I instancji obowiązujących przepisów prawa, a zwłaszcza tych które miały znaczenie dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy tj. przepisów ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Tekst jednolity: Dz. U. 2004 r. Nr 8 poz. 67 ze zm.).

Podniesienie przez apelującego jedynie zarzutu, iż Sąd I instancji "oparł się na twierdzeniach organu emerytalnego", stanowiące li tylko wyraz niezadowolenia odwołującego z treści podjętego rozstrzygnięcia, nie może stanowić podstawy dla uznania jego apelacji za uzasadnioną. Apelujący winien był bowiem wykazać - w myśl art. 368 kpc - na czym konkretnie miałoby polegać naruszenie obowiązujących przepisów prawa, czego w żadnej mierze nie uczynił.

To, iż Sąd I instancji powołał się na identyczne, jak organ emerytalny, przepisy cytowanej wyżej ustawy, nie jest nieprawidłowe. Zarówno organ emerytalny, jak i Sąd I instancji stosują te same przepisy prawa dla oceny zaistniałego w danej sprawie stanu faktycznego, przy czym zadaniem Sądu I instancji było dokonanie merytorycznej oceny prawidłowości skarżonej przez odwołującego decyzji, a którą to decyzją organ odmówił wznowienia postępowania w sprawie zakończonej prawomocną decyzją z dnia 19 sierpnia 1994 r. Kontrola ta pozwoliła na stwierdzenie, że decyzja organu emerytalnego z dnia 15 listopada 2007 r. jest prawidłowa.

Odwołujący w toku w toku całego postępowania sądowego - włącznie z apelacyjnym - był przede wszystkim nie usatysfakcjonowany działaniem organu emerytalnego, które organ ten podjął po wejściu w życie przepisów ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. (wyż. cyt.), a zwłaszcza tym, do którego organ emerytalny był zobowiązany przepisem art. 58. Przepis ten nakazywał organowi emerytalnemu ustalić z urzędu na nowo osobom, którym w dniu wejścia w życie ustawy przysługiwały emerytury i renty na podstawie przepisów dotychczasowych, wysokość tych świadczeń, według zasad określonych w aktualnej ustawie, czynić to według reguł wskazanych w powołanym art. 58. Organ emerytalny doskonal tego rodzaju przeliczenia świadczenia emerytalnego odwołującego, czemu dal wyraz w decyzji z dnia 19 sierpnia 1994 r.

Zauważyć także wypada, iż w dniu 11 września 2006 r. organ emerytalny przesłał odwołującemu bardzo obszerne pismo informacyjne, w którym szczegółowo i zrozumiale wyjaśnił sposób wyliczenia wysokości jego emerytury, lecz mimo to odwołujący z działaniem organu emerytalnego nie mógł się zgodzić i zgłosił wniosek o wznowienie postępowania w tej sprawie. Stanowisko odwołującego wynika - jak przyjął to Sąd Apelacyjny - jedynie z subiektywnego odczucia pokrzywdzenia a jednocześnie jest wyrazem przyjęcia przez niego błędnej wykładni obowiązujących przepisów prawa i z tych względów nie może zostać uznane za zasadne.

Mając na uwadze powyższe, Sąd Apelacyjny - na podstawie art. 385 kpc - orzekł, jak w sentencji wyroku.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

z dnia 20 maja 2008 r.

P. 18/2007

Art. 370[1] ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. 1964 r. Nr 43 poz. 296, ze zm.) jest niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz art. 78 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Ponadto postanawia:

na podstawie art. 39 ust. 1 pkt 1 w związku z art. 39 ust. 2 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. 1997 r. Nr 102 poz. 643, z 2000 r. Nr 48 poz. 552 i Nr 53 poz. 638, z 2001 r. Nr 98 poz. 1070 oraz z 2005 r. Nr 169 poz. 1417) umorzyć postępowanie w zakresie dotyczącym badania zgodności art. 370[1] ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. 1964 r. Nr 43 poz. 296, ze zm.) z art. 32 ust. 1 Konstytucji, ze względu na zbędność wydania wyroku.

Uzasadnienie

I

1. Sąd Okręgowy w Poznaniu, Wydział II Cywilny - Odwoławczy, postanowieniem z 20 marca 2007 r. (II Cz 388/2007 i II Cz 405/2007), przedstawił Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne o zgodność art. 370[1] ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. 1964 r. Nr 43 poz. 296, ze zm.; dalej: kodeks postępowania cywilnego albo kpc) z art. 45 ust. 1, art. 78 oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji.

1.1. Pytanie prawne zostało sformułowane w związku z dwiema toczącymi się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu sprawami, które łączą istotne podobieństwa, a mianowicie: 1) obydwie wszczęte zostały zażaleniem na postanowienie sądu pierwszej instancji o odrzuceniu apelacji, 2) w obydwu odrzucona apelacja sporządzona była przez profesjonalnego pełnomocnika (adwokata i radcę prawego), 3) w obydwu sądy pierwszej instancji uznały, że apelacja nie spełnia wymogu art. 368 § 1 pkt 1 kpc i na podstawie zakwestionowanego w niniejszej sprawie przepisu odrzuciły ją a limine.

Rozpoznając złożone w obydwu sprawach zażalenia na postanowienia o odrzuceniu apelacji, Sąd Okręgowy w Poznaniu nabrał wątpliwości, czy na skutek rozstrzygnięć, jakie musiałby wydać w oparciu o art. 370[1] kpc, kończących postępowanie w sprawie, nie doszłoby do naruszenia gwarantowanych konstytucyjnie praw do sądu oraz do zaskarżania orzeczeń wydanych w pierwszej instancji, jak też zasady równości wobec prawa. Stąd, zarządziwszy połączenie rozpatrywanych spraw i zawiesiwszy dalsze w nich postępowanie, postanowił wystąpić z pytaniem prawnym o przytoczonej wyżej treści. Od wyroku Trybunału Konstytucyjnego zależy dopuszczalność merytorycznego rozpoznania apelacji wniesionych we wspomnianych sprawach (jako bezpośrednie następstwo oddalenia wniesionych przez strony zażaleń albo uchylenia zaskarżonych postanowień sądów pierwszej instancji odrzucających apelacje), czyli sposób rozstrzygnięcia spraw rozpatrywanych przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.

1.2. Na wstępie przedstawiający pytanie prawne sąd przypomniał, kiedy zakwestionowany przepis został wprowadzony do porządku prawnego, a także na czym polegała istota dokonanej z chwilą jego wejścia w życie zmiany normatywnej.

Charakteryzując konsekwencje obowiązywania art. 370[1] kpc, sąd określił je (w ślad za terminologią stosowaną w piśmiennictwie) jako "wprowadzenie do procedury cywilnej tzw. braków formalnych nieusuwalnych". Ich istota sprowadza się do całkowitej niedopuszczalności popełnienia przez wymienionych we wskazanym wyżej przepisie profesjonalnych pełnomocników błędów formalnych, polegających na pominięciu w treści apelacji jednego z prawem przewidzianych elementów, jak też całkowitej niemożności ich skorygowania po upływie terminu wniesienia apelacji.

1.3. Występujący z pytaniem prawnym sąd przypomniał - odwołując się w tym zakresie do dorobku orzeczniczego Trybunału Konstytucyjnego - treść wyrażonego w art. 45 Konstytucji prawa do sądu, szczególnie uwypuklając ten jego aspekt, który odnosi się do "prawa do rzetelnej procedury". Podkreślił, że prawo to doznać może uszczerbku w wypadku takiego ukształtowania procedury sądowej, które skutkuje uniemożliwieniem albo nadmiernym utrudnieniem stronie skutecznej obrony jej praw na drodze sądowej.

Nie negując zarówno zasadności domniemanych (wobec milczenia w tym zakresie projektu ustawy, z mocy której zakwestionowany przepis wszedł do porządku prawnego) założeń i celów omawianej zmiany kpc, a w szczególności dopuszczalności stawiania wyższych wymagań podmiotom profesjonalnym, jak i użyteczności wprowadzania regulacji pozwalających przyspieszyć postępowanie sądowe, Sąd Okręgowy w Poznaniu wyraził przekonanie, że nie są one wystarczającym uzasadnieniem tak drastycznych sankcji, jak odrzucenie środka odwoławczego i zamknięcie stronie drogi do rozpoznania sprawy przez sąd drugiej instancji.

Zdaniem sądu, nawet profesjonalnemu pełnomocnikowi nie można odmówić prawa do błędu, zwłaszcza że nie można wykluczyć, iż błędy tych podmiotów mogą też świadczyć o niewłaściwym ukształtowaniu procedury sądowej przez prawodawcę.

W razie wystąpienia braku formalnego apelacji nie istnieje możliwość uchylenia się od jego skutków. Strona ma wprawdzie możliwość wniesienia zażalenia na postanowienie o odrzuceniu apelacji, jako że kończy ono postępowanie w sprawie (art. 394 § 1 kpc), jednak w razie stwierdzenia przez sąd odwoławczy braku któregokolwiek z elementów apelacji, wymienionych w art. 370[1] kpc, uwzględnienie tego zażalenia nie będzie nigdy możliwe. Zażalenie nie jest więc drogą pozwalającą na korektę popełnionej nieprawidłowości.

Z kolei analiza innych przepisów kpc daje podstawy do stwierdzenia, że ustawodawca zakłada możliwość popełnienia błędów i omyłek nawet przez podmiot, od którego należy oczekiwać najwyższych standardów formalnych i merytorycznych, czyli sąd. Służą temu takie instytucje jak: sprostowanie w wyroku niedokładności, błędów pisarskich albo rachunkowych lub innych oczywistych omyłek (art. 350 kpc), uzupełnienie wyroku (art. 351 kpc) oraz wykładnia wyroku (art. 352 kpc).

W ocenie Sądu Okręgowego w Poznaniu, trzeba także mieć na względzie, że "drakońska" sankcja przewidziana w kwestionowanym przepisie nie jest skierowana w pierwszym rzędzie przeciwko podmiotowi, który dopuścił się uchybienia (profesjonalnemu pełnomocnikowi procesowemu), lecz przeciwko stronie będącej zleceniodawcą pełnomocnika. To właśnie strona ponosi niekorzystne konsekwencje odrzucenia apelacji - przegrywa sprawę merytorycznie, choć jej "zawinienie" sprowadza się wyłącznie do wyboru zastępcy procesowego, któremu zdarzyło się popełnić prosty błąd. Jedynym negatywnym skutkiem dla tego ostatniego jest natomiast ryzyko wytoczenia przeciwko niemu postępowania dyscyplinarnego, które jednak nie jest w takim wypadku obligatoryjne, albowiem na organach samorządowych (zawiadamianych przez sąd o popełnionym błędzie formalnym) nie spoczywa obowiązek jego wszczęcia.

1.4. Drugi ze wskazanych w pytaniu prawnym wzorzec kontroli - art. 78 Konstytucji wzmacnia prawo do sądu, gdyż wprowadza zasadę instancyjności (inaczej zaskarżalności). Podniesione do rangi konstytucyjnej prawo do zaskarżania orzeczeń wydanych w pierwszej instancji ma na celu zapobieganie pomyłkom i arbitralności rozstrzygnięć.

W tym kontekście występujący z pytaniem prawnym sąd zarzucił art. 370[1] kpc nadmierny formalizm, który ogranicza prawo strony do kontroli instancyjnej orzeczenia wydanego w jej sprawie. Wprawdzie w ocenie sądu zakwestionowany przepis nie jest przejawem stawiania wymienionym tam fachowym pełnomocnikom procesowym przesadnie wygórowanych wymagań co do treści apelacji, nie są to bowiem wymagania surowsze od określonych w art. 368 kpc. Przewidziane skutki ich niedopełnienia nie dadzą się jednak uzasadnić potrzebą ochrony określonych dóbr prawnych i rażą swoją surowością. Owa nieadekwatność sankcji do wagi uchybienia jest szczególnie jaskrawa w wypadkach, gdy - jak w rozpatrywanych przez sąd sprawach - brak formalny apelacji pozostaje bez jakiegokolwiek wpływu na możliwość nadania jej dalszego biegu.

Z punktu widzenia interesów stron postępowania, jedynym racjonalnym uzasadnieniem rozwiązania zawartego w art. 370[1] kpc jest przyspieszenie postępowania. Natychmiastowe odrzucenie środka odwoławczego w razie stwierdzenia braków formalnych skutecznie ten cel realizuje. Dążenie do ograniczenia czasu rozpoznawania sprawy przez sąd - choć wynikające pośrednio z treści art. 45 Konstytucji - nie może być, zdaniem sądu, nadrzędne w porównaniu z prawem strony do uzyskania sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Ponadto sformułowanie przez ustawodawcę szerokiego zakresu przesłanek odmowy merytorycznego rozpoznania sprawy ze względów formalnych pozwala na pozostawanie w obrocie prawnym większej liczby wadliwych wyroków, co zarówno dla obywateli, jak i dla dobra wymiaru sprawiedliwości jest sytuacją niepożądaną.

1.5. Zdaniem Sądu Okręgowego w Poznaniu regulacja zawarta w art. 370[1] kpc nasuwa zastrzeżenia również co do zgodności z konstytucyjną zasadą równości (art. 32 ust. 1). Przewidziana w zakwestionowanym przepisie sankcja w postaci odrzucenia środka odwoławczego odnosi się bowiem tylko do niektórych kategorii profesjonalnych pełnomocników (adwokatów, radców prawnych i rzeczników patentowych). Nie zastrzeżono jej natomiast na wypadek wystąpienia braków formalnych w apelacji sporządzonej przez prokuratora czy radcę Prokuratorii Generalnej, a więc prawników, od których można wymagać co najmniej takich samych standardów pracy, jak od adwokatów i radców prawnych. Zróżnicowanie to oznacza, że ustawodawca zagwarantował dla Skarbu Państwa występującego w sporach cywilnych korzystniejszą regulację niż dla obywateli. Podobne zastrzeżenia można - w ocenie sądu - sformułować również w odniesieniu do prokuratorów, których udział w postępowaniu cywilnym powiązany został z interesem powszechnym, ale także jednostkowym (por. art. 7 i 55 kpc).

Skoro wspólną cechą adresatów normy zawartej w art. 370[1] w związku z art. 368 § 1 pkt 1-3 oraz 5 kpc jest przymiot bycia stroną sądowego postępowania cywilnego zastępowaną przez profesjonalnego pełnomocnika, nie znajduje - zdaniem sądu - uzasadnienia, aby określoną w nim sankcję stosować jedynie w tych wypadkach, gdy pełnomocnikiem jest adwokat, radca prawny lub rzecznik patentowy, zwłaszcza że wzgląd na szybkość postępowania sądowego ma równe znaczenie niezależnie od tego, kto sporządza apelację.

Sąd Okręgowy w Poznaniu zwrócił także uwagę na swoisty brak konsekwencji ustawodawcy, przejawiający się umieszczeniem rzeczników patentowych w gronie pełnomocników, których ewentualne niedociągnięcia w formułowaniu apelacji wywołują szczególnie surowe skutki prawne, w świetle argumentów przedstawionych w uzasadnieniu zmian proceduralnych wprowadzonych ustawą z 2 lipca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego i niektórych innych ustaw. W uzasadnieniu projektu tej ustawy stwierdzono wszak m.in., że intencją nowelizacji jest jednoznaczne przesądzenie braku uprawnienia rzeczników patentowych w postępowaniu kasacyjnym z uwagi na ich nie dość wysokie umiejętności prawnicze oraz na to, że często nie mają ukończonych studiów prawniczych.

2. W piśmie z 30 kwietnia 2008 r., w imieniu Sejmu, stanowisko zajął Marszałek Sejmu, wnosząc o stwierdzenie, że art. 370[1] kpc jest zgodny z art. 45 ust. 1, art. 78 oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji.

2.1. Odnosząc się do zakwestionowanego przepisu, Marszałek Sejmu przypomniał ustabilizowane orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego na temat prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji.

Wskazał także, że ratio legis rozwiązania wprowadzonego przez art. 370[1] kpc była realizacja postulatu racjonalizacji i ekonomii procedury sądowej dla ochrony interesów strony biorącej udział w procesie. Zdaniem Sejmu, obligatoryjne odrzucenie apelacji dotkniętej brakami formalnymi ma na celu zwiększenie profesjonalizmu w sporządzaniu środków zaskarżenia przez fachowych pełnomocników procesowych, a więc te osoby, które posiadają kwalifikacje i wiedzę prawniczą pozwalającą na sprostanie formalnym wymaganiom określonym w art. 368 § 1 pkt 1-3 i 5 kpc.

Poddany kontroli przepis ma również na celu wzmocnienie ochrony interesów osoby biorącej udział w procesie jako strona przeciwna wobec wnoszącej apelację, albowiem służy zagwarantowaniu prawa do rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki poprzez zapobieganie przewlekłości postępowania. Zdarzają się takie sytuacje, że nieprawidłowe środki odwoławcze składane są po to, aby opóźnić realizację obowiązku orzeczonego w zaskarżonym wyroku. Z tego punktu widzenia Marszałek Sejmu uznał, że art. 370[1] kpc wprowadzony został nie tylko w interesie stron, ale również w interesie ogółu obywateli.

Na tle orzecznictwa Sądu Najwyższego Marszałek Sejmu sformułował pogląd, że przysługujące obywatelowi prawo do sądu powinno być wykonywane w sposób liczący się z obowiązującym w państwie ustawowym porządkiem dotyczącym procedur sądowych. Ponadto odnotował, że kpc przewiduje również inne wypadki surowego rygoru, przybierającego postać odrzucenia dotkniętych brakami pism procesowych wniesionych przez podmioty profesjonalne, np. w odniesieniu do instytucji kosztów sądowych (art. 130[2] § 3).

Zdaniem Marszałka Sejmu, ustawodawca postanowił zastosować pewne sankcje (przewidziane w zaskarżonym przepisie), aby - poprzez oddziaływanie na zawodowych pełnomocników - wyeliminować nieprofesjonalne zachowania. W świetle tych okoliczności brak jest, jego zdaniem, podstaw do stwierdzenia, że art. 370[1] kpc koliduje z prawem do sądu, wyrażonym w art. 45 ust. 1 Konstytucji.

2.2. Przystępując do oceny zgodności art. 370[1] kpc z art. 78 Konstytucji, według którego każda ze stron ma prawo do zaskarżania orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji, zaś wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa, Marszałek Sejmu podkreślił w ślad za orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, że ustawodawca nie ma pełnej, nieskrępowanej swobody ustalania katalogu takich wyjątków. W niniejszej sprawie nie można jednak mówić o pozbawieniu strony prawa do zaskarżenia wyroku pierwszej instancji, gdyż takim środkiem służącym zaskarżeniu jest właśnie apelacja. W przypadku zaś odrzucenia apelacji z przyczyn formalnych, stronie przysługuje zażalenie, w którym można zarzucić nieprawidłową ocenę sądu co do braków apelacji. Gdy zażalenie na postanowienie wydane na podstawie art. 370[1] kpc zostanie uznane za zasadne, prowadzić będzie do uchylenia postanowienia o odrzuceniu apelacji, która wywoła wszelkie skutki procesowe, jako prawidłowo sporządzony i wniesiony środek prawny.

Odwołując się do poglądów Trybunału Konstytucyjnego wyrażonych w sprawie z dnia 1 lutego 2005 r. SK 62/2003 (OTK ZU 2005/2A poz. 11), że w wymogach apelacji określonych w art. 368 kpc trudno dopatrzyć się elementów, które utrudniałyby powodowi prezentację i obronę jego interesów, zwłaszcza gdy jest on zastępowany przez profesjonalnego pełnomocnika, Marszałek Sejmu uznał, że art. 370[1] kpc jest zgodny z art. 78 Konstytucji.

2.3. Marszałek Sejmu nie zgodził się także ze stwierdzeniem, że nakładanie na stronę reprezentowaną przez pełnomocnika dodatkowych obowiązków lub odbieranie uprawnień (w tym prawa do uzupełnienia albo wyjaśnienia apelacji) godzi w konstytucyjną zasadę równości.

Wśród argumentów powołanych na rzecz prezentowanego przez Sejm stanowiska nie zostały przytoczone takie, które miałyby wyjaśniać nietrafność sformułowanego w pytaniu prawnym zarzutu, że przewidziana w art. 370[1] kpc sankcja (w postaci odrzucenia środka odwoławczego) odnosi się jedynie do niektórych kategorii profesjonalnych pełnomocników, nie zastrzeżono jej natomiast na wypadek wystąpienia braków formalnych w apelacji sporządzonej przez prokuratora czy radcę Prokuratorii Generalnej.

Abstrahując od wątpliwości Sądu Okręgowego w Poznaniu, Marszałek Sejmu wskazał natomiast, że strona działająca w procesie samodzielnie nie ma wspólnej cechy relewantnej ze stroną działającą przy pomocy pełnomocnika, nie sposób zatem ich sytuacji analizować z punktu widzenia art. 32 Konstytucji. Profesjonalni pełnomocnicy stron (adwokaci, radcy prawni i rzecznicy patentowi) mają obowiązek znać wymogi pism procesowych. Biorąc pod uwagę ich przygotowanie zawodowe (nie tylko wyższe wykształcenie prawnicze, ale również odpowiednie kwalifikacje potwierdzone przynależnością do określonej korporacji), nie można dostrzec cechy relewantnej pozwalającej porównywać ich z nieprofesjonalnymi uczestnikami postępowania.

W konkluzji Marszałek Sejmu stwierdził, że art. 370[1] kpc jest zgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

3. Prokurator Generalny, w piśmie z 5 maja 2008 r., wniósł o stwierdzenie, że: 1) art. 370[1] kpc jest zgodny z art. 45 ust. 1 i art. 78 Konstytucji, 2) art. 370[1] kpc w zakresie, w jakim pomija apelację złożoną przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa, jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

3.1. Omówiwszy najistotniejsze uregulowania kpc, odnoszące się do wymagań dotyczących apelacji, Prokurator Generalny przedstawił orzecznictwo Sądu Najwyższego ukształtowane na tle stosowania art. 370[1] kpc. Problem, jaki wyłonił się w związku z rozpoznawanymi przez Sąd Okręgowy w Poznaniu zażaleniami, był już przedmiotem wypowiedzi SN. Orzecznictwo tego organu wskazuje, zdaniem Prokuratora Generalnego, że art. 370[1] kpc nie jest poddawany tak rygorystycznej wykładni, jaką przedstawił występujący z pytaniem prawnym sąd.

W dotychczasowym dorobku Trybunał Konstytucyjny wskazywał, że przy badaniu konstytucyjności ustaw należy przyjmować taką ich interpretację, jaka wykształcona została w orzecznictwie, a sądy obowiązane są do dokonywania wykładni zgodnej z Konstytucją. To znaczy, w ocenie Prokuratora Generalnego, że przyjęcie wykładni art. 370[1] kpc stosowanej przez SN uniemożliwia podzielenie zarzutów kierowanych przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.

Warunki formalne apelacji określone zostały w art. 368 § 1 kpc w taki sposób, który umożliwia zakwalifikowanie pisma jako środka odwoławczego i według Prokuratora Generalnego nie mogą być uznane za nadmiernie trudne. Ponadto w razie odrzucenia apelacji przez sąd pierwszej instancji stronie przysługuje prawo zaskarżenia tego postanowienia, a zatem zapewniona jest kontrola instancyjna prawidłowości stosowania zakwestionowanego przepisu kpc.

Uwzględniając orzecznictwo SN, jak również wcześniejsze wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego, aprobujące surowszy rygor w odniesieniu do braków fiskalnych (przy opłatach stałych) pism procesowych wnoszonych przez adwokatów i radców prawnych oraz dające wyraz domniemaniu, że korzystanie z fachowej pomocy prawnej powinno wykluczać możliwość popełnienia jakichkolwiek błędów formalnych, Prokurator Generalny nie podzielił zarzutów przedstawionych w pytaniu prawnym i uznał, że art. 370[1] kpc jest zgodny z art. 45 ust. 1 i art. 78 Konstytucji.

3.2. Odnosząc się do zarzutu zbyt wąskiego określenia kręgu podmiotów profesjonalnych w art. 370[1], czyli niekonstytucyjności tego przepisu ze względu na to, że konsekwencji niespełnienia wymogów formalnych nie rozciąga na apelacje sporządzane przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa i prokuratorów, Prokurator Generalny na wstępie zasygnalizował wątpliwość, czy w tym zakresie pytanie prawne Sądu Okręgowego w Poznaniu jest dopuszczalne. Zarzut nierówności, wynikającej z obowiązywania kwestionowanego przepisu, sformułowany został, zdaniem Prokuratora Generalnego, abstrakcyjnie, gdyż nie odnosi się on do realiów spraw rozpatrywanych przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, w związku z którymi skierowane zostało pytanie do Trybunału Konstytucyjnego.

Niezależnie od tych zastrzeżeń oraz faktu, że ewentualne uznanie pominięcia ustawodawczego za niekonstytucyjne nie będzie miało wpływu na rozstrzygnięcie spraw przez występujący z pytaniem prawnym sąd, ze względu na wagę problemu Prokurator Generalny zdecydował się przedstawić merytoryczne stanowisko także w tej kwestii.

Charakteryzując pozycję ustrojową oraz kompetencje Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, Prokurator Generalny wskazał m.in., że może ona przejąć zastępstwo procesowe z urzędu lub na wniosek organu państwowej jednostki organizacyjnej (podmiotu reprezentującego Skarb Państwa), jeżeli wymaga tego ochrona ważnych praw lub interesów Skarbu Państwa. Czynności zastępstwa procesowego wykonują w takich razach wyłącznie radcowie Prokuratorii Generalnej, legitymujący się wyższym wykształceniem prawniczym, posiadający uprawnienia radcy prawnego, adwokata lub notariusza, bądź też którzy zajmowali stanowisko sędziego lub prokuratora, albo posiadają tytuł lub stopień naukowy wymagany ustawą albo wymagane ustawą doświadczenie zawodowe. To znaczy, że zastępstwo procesowe Prokuratorii Generalnej jest wykonywane przez osoby dysponujące specjalistyczną wiedzą prawniczą.

Kryterium, na podstawie którego w art. 370[1] kpc wyodrębnione zostały strony postępowania cywilnego, stanowi reprezentowanie ich przez profesjonalnego pełnomocnika procesowego, który obowiązkowo przynależy do odpowiedniej korporacji zawodowej.

W stosunkach cywilnoprawnych Skarb Państwa podlega regulacjom prawa cywilnego. Jeśli zatem w postępowaniu cywilnym, w sprawach wynikających z takich stosunków, Skarb Państwa jest reprezentowany na zasadzie wyłączności lub przejęcia zastępstwa procesowego przez fachowego, choć instytucjonalnego, pełnomocnika procesowego, to na gruncie art. 370[1] kpc podlegać powinien takim samym regulacjom jak inne podmioty reprezentowane przez profesjonalistów. Status prawny pełnomocnika Skarbu Państwa, będącego państwową jednostką organizacyjną, nie może, zdaniem Prokuratora Generalnego, stanowić uzasadnienia zróżnicowania stron postępowania cywilnego, za czym przemawiają także inne regulacje kpc (np. art. 67 § 2 zd. 2, art. 161 oraz art. 207 § 3).

Z tych względów Prokurator Generalny podzielił zdanie Sądu Okręgowego w Poznaniu, że zasada równości wymaga, aby zakwestionowanym przepisem została objęta również Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa. Odrzucił natomiast pogląd, że art. 370[1] kpc jest niekonstytucyjny przez to, że wśród profesjonalistów nie wymienia prokuratora, albowiem ten ostatni, mimo że może wytoczyć powództwo na rzecz oznaczonej osoby, nie jest jej pełnomocnikiem i na gruncie kpc nie jest tak traktowany.

II

Na rozprawie 20 maja 2008 r. stawili się przedstawiciele wszystkich uczestników postępowania: występującego z pytaniem prawnym sądu, Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej oraz Prokuratora Generalnego.

Podtrzymując stanowisko zajęte w piśmie procesowym, przedstawiciel Sejmu uzupełnił argumentację mającą przemawiać na rzecz konstytucyjności zakwestionowanego art. 370[1] kpc. Odwołując się do wiedzy na temat praktyki, wskazał m.in., że strony działające poprzez profesjonalnych pełnomocników niejednokrotnie wykorzystywały art. 370[1] kpc, składając apelację niepełną, uzupełnianą dopiero w późniejszym terminie, gdy były wzywane do uzupełniania braków. Z kolei odnosząc się do zarzutu niekonstytucyjności zakwestionowanego przepisu ze względu na to, że nie wymienia wszystkich profesjonalnych pełnomocników, którzy powinni uczestniczyć w postępowaniu i wobec których powinny być stosowane te same rygory w postaci odrzucenia apelacji, przedstawiciel Sejmu - w tym zakresie podzielając co do meritum wątpliwości przedstawione w pytaniu prawnym - stwierdził, iż Sąd Okręgowy w Poznaniu zadał pytanie abstrakcyjne, a więc wyszedł poza umocowanie art. 3 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Do praktyki odwołał się w swym wystąpieniu również przedstawiciel Prokuratora Generalnego, podkreślając, że Sąd Najwyższy przyjmuje taką wykładnię art. 370[1] kpc, że odrzucenie apelacji sporządzonej przez fachowego pełnomocnika może mieć miejsce tylko wtedy, gdy określone w art. 368 § 1 pkt 1-3 i 5 kpc wymagania w ogóle nie zostały spełnione, co uniemożliwia identyfikację przedmiotu, zarzutów i granic zaskarżenia. Ostatecznie jednak, po zapoznaniu się z przedstawioną na rozprawie przez występujący z pytaniem prawnym sąd informacją dotyczącą praktyki orzeczniczej w sądach rozpatrujących apelacje (o czym dalej), przedstawiciel Prokuratora Generalnego: 1) częściowo zmodyfikował stanowisko, wnosząc o wydanie przez Trybunał Konstytucyjny wyroku interpretacyjnego co do wzorców zawartych w art. 45 i art. 78 Konstytucji i stwierdzenie, że zgodny z nimi jest zakwestionowany przepis, rozumiany w ten sposób, iż odrzucenie apelacji w trybie art. 370[1] kpc jest możliwe tylko w sytuacji, kiedy w ogóle nie są spełnione warunki określone w art. 368 § 1 pkt 1-3 i 5 kpc oraz § 2) podtrzymał stanowisko w pozostałym zakresie, stwierdzając, że art. 370[1] kpc jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji przez to, że pomija Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa.

Obszernie i wyczerpująco ustosunkowując się do wystąpień pozostałych uczestników postępowania oraz odpowiadając na pytania Trybunału Konstytucyjnego, przedstawiciel występującego z pytaniem prawnym sądu stwierdził m.in., że:

- art. 370[1] kpc dotyczy tylko wybranych elementów formalnych apelacji; braki w pozostałym niż wskazany w tym przepisie zakresie nie dają podstaw do odrzucenia apelacji sporządzonej przez profesjonalnego pełnomocnika, w związku z czym trudno zgodzić się z argumentem, że zakwestionowany przepis zapobiega przedłużaniu postępowania odwoławczego, skoro postępowanie to nadal można opóźniać (np. nie podpisując apelacji, albo nie przedkładając załączników);

- Sąd Najwyższy sprawuje nadzór judykacyjny nad sądownictwem, a jednocześnie ma ogromny wpływ na linię orzeczniczą sądów powszechnych (rejonowych, okręgowych i apelacyjnych), jednak orzeczenia SN wiążą tylko i wyłącznie sądy w konkretnych sprawach;

- restrykcyjne orzecznictwo sądów powszechnych wpływa w pewien sposób na to, że pełnomocnicy stron są bardziej dbali o poziom świadczonych usług, jednak przez cały czas zapadają orzeczenia sądów zarówno rejonowych, jak i okręgowych, odrzucające apelacje z uwagi na zaistniałe uchybienia formalne, w tym braki, których stwierdzenie uzależnione jest od sposobu interpretacji art. 368 kpc;

- wykształciła się "patologiczna" praktyka, że dla wyeliminowania ryzyka odrzucenia omawianych pism procesowych to nie pełnomocnicy je podpisują, tylko same strony, chociaż szata graficzna oraz język apelacji wskazują na to, że sporządzone są przez profesjonalistów.

Ponadto Trybunał Konstytucyjny przyjął do wiadomości przedstawioną przez przedstawiciela występującego z pytaniem prawnym sądu syntetyczną informację na temat orzecznictwa Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, ukształtowanego w zakresie stosowania art. 370[1] kpc.

III

Trybunał Konstytucyjny zważył, co następuje.

1. Sens normatywny zakwestionowanego przepisu.

1.1. Zakwestionowany w pytaniu prawnym art. 370[1] kpc stanowi: "Apelację sporządzoną przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego, niespełniającą wymagań określonych w art. 368 § 1 pkt 1-3 i pkt 5, sąd pierwszej instancji odrzuca bez wzywania do usunięcia tych braków, zawiadamiając o tym właściwy organ samorządu zawodowego, do którego należy pełnomocnik". Wymagania dotyczące apelacji, do których odwołuje się cytowany przepis, wskazuje (zgodnie z odesłaniem) art. 368 § 1, w myśl którego:

"Apelacja powinna czynić zadość wymaganiom przewidzianym dla pisma procesowego, a ponadto zawierać:

1) oznaczenie wyroku, od którego jest wniesiona, ze wskazaniem, czy jest on zaskarżony w całości czy w części,

2) zwięzłe przedstawienie zarzutów,

3) uzasadnienie zarzutów,

4) powołanie, w razie potrzeby, nowych faktów i dowodów oraz wykazanie, że ich powołanie w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji nie było możliwe albo że potrzeba powołania się na nie wynikła później,

5) wniosek o zmianę lub o uchylenie wyroku z zaznaczeniem zakresu żądanej zmiany lub uchylenia"

Oczywiście zarówno stylistyka art. 368 § 1 pkt 4 ("powołanie, w razie potrzeby"), jak i formuła odesłania zawarta w art. 370[1] kpc wykluczają możliwość odrzucenia przez sąd apelacji tylko dlatego, że nie przytacza nowych faktów i dowodów.

Przepis poddany kontroli w niniejszej sprawie ustanawia kategorię tzw. braków nieusuwalnych, stanowiąc w tym zakresie odstępstwo od konstrukcji przyjętej w art. 130 kpc, zakładającej, że jeżeli pismo procesowe nie może otrzymać prawidłowego biegu wskutek niezachowania warunków formalnych lub jeżeli od pisma nie uiszczono należnej opłaty, przewodniczący wzywa stronę, pod rygorem zwrócenia pisma, do poprawienia, uzupełnienia lub opłacenia go w terminie tygodniowym. Pismo poprawione lub uzupełnione w terminie wywołuje skutki od chwili jego wniesienia.

W uchwale z 19 kwietnia 2006 r. (podjętej wskutek rozpatrzenia zagadnienia prawnego przedstawionego przez sąd) Sąd Najwyższy zaakceptował taki kierunek wykładni art. 370[1] kpc, który opiera się na założeniu, że racjonalny ustawodawca nie mógł zastosować bardziej rygorystycznych wymagań do zwykłego środka zaskarżenia, jakim jest apelacja, w porównaniu z nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia prawomocnych orzeczeń sądowych, jakim jest skarga kasacyjna. Dopuszczalne jest zatem - zdaniem SN - odkodowanie odesłania zawartego w art. 370[1] kpc w taki sposób, że przepis ten wyraźnie odsyła do enumeratywnie wskazanych punktów 1-3 i pkt 5 art. 368 § 1 kpc, a nie do całego tego paragrafu. Skutek w postaci odrzucenia apelacji a limine zachodzi więc wyłącznie w wypadkach niedochowania wymagań szczególnych (nie zaś pozostałych, przewidzianych dla każdego pisma procesowego, jak np. oznaczenie strony postępowania) tego środka zaskarżenia (wyrok z dnia 19 kwietnia 2006 r. II PZP 1/2006 OSNP 2006/17-18 poz. 260).

1.2. Zakwestionowany przepis wprowadzony został do porządku prawnego z mocy art. 1 pkt 45 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego i niektórych innych ustaw (Dz. U. 2004 r. Nr 172 poz. 1804), która weszła w życie 5 lutego 2005 r.

Wcześniej obowiązujący stan prawny zakładał jednakowe skutki kontroli braków formalnych apelacji (pominąwszy odrębnie uregulowaną - niegdyś w art. 17 ustawy z dnia 13 czerwca 1967 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, Dz. U. 2002 r. Nr 9 poz. 88, ze zm., a obecnie w art. 130[2] kpc - kwestię uiszczania kosztów), niezależnie od tego, kto ją sporządzał. Zgodnie z art. 370 w związku z art. 130 § 1 kpc, przewodniczący obowiązany był wezwać stronę skarżącą do poprawienia, ewentualnie uzupełnienia apelacji w wyznaczonym terminie, wskazując, o jakie braki chodzi, i zaznaczając, że w razie bezskutecznego upływu tego terminu środek odwoławczy zostanie odrzucony. Co więcej, przy uchybieniach nieistotnych na tyle, że nie stanowiły one przeszkody nadania biegu apelacji, nie było podstaw do wzywania strony do uzupełnienia braków formalnych, a przewodniczący obowiązany był przekazać sprawę do rozpoznania.

W obydwu wypadkach (czyli bardziej oraz mniej istotnych braków formalnych) uchybienia pisma procesowego nie wywoływały - na co trafnie zwrócił uwagę w pytaniu prawnym sąd - bezpośrednich skutków prawnych niekorzystnych dla strony, która dopiero swoim działaniem (podejmowanym lub nie w reakcji na zarządzenie przewodniczącego) mogła przyczynić się do zaktualizowania sankcji w postaci odrzucenia apelacji, a więc pozostawienia środka odwoławczego bez merytorycznego rozpoznania.

1.3. Aby odtworzyć pełny obraz mechanizmu kontroli formalnej apelacji sporządzanych przez profesjonalnych pełnomocników, konieczne jest wskazanie, że obowiązek odrzucania pism procesowych omawianego tu rodzaju spoczywa również na sądach drugiej instancji. Wobec wiążącego w chwili wystąpienia z pytaniem prawnym Sądu Okręgowego w Poznaniu brzmienia art. 373 kpc ("Sąd drugiej instancji odrzuca na posiedzeniu niejawnym apelację, jeżeli ulegała ona odrzuceniu przez sąd pierwszej instancji. Jeżeli dostrzeże braki, do których usunięcia strona nie była wezwana, zażąda ich usunięcia. W razie nieusunięcia braków w wyznaczonym terminie, apelacja ulega odrzuceniu"), budzącego pewne wątpliwości interpretacyjne (na podstawie wykładni literalnej można byłoby dojść do wniosku, że sądy odwoławcze, stwierdziwszy braki formalne niewychwycone przez sądy pierwszej instancji, winny żądać ich usunięcia, niezależnie od tego, kto sporządzał apelację), warto odnotować trwały i powszechny sposób stosowania tego przepisu, który przesądza, jak należy odczytywać jego sens normatywny.

Zgodnie z wyjaśnieniami Ministra Sprawiedliwości, przedstawionymi w piśmie z 22 marca 2007 r. (stanowiącym odpowiedź na pytanie Trybunału sformułowane w sprawie o sygn. SK 81/06), wykładnia i stosowanie art. 373 kpc są jednolite i nie budzą w praktyce orzeczniczej wątpliwości. Sądy drugich instancji odrzucają, bez wzywania do usunięcia braków, również te apelacje, które podlegają odrzuceniu przez sąd pierwszej instancji na podstawie art. 370[1] kpc. W ocenie sądów nie ma zatem podstaw do przyjęcia, że błędy sądów pierwszej instancji (które - mimo istnienia ku temu przesłanek - nie zastosowały art. 370[1] kpc) prowadzą do polepszenia sytuacji procesowej stron, których profesjonalni pełnomocnicy nie sporządzili poprawnych pod względem formalnym apelacji.

Minister Sprawiedliwości zastrzegł jednak, że nie można wykluczyć sytuacji, gdy sędziowie, realizując zasadę niezawisłości, określoną w art. 178 Konstytucji, w jednostkowych sprawach będą dokonywać (bądź już dokonali) odmiennej niż wyżej przedstawiona interpretacji art. 373 kpc.

Ugruntowany w orzecznictwie sposób rozumienia art. 370[1] kpc zbieżny jest z intencjami ustawodawcy, który doprecyzował omawiany przepis, zmieniając 7 października 2007 r. jego brzmienie z mocy art. 1 pkt 10 ustawy z dnia 9 maja 2007 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2007 r. Nr 121 poz. 831), przez dodanie in fine zdania: "Art. 370[1] kpc stosuje się odpowiednio".

2. Ratio legis art. 370[1] kpc.

2.1. Merytoryczna ocena podniesionych przez sąd zarzutów wymaga przede wszystkim ustalenia, jakim wartościom służy i jakie cele realizuje ograniczenie dostępu do merytorycznego rozpoznania sprawy przez sąd drugiej instancji, przybierające postać nakazu odrzucenia przez sąd apelacji (sporządzonej przez radców prawnych, adwokatów i rzeczników patentowych) ze względu na braki formalne.

Ratio legis art. 370[1] kpc nie zostało wprawdzie wskazane w uzasadnieniu projektu ustawy nowelizującej, jednak wśród przedstawicieli teorii oraz praktyki panuje powszechne przekonanie, że intencją ustawodawcy było przede wszystkim przyspieszenie (przez wykluczenie konieczności podejmowania dodatkowych czynności związanych z uzupełnianiem braków) postępowania cywilnego oraz wymuszenie większej staranności i sumienności w wykonywaniu czynności procesowych przez zawodowych pełnomocników (tak m.in. uchwała SN z 22 lutego 2006 r. III CZP 6/2006 OSNC 2007/1 poz. 5 oraz M. Wyrwiński, Braki formalne apelacji (lub zażalenia) sporządzonej przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego - uwagi na tle art. 370[1] kpc, Monitor Prawniczy 2006016 str. 858, A. Góra-Błaszczykowska, Apelacja. Zażalenie. Wznowienie postępowania. Skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Komentarz, Warszawa 2006, str. 55 oraz T. Ereciński, komentarz do art. 370[1] kpc, (w:) red. T. Ereciński, Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Część pierwsza. Postępowanie rozpoznawcze. Część Druga. Postępowanie zabezpieczające, t. 2, Warszawa 2007, str. 102).

Niekiedy obydwa te motywy działania ustawodawcy odczytywane są w bardziej wyrafinowany sposób, co nawet jeśli nie ma decydującego znaczenia, także należy uwzględnić. Otóż odnośnie do szybkości postępowania, podkreśla się niekiedy nie tyle dążenie do wyeliminowania opóźnień wynikających z czasu koniecznego na wezwanie i uzupełnienie braków, ile zapobieganie celowemu przewlekaniu postępowania (a de facto odraczaniu uprawomocnienia się wyroku wydanego w pierwszej instancji i jego egzekucji) przez pełnomocników strony wnoszącej apelację. Z tej perspektywy art. 370[1] kpc miałby zatem (jak można się domyślać) pełnić funkcję prewencyjną (por. postanowienie SN z 27 października 2005 r. III CZ 78/2005 Biuletyn Sądu Najwyższego 2006/2, podobnie: stanowisko Marszałka Sejmu z 30 kwietnia 2008 r.).

Innym z kolei razem, akcentując zamiar ustawodawcy zmobilizowania zawodowego profesjonalnych pełnomocników do dbałości o rzetelność i jakość świadczonych usług, wskazuje się nawet, że celem i funkcją art. 370[1] kpc jest zapewnienie wysokiego poziomu apelacji jako środka zaskarżenia, a przez to zwiększenie szans na jej uwzględnienie przez sąd drugiej instancji, a w konsekwencji - wzmożenie ochrony prawnej strony reprezentowanej przez profesjonalnego pełnomocnika (tak: postanowienie SN z 16 stycznia 2006 r. II PZ 60/2005 OSNP 2007/1-2 poz. 15).

Należy rozważyć, czy zakwestionowany w niniejszej sprawie art. 370[1] kpc rzeczywiście przyczynić się może do ochrony wszystkich wymienionych wyżej wartości oraz czy i w jakim zakresie ich ochrona jest konstytucyjnie uzasadniona.

2.2. Odnosząc się do twierdzenia, że przepis poddany kontroli służy zapobieganiu instrumentalnemu wykorzystywaniu procedury uzupełniania braków formalnych przez profesjonalnych pełnomocników, sporządzających celowo dotknięte wadami apelacje, aby zyskać na czasie, należy wziąć pod uwagę dwie zasadnicze okoliczności. Po pierwsze, z tego, że dane prawo może być nadużywane, w tym zaś wypadku może utrudnić wymiar sprawiedliwości, nie można czynić podstawowego argumentu na rzecz zniesienia czy choćby radykalnego ograniczenia tego prawa. Nie da się wprawdzie wykluczyć, że niektórzy adwokaci, radcowie prawni czy rzecznicy patentowi, dążąc do odwleczenia momentu uprawomocnienia się względem ich klienta wyroku sądu pierwszej instancji, rzeczywiście wykorzystywali tryb uzupełniania braków formalnych apelacji niezgodnie z jego przeznaczeniem. Jednak ewentualne tego typu incydenty nie mogą stanowić decydującego czynnika przy kształtowaniu przez ustawodawcę powszechnie obowiązujących standardów procesowych. Innymi słowy, obawa przed nadużywaniem prawa winna skłaniać ustawodawcę raczej do poszukiwania właściwej redakcji i konstrukcji przepisów niż do eliminacji samego uprawnienia.

Po drugie, konsekwencją przypisania (hipotetycznie, w związku z prowadzonymi tu rozważaniami, i na skutek argumentacji zaprezentowanej przez Marszałka Sejmu) profesjonalnym pełnomocnikom procesowym wskazanego wyżej zamiaru "gry na zwłokę" winno być także założenie, iż dla jego zrealizowania pełnomocnicy ci poszukiwać będą również innych, zastępczych (a przy tym nadal dostępnych w aktualnym stanie prawnym) i wywierających podobny skutek rozwiązań prawnych. Wziąwszy pod uwagę sugestie formułowane w literaturze adresowanej do prawników praktyków, nie można wykluczyć sytuacji, w której radca prawny, adwokat czy rzecznik patentowy faktycznie sporządzi apelację, chcąc jednak zyskać na czasie dzięki procedurze uzupełniania braków formalnych, zadba o to, by na omawianym piśmie procesowym - z uwagi na dyspozycję art. 370[1] kpc - widniał jedynie podpis jego mocodawcy (klienta). W tych okolicznościach (potwierdzonych obserwacją praktyki przez występujący z pytaniem prawnym sąd) nasuwa się nieuchronny wniosek, że wykorzystywanie braków apelacji dla celowego przedłużania sądowego postępowania cywilnego również w obecnym stanie prawnym może mieć miejsce, zaś zaskarżony przepis nie jest w stanie temu skutecznie zapobiec.

2.3. Weryfikacji należy poddać także twierdzenie, że kontrolowany przepis służy podniesieniu rzetelności, sumienności oraz jakości usług świadczonych przez profesjonalnych pełnomocników. Trybunał Konstytucyjny nie dysponuje instrumentami, za pomocą których ustalenie stopnia realizacji takiego celu byłoby możliwe. W tym jednak wypadku, nawet dokonując analizy wyłącznie na gruncie teoretycznym, dostrzec można pewne zależności, a na ich podstawie sformułować kilka wniosków tyleż oczywistych, co przesądzających kierunek dalszych rozważań.

Oddziaływanie art. 370[1] kpc na poziom sporządzanych apelacji winno być rozpatrywane z dwóch podstawowych perspektyw: oddziaływania prewencyjnego i represyjnego. Obydwa warianty wiążą się z tym, że omawiany przepis przewiduje, iż sąd, odrzucając apelację, zawiadamia o tym właściwy organ samorządu zawodowego, do którego należy pełnomocnik - autor tego pisma procesowego. Ustawodawca nie określił sposobu, w jaki dany samorząd zareagować ma na powziętą informację (o czym dalej, por. cz. III, pkt 9.2). Można więc sobie wyobrazić, że np. wykorzysta ją przy opracowywaniu i udoskonalaniu programu szkolenia (aplikacji) przyszłych przedstawicieli danego zawodu (oddziaływanie prewencyjne) lub uzna za podstawę wszczęcia procedury odpowiedzialności regulaminowej wobec danego pełnomocnika (w indywidualnej sprawie oddziaływanie represyjne, a w wymiarze ogólnym, jako przestroga, prewencyjne). Trzeba jednak podkreślić, że powiadomienie samorządu zawodowego, zwane przez niektórych pejoratywnie "obowiązkiem denuncjacyjnym" (por. M. Uliasz, Kodeks postępowania cywilnego, Tom I, Komentarz do artykułów 1-505[14], Warszawa 2007, str. 490), przez innych zaś "penalizacją braków formalnych" (por. K. Piasecki, komentarz do art. 370[1], uwaga 3, (w:) red. K. Piasecki, Kodeks postępowania cywilnego, tom I. Komentarz do artykułów 1-505[14], Warszawa 2006, str. 1367), nie oznacza automatycznego wszczęcia procedury dyscyplinarnej wobec adwokata, radcy prawnego lub rzecznika patentowego, a ponadto - jako rozważana teoretycznie instytucja prawna ustanawiająca rygor pozaprocesowy - nie musi się wiązać z odrzuceniem apelacji, równie dobrze może być przecież następstwem samego tylko stwierdzenia jej braków. Tym samym omawiane korzyści płynące z art. 370[1] kpc ani nie są gwarantowane, ani determinowane rozstrzygnięciem o dalszych losach pisma procesowego.

Jako instrumentu gwarantującego wyższy poziom usług prawniczych nie można natomiast postrzegać powiązania braków formalnych apelacji z konsekwencją w postaci jej odrzucenia przez sąd, albowiem w tym wypadku ryzyko poniesienia negatywnych następstw nie skupia się na podmiocie odpowiedzialnym za należyte przygotowanie apelacji. Nie można zaakceptować takiego kierunku rozumowania, że im cięższe i bardziej dolegliwe dla strony skutki uchybienia formalnego jej pełnomocnika, tym lepiej, albowiem zmuszają do poprawy jakości i staranności pomocy świadczonej przez tego ostatniego.

2.4. W świetle przeprowadzonych rozważań, jedyną - zdaniem Trybunału Konstytucyjnego - wartością, którą mogłaby chronić restrykcyjna regulacja zawarta w art. 370[1] kpc, jest szybkość postępowania sądowego.

Dla ścisłości należy jednak doprecyzować, że nie chodzi tu bynajmniej o oszczędność czasu wynikającą z odrzucenia apelacji, choć niewątpliwie wykluczenie postępowania w drugiej instancji skróciłoby procedurę prowadzącą do uprawomocnienia się wyroku w indywidualnej sprawie. Istotą jest natomiast przyspieszenie postępowania dzięki temu, że jedynie prawidłowo pod względem formalnym sporządzonej apelacji nadawany jest bieg, bez konieczności podejmowania dodatkowych czynności, w tym wzywania przez sąd do uzupełnienia braków pisma procesowego, a następnie oczekiwania na upływ okresu wyznaczonego na dokonanie tej czynności.

Przed rozstrzygnięciem przedstawionego w pytaniu prawnym problemu konstytucyjnego, czy art. 370[1] kpc ustanawia dopuszczalny środek usprawniający postępowanie sądowe w sprawach cywilnych, należy uczynić jeszcze trzy uwagi porządkujące. Po pierwsze, przyspieszenie tzw. procedury międzyinstancyjnej jest rozpatrywane w niniejszej sprawie jako wartość z punktu widzenia stron postępowania oczekujących na wymierzenie sprawiedliwości, a nie czynnik poprawiający wydajność oraz statystyki organów stosujących prawo. Po drugie, warto pamiętać, że uzupełnianie braków formalnych apelacji również przebiegać musi w określonym reżimie czasowym, co także służyć ma zapewnieniu prawidłowego toku postępowania sądowego oraz zapobieżeniu jego przewlekłości (na co zwraca uwagę np. M. Sorysz, Terminy w polskim procesie cywilnym, Warszawa 2007, str. 33). Z tego punktu widzenia zakwestionowany przepis wprowadził więc regulację mającą skrajny charakter. Po trzecie, skład orzekający w niniejszej sprawie podziela pogląd wyrażony przez Trybunał w sprawie P. 1/2003, że "Sprawność i szybkość postępowania sądowego zależy nie tyle od samych regulacji prawnych, co od rozwiązań natury kadrowej, organizacyjnej lub finansowej" (wyrok z 30 czerwca 2003 r. OTK ZU 2003/6A poz. 56).

3. Odrzucanie apelacji sporządzonej przez profesjonalnego pełnomocnika w praktyce orzeczniczej sądów.

3.1. Trybunał Konstytucyjny konsekwentnie przypomina, że kontrola stosowania prawa przez sądy - choćby nawet błędnego - pozostaje poza jego kognicją (por. np. wyrok z 21 grudnia 2004 r. SK 19/2003 OTK ZU 2004/11A poz. 118 oraz wyrok z 27 marca 2007 r. SK 3/2005 OTK ZU 2007/3A poz. 32).

Jednocześnie jednak ocena poddanych kontroli instrumentów prawnych (tu: odrzucenia sporządzonej przez profesjonalnego pełnomocnika apelacji bez wzywania do usunięcia braków formalnych) nie może pomijać realnych uwarunkowań, w jakich funkcjonują poszczególne instytucje prawne. Kontrola konstytucyjności przepisu prawnego nigdy nie jest bowiem dokonywana w czysto abstrakcyjnej przestrzeni, a obowiązujące standardy konstytucyjne muszą być konfrontowane z rzeczywistością (na co Trybunał zwrócił uwagę m.in. w uzasadnieniu wyroku z 26 stycznia 2005 r. P. 10/2004 OTK ZU 2005/1A poz. 7).

W niniejszej sprawie celowe jest ustalenie, jak kształtuje się praktyka sądowa w zakresie stosowania art. 370[1] kpc i czy służy urzeczywistnianiu konstytucyjnego prawa do zaskarżania orzeczeń wydanych w pierwszej instancji (o którym dalej, zob. cz. III, pkt 6).

3.2. Postanowienia sądów powszechnych (nie tylko znajdujące się w aktach kilku toczących się równolegle w Trybunale spraw dotyczących konstytucyjności art. 370[1] kpc, ale przede wszystkim relacjonowane w upowszechnianych postanowieniach Sądu Najwyższego) dostarczają przykładów restrykcyjnej interpretacji art. 368 kpc i - w ślad za tym - rygorystycznego stosowania art. 370[1] kpc. Nie jest to zbieżność przypadkowa, w przeciwnym razie (tj. gdyby wykładnia przypisów była przychylna stronom wnoszącym apelacje) zażalenia - rozstrzygnięte postanowieniami stanowiącymi materiał do analizy - nie byłyby przecież wnoszone.

Postanowieniem z 1 czerwca 2005 r. sąd apelacyjny odrzucił apelację jako niespełniającą wymagań określonych w art. 368 § 1 pkt 1-3 oraz 5 kpc. Postanowienie to zostało następnie uchylone przez Sąd Najwyższy (zob. postanowienie z 10 listopada 2005 r. III CZ 88/2005 LexPolonica nr 1629988), który stwierdził, że wbrew wyrażonej przez sąd apelacyjny opinii, spełniony został wymóg, by apelacja zawierała zwięzłe przedstawienie zarzutów, gdyż: a) w apelacji wskazano jej podstawy z zaznaczeniem przepisów, które zdaniem skarżącej zostały naruszone, b) za brak apelacji również nie może być uznane to, że zwięzłe przedstawienie zarzutów nie nastąpiło w kolejności określonej w art. 368 § 1 kpc (gdyż najpierw określone zostały wnioski apelacji, a dopiero potem wskazane jej podstawy), c) jako brak nie może być także kwalifikowane umieszczenie zwięzłego przedstawienia zarzutów w części pisma procesowego zatytułowanej "Uzasadnienie".

Postanowieniem z 22 grudnia 2005 r. sąd apelacyjny odrzucił apelację sporządzoną przez radcę prawnego, stwierdziwszy, że nie zawiera ona wskazania, czy wyrok pierwszej instancji jest zaskarżony w całości, czy w części, pomimo iż nie tylko ze wskazanej w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia i z zamieszczonego w niej wniosku, ale także z jasnej treści zarzutów tej apelacji w porównaniu z treścią zaskarżonego wyroku wynikało w sposób oczywisty - jak później ustalił Sąd Najwyższy (zob. postanowienie z 28 kwietnia 2006 r. V CZ 25/2006 LexPolonica nr 1573288) - że wyrok ten zaskarżony został w całości.

Postanowieniem z 15 marca 2006 r. (znajdującym się w aktach sprawy SK 81/2006) sąd apelacyjny odrzucił sporządzoną przez radcę prawnego apelację od wyroku sądu okręgowego, doszedłszy do wniosku, że skoro art. 368 § 1 pkt 1 kpc wymaga, aby apelacja zawierała oprócz oznaczenia wyroku, od którego jest wniesiona, także wskazanie, czy jest on zaskarżony w całości, czy w części, to - zdaniem sądu - konieczne jest umieszczanie w treści apelacji odrębnego elementu wskazującego wyraźnie na zakres zaskarżenia. Wymogu tego nie spełnia podanie wartości przedmiotu zaskarżenia (pośrednio wskazującej, na co zwrócił uwagę sam sąd, na to, czy wyrok jest skarżony w całości, czy też w części), gdyż jest to odrębny obowiązek apelującego (art. 368 § 2). Także wskazanie we wnioskach apelacji zakresu żądanej zmiany (lub uchylenia) wyroku nie spełnia wymogów art. 368 § 1 pkt 1 kpc, wskazanie wniosków apelacji też bowiem stanowi odrębny obligatoryjny element apelacji (art. 368 § 1 pkt 5 kpc) i nie może zwalniać od podania, czy wyrok jest zaskarżony w całości, czy w części.

Z kolei w postanowieniu z 30 marca 2006 r. (znajdującym się w aktach sprawy SK 10/2006) sąd okręgowy oddalił zażalenie na postanowienie sądu rejonowego o odrzuceniu apelacji sporządzonej przez adwokata (ze względu na brak formalny polegający na niewskazaniu, czy wyrok jest zaskarżony w całości, czy w części, w sytuacji gdy - jak stwierdził sąd rejonowy - "nie jest rzeczą sądu odgadywanie zakresu zaskarżenia z treści apelacji zwłaszcza, gdy strona reprezentowana jest przez profesjonalnego pełnomocnika"), nie uwzględniając wyrażonego w zażaleniu poglądu, iż wskazanie w apelacji, czy zaskarża wyrok w całości, czy w części, nie musi być jednoznacznie podane w apelacji, o ile z treści apelacji da się wyinterpretować, w jakiej części orzeczenie jest zaskarżone. Sąd drugiej instancji uzasadnił swoje rozstrzygnięcie, argumentując, że rozpoznaje apelację w jej granicach i nie może dowolnie interpretować woli stron.

W postanowieniu z 31 maja 2006 r. sąd apelacyjny odrzucił sporządzoną przez radcę prawnego apelację od wyroku sądu okręgowego, przyjął bowiem, że nie został w niej wskazany zakres zaskarżenia wyroku sądu pierwszej instancji, pomimo iż zakres ten wynikał w sposób oczywisty - jak później ustalił Sąd Najwyższy (zob. postanowienie z 16 listopada 2006 r. II CZ 80/2006 LexPolonica nr 1573271) - nie tylko ze wskazanej w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia i z zamieszczonego w niej wniosku, lecz także z treści zawartych w apelacji zarzutów.

Podobnie w postanowieniu z 2 czerwca 2006 r. sąd apelacyjny odrzucił sporządzoną przez adwokata apelację od wyroku sądu okręgowego, przyjął bowiem, że nie został w niej wskazany zakres zaskarżenia wyroku sądu pierwszej instancji, pomimo iż z zamieszczonego w apelacji wniosku oraz treści uzasadnienia zarzutów wynikało w sposób jednoznaczny - jak później ustalił Sąd Najwyższy (zob. postanowienie z 30 listopada 2006 r. I Cz 88/2006 LexPolonica nr 1209348) - że powódka zaskarżyła wyrok sądu okręgowego w całości i w tym samym zakresie domagała się jego zmiany bądź uchylenia.

3.3. Zważywszy orzecznictwo sądów pierwszej i drugiej instancji, należy zastanowić się, czy system wymiaru sprawiedliwości zawiera takie instrumenty i procedury, które umożliwiają korygowanie niekorzystnych w skutkach (z punktu widzenia stron wnoszących środek odwoławczy) wypadków nadmiernie restrykcyjnej wykładni art. 368 kpc, a w rezultacie rygorystycznego stosowania art. 370[1] kpc. W tym celu analizie winny być poddane poglądy Sądu Najwyższego, który - zgodnie z art. 183 ust. 1 Konstytucji - sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych w zakresie orzekania.

Oprócz pośrednio już zaprezentowanych w poprzednim punkcie, przypomnieć można jeszcze kilka wypowiedzi tego sądu. Na przykład w postanowieniu z 5 sierpnia 2005 r. (II CZ 68/2005 LexPolonica nr 1825699) Sąd Najwyższy stwierdził, że art. 368 § 1 pkt 5 kpc nie może być rozumiany jako powodujący konieczność powtarzania oczywistych sformułowań. Jeżeli więc wnioski zawarte w apelacji oraz sformułowanie żądania apelacji pozwalają na ustalenie, w sposób niebudzący wątpliwości, jaki jest zakres żądań strony wnoszącej apelację, nie można przywiązywać nadmiernej wagi do braku stwierdzenia, iż zaskarżony wyrok ma być zmieniony lub uchylony w całości.

Podobnie w sygnalizowanym już wyżej postanowieniu z 10 listopada 2005 r. (III CZ 88/2005 LexPolonica nr 1629988) Sąd Najwyższy wyjaśnił, że wymogi formalne apelacji zostały wprowadzone nie dlatego, żeby ograniczać prawa stron, lecz dla zapewnienia sądowi apelacyjnemu możliwości precyzyjnego odniesienia się do żądań zawartych w apelacji. Stąd chociaż w rozpatrywanej sprawie skarżąca powinna wyraźnie sama określić treść swojego żądania, a nie odsyłać do odpowiednich przepisów, to jednak taka redakcja apelacji nie uniemożliwia sądowi apelacyjnemu ustalenia, jakie są jej żądania. Skoro bowiem wnosząca apelację żąda uchylenia wyroku i wskazuje, w jakim zakresie ma to nastąpić, a następnie poprzez odesłanie do właściwego przepisu precyzuje, czego oczekuje od sądu, to nie ulega wątpliwości, że jej żądanie jest zrozumiałe i spełnia wymóg zawarty w art. 368 § 1 pkt 5 kpc.

W innej sprawie, zakończonej postanowieniem z 6 marca 2006 r. (II PZ 2/2006 OSNP 2007/5-6 poz. 74), Sąd Najwyższy przyznał, że wprawdzie wymogi, jakim powinna odpowiadać apelacja, niewątpliwie zmierzają do usprawnienia postępowania apelacyjnego, niemniej nie mogą być traktowane w sposób zbyt formalistyczny, uniemożliwiający w istocie merytoryczne rozpoznanie sprawy. Wykładając art. 370[1] kpc, należy mieć na względzie art. 176 ust. 1 Konstytucji, wyrażający zasadę co najmniej dwuinstancyjnego postępowania sądowego. Odrzucenie apelacji sporządzonej przez fachowego pełnomocnika powinno mieć miejsce tylko wtedy, gdy określone w art. 368 § 1 pkt 1-3 i 5 kpc wymagania w ogóle nie zostały spełnione, co uniemożliwia identyfikację je przedmiotu, zarzutów i granic zaskarżenia.

W postanowieniu wydanym 19 kwietnia 2007 r. (I CZ 19/2007 Biuletyn Sądu Najwyższego 2007/7), Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że brak w apelacji zwrotów ustawowych o zaskarżeniu wyroku "w całości" albo "w części" nie powoduje odrzucenia apelacji, jeżeli z użytych przez pełnomocnika będącego adwokatem odmiennych zwrotów w sposób jednoznaczny wynika zakres zaskarżenia.

Wśród poglądów Sądu Najwyższego widoczna jest wyraźna przewaga wypowiedzi korzystnych z punktu widzenia stron wnoszących środek odwoławczy (sporządzony przez profesjonalnych pełnomocników), sprzyjających mniej formalistycznemu podejściu do wykładni i stosowania art. 370[1] w związku z art. 368 kpc. Niemniej trzeba odnotować, że incydentalnie zdarzają się także odmienne wypowiedzi SN, a dla przykładu wskazać można postanowienie z 27 października 2005 r. (III CZ 78/2005 Biuletyn Sądu Najwyższego 2006/2 str. 9), w którym Sąd Najwyższy, konstatując niesformułowanie przez adwokata sporządzającego apelację wniosku o zmianę lub uchylenie wyroku z zaznaczeniem zakresu żądanej zmiany lub uchylenia, stwierdził, że w sytuacji gdy przyczyną odrzucenia środka odwoławczego jest niedopełnienie przez pełnomocnika strony prostego oraz jasno i jednoznacznie określonego w art. 368 § 1 pkt 5 kpc wymagania formalnego, nie sposób zaaprobować tezy, że interpretacja art. 370[1] oraz 373 kpc doprowadziła do ograniczenia prawa obywatela do sądu.

3.4. Przeanalizowane postanowienia sądów z pewnością nie stanowią wyczerpującego materiału, pozwalającego formułować wnioski na temat całej praktyki orzeczniczej, ani nawet jej głównego nurtu. Zrealizowanie takiego celu wymagałoby zastosowania innej metodologii, nie jest jednak w niniejszej sprawie konieczne. Ustalenie bowiem tak licznej próby rozstrzygnięć sądów powszechnych, niekorzystnych ze względu na nadmierny formalizm dla podmiotów wnoszących środki odwoławcze od wyroków sądów pierwszej instancji, pozwala - bez ryzyka błędu - stwierdzić, że poglądy Sądu Najwyższego (sugerujące mniejszy rygoryzm i poszukiwanie wykładni art. 370[1] w związku z art. 368 kpc przychylnej zasadzie dwuinstancyjności postępowania sądowego) nie znajdują wystarczającego oddźwięku w praktyce. Dalszą egzemplifikacją i potwierdzeniem tego zjawiska są rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, załączone w sprawie przez występujący z pytaniem prawnym sąd.

W wielu wypadkach sądy okręgowe i apelacyjne nadużywają zakwestionowanego w niniejszym postępowaniu przepisu, odnosząc go do sytuacji objętych jego dyspozycją jedynie poprzez nadmiernie formalistyczną wykładnię art. 368 kpc. Jednym z najnowszych tego przykładów - znanym Trybunałowi Konstytucyjnemu z urzędu (a konkretnie akt sprawy opatrzonej sygn. Ts 140/2007) - jest postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, V Wydziału Cywilnego Odwoławczego z 12 lipca 2007 r. V Ca 101/2007.

Ta wyraźna i rozległa rozbieżność orzecznictwa (sądów powszechnych i SN) wynika z istnienia swoistego klinczu proceduralnego, uniemożliwiającego Sądowi Najwyższemu sprawowanie realnego nadzoru jurysdykcyjnego nad orzecznictwem sądów powszechnych orzekających w drugiej instancji. W sytuacji gdy sądy okręgowe i apelacyjne zajmują rygorystyczne (często nadmiernie) stanowisko w sprawie interpretacji art. 368 kpc, to w konsekwencji wzmagają resytrykcyjność regulacji zawartej w zakwestionowanym przepisie, gdyż albo odrzucają zażalenia na postanowienia o odrzuceniu apelacji wydane przez sądy pierwszych instancji (od czego nie przysługuje już żaden środek odwoławczy), albo odrzucają apelacje, które pomyślnie (bez stwierdzenia braków) przeszły kontrolę formalną w sądach pierwszej instancji, jednak w takim wypadku zażalenie do Sądu Najwyższego na postanowienie sądu drugiej instancji jest dopuszczalne jedynie w części spraw, mianowicie w tych, w których przysługuje kasacja. Widać więc wyraźnie, że poglądy Sądu Najwyższego na temat okoliczności, w których znajdować winien zastosowanie art. 370[1] kpc - abstrahując już od tego, że przecież nie posiadają waloru normatywnego - mają bardzo ograniczony zasięg oddziaływania, czego dowodzi również praktyka (w tym wskazane wyżej przykłady).

4. Problem konstytucyjny przedstawiony w pytaniu prawnym - niekonstytucyjność przepisu czy praktyki.

4.1. Wypowiedzi Sądu Najwyższego jednoznacznie świadczą o tym, że możliwa - i zalecana przez ten sąd - jest taka wykładnia art. 370[1] w związku z art. 368 kpc, w wyniku której jedynie ewidentne, rażące i poważne braki formalne apelacji sporządzanych przez profesjonalnych pełnomocników winny stanowić podstawę ich odrzucenia. To jednak znaczy, że nawet maksymalnie przychylna konstytucyjnej zasadzie dwuinstancyjności interpretacja art. 368 kpc nie w każdym wypadku, czy raczej w wypadku nie każdego braku formalnego, pozwoli uniknąć konsekwencji określonych w zakwestionowanym art. 370[1] kpc, w postaci odrzucenia apelacji. Wniosek ten jest bezdyskusyjny; wykładnia w zgodzie z Konstytucją ma przecież - na co Trybunał wielokrotnie zwracał uwagę w swoim dorobku - swoje granice i z pewnością nie może prowadzić do traktowania art. 370[1] kpc per non est, czyli całkowitego pomijania go w praktyce orzeczniczej organów wymiaru sprawiedliwości.

Chociaż zatem formalizm, zwłaszcza nadmierny, sądów powszechnych kontrolujących dopuszczalność nadania biegu apelacji nie może znaleźć usprawiedliwienia w świetle art. 45 ust. 1 oraz art. 78 Konstytucji, to jednak trzeba uznać, że przedstawiony w pytaniu prawnym problem konstytucyjny nie dotyczy sfery stosowania prawa (gdyż nie odnosi się do interpretacji art. 368 kpc), lecz jego treści (koncentruje się bowiem na bezwarunkowości rygoru określonego w art. 370[1] kpc).

Trzeba zauważyć, że naruszenie prawa do sądu poprzez nadmierny formalizm procesowy może być wynikiem działania (kumulatywnie lub indywidualnie) ustawodawcy lub przedstawicieli praktyki, w tym przede wszystkim organów wymiaru sprawiedliwości. W niniejszej sprawie zarzuty sądu koncentrują się na zaostrzeniu formalizmu, jako wyniku ustanowienia art. 370[1] kpc. W pytaniu prawnym nie chodzi o to, że stopień szczegółowości regulacji formy poszczególnych czynności postępowania cywilnego (czyli warunków sporządzenia i wniesienia apelacji) przekroczył konstytucyjnie dopuszczalne granice, ale o to, że wprowadzona została nadmiernie surowa sankcja procesowa stosowana w razie niespełnienia szczególnych wymagań prawnych stawianych apelacji.

4.2. Zdaniem przedstawiającego pytanie prawne Sądu Okręgowego w Poznaniu, nakaz odrzucenia apelacji zawierającej braki formalne jest zbyt dolegliwy (dotkliwy) w skutkach dla strony postępowania reprezentowanej przez zawodowego pełnomocnika. Jednocześnie wspomniany sąd uważa, że w obydwu rozpatrywanych przez siebie sprawach (na tle których wystąpił z pytaniem prawnym) jest zobligowany do powzięcia takich właśnie decyzji. Trybunał Konstytucyjny nie jest władny, by ingerować w przebieg procesu subsumcji ani by kontrolować czy korygować jego wyniki. O tym, czy stan faktyczny rzeczywiście zmusza sąd do zastosowania art. 370[1] kpc (przy założeniu zgodnej z konstytucją wykładni tego przepisu), rozstrzyga sąd. Bez wątpienia jednak przepis, który Sąd Okręgowy w Poznaniu zamierza uczynić podstawą swego postanowienia, wyraża normę wymagającą skonfrontowania z Konstytucją.

5. Braki formalne pism procesowych w dotychczasowym orzecznictwie TK.

5.1. Trybunał Konstytucyjny już kilkakrotnie miał okazję badać regulacje prawne wskazujące warunki, jakim odpowiadać muszą pisma procesowe, oraz określające skutki braków formalnych pism procesowych. Rozpatrywane zagadnienia dały okazję do sformułowania pewnych tez, mających trwalsze i bardziej uniwersalne znaczenie niż tylko uzasadnienie motywów rozstrzygnięcia w jednostkowej sprawie. Należy rozważyć, czy również na tle kwestii stanowiącej sedno niniejszego postępowania zachowały one adekwatność i aktualność.

5.2. W pierwszej kolejności warto przypomnieć, że pogląd o konstytucyjnej dopuszczalności istnienia surowszego rygoru w odniesieniu do braków fiskalnych w sytuacji, gdy pismo procesowe jest wnoszone przez "podmiot fachowy" - adwokata lub radcę prawnego - wydaje się już definitywnie zaakceptowany na gruncie orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Takie stanowisko zajęte zostało np. w wyroku z: 7 marca 2006 r. (SK 11/2005 OTK ZU 2006/3A poz. 27), 8 maja 2006 r. (SK 32/2005 OTK ZU 2006/5A poz. 54) oraz 20 grudnia 2007 r. (P. 39/2006 OTK ZU 2007/11A poz. 161). Co istotne, w wymienionych sprawach Trybunał podkreślał, że za przyjęciem surowszego rygoru w odniesieniu do zawierających braki fiskalne pism procesowych, wnoszonych przez adwokatów i radców prawnych, przemawia założenie, że podmiotom tym, jako profesjonalistom, znany jest zakres i wysokość opłat stałych. Argument ten nie może jednak znaleźć odpowiedniego zastosowania w sprawie niniejszej, albowiem warunki formalne apelacji określone zostały w kpc w taki sposób, który stworzył pole do formułowania na tle praktyki rozbieżnych ocen, a tym samym pozbawił rozstrzygnięcia sądowe przewidywalności (o czym była już mowa).

5.3. Po drugie, z punktu widzenia problemu konstytucyjnego rozpatrywanego w niniejszej sprawie, na uwagę zasługują także ustalenia dokonane w sprawie SK 62/2003, w ramach której Trybunał stwierdził, że dopuszczalne jest (jako mieszczące się w ramach swobody ustawodawcy przyjmowania określonych rozwiązań proceduralnych) wyłączenie możliwości zażalenia na postanowienie sądu drugiej instancji o odrzuceniu apelacji, gdy sądem pierwszej instancji jest ten, przed którym rozpoczyna się postępowanie sądowe rozstrzygające spór istniejący między stronami. Rozwiązanie to nie narusza standardów wynikających z art. 78 i art. 176 Konstytucji. Równocześnie jednak Trybunał zastrzegł, że "inaczej należałoby oceniać przyjętą procedurę wówczas, gdyby strona nie miała możliwości uzupełnienia braków na etapie postępowania przed sądem drugiej instancji. Taka możliwość jednak istnieje" (wyrok z 1 lutego 2005 r. OTK ZU 2005/2A poz. 11). Zważywszy wynikającą z uchwalenia art. 370[1] kpc zmianę stanu prawnego, polegającą na wprowadzeniu nowej kategorii nieusuwalnych braków formalnych apelacji, przytoczony pogląd Trybunału należy uznać za częściowo zdezaktualizowany.

6. Art. 370[1] kpc z punktu widzenia ograniczenia prawa do sądu oraz prawa do zaskarżania orzeczeń wydanych w pierwszej instancji.

6.1. Wskazany w pytaniu prawnym jako wzorzec kontroli art. 45 ust. 1 Konstytucji statuuje prawo do sądu, będące prawem podmiotowym. Zgodnie z treścią tego przepisu, "Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd". Gwarancja kontroli orzeczeń wydanych w pierwszej instancji pod rządami Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. wywodzona jest z jej art. 78 oraz art. 176 ust. 1. Pierwszy z powołanych przepisów daje stronie prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji, drugi zaś wprowadza zasadę dwuinstancyjnego postępowania sądowego. Na tle cytowanych przepisów nie ulega wątpliwości istnienie (w sprawach od początku do końca podlegających kognicji sądownictwa, por.: wyrok z 8 grudnia 1998 r. K. 41/97 OTK ZU 1998/7 poz. 117) konstytucyjnego prawa do kontroli instancyjnej orzeczeń sądowych wydanych w pierwszej instancji.

Konstytucja nie określa jednak wszystkich elementów konstrukcyjnych środków odwoławczych, pozostawiając w tym zakresie ustawodawcy daleko idącą swobodę; z mocy art. 176 ust. 2 Konstytucji postępowanie przed sądem, w tym - kształt zaskarżenia, regulują ustawy. Jak wiadomo, w polskim systemie prawa środkiem zaskarżenia wyroków zapadłych w pierwszej instancji jest apelacja, która uregulowana została jako środek dewolutywny o charakterze renowacyjnym, którego celem jest ponowne rozpoznanie sprawy w tych samych granicach, w jakich upoważniony był ją rozpatrzyć sąd pierwszej instancji. Jest to tzw. system apelacji pełnej (cum beneficio bonorum), przy czym jego ograniczeniem jest upoważnienie sądu apelacyjnego do pominięcia faktów i dowodów, które strona mogła powołać już w postępowaniu pierwszoinstancyjnym.

Mimo że Konstytucja nie określa wprost standardów, jakim powinna odpowiadać apelacja, i na pewno nie stawia wymogu, by zawsze przybierała ona formę taką, jak w modelu apelacji pełnej (będącym zasadą w polskim postępowaniu cywilnym), z Konstytucji można wyprowadzić pewne reguły, które powinny być przestrzegane przez ustawodawcę.

6.2. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie miał już okazję do wypowiadania się na temat konstytucyjnych wymogów co do kształtu środków zaskarżenia. Porządkując dotychczasowe ustalenia, w pierwszej kolejności należy wskazać te, które kładą nacisk na realny dostęp do apelacji. Trybunał przyjmuje, że "prawo strony do rozpatrzenia sprawy przez sąd II instancji może być naruszone zarówno bezpośrednio (poprzez wyłączenie wniesienia apelacji), jak i pośrednio (poprzez ustanowienie takich formalnych warunków wniesienia apelacji, które czynność tę czyniłyby nadmiernie utrudnioną)" (wyrok z 12 marca 2002 r. P. 9/2001 OTK ZU 2002/2A poz. 14, podobnie wyrok z 19 lutego 2003 r. P. 11/2002 OTK ZU 2003/2A poz. 12 oraz z 1 lutego 2005 r. SK 62/2003 OTK ZU 2005/2A poz. 11). Z kolei w uzasadnieniu wyroku z 12 czerwca 2002 r. Trybunał podkreślił, że "z punktu widzenia regulacji zawartych w Konstytucji środek zaskarżenia powinien być skuteczny w tym sensie, iż powinien umożliwiać merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy w postępowaniu odwoławczym" (12 czerwca 2002 r. P. 13/2001 OTK ZU 2002/4A poz. 42). Chodzi tu o zapewnienie obiektywnej i realnej kontroli orzeczeń wydanych w pierwszej instancji, celem zasady instancyjności jest przecież zapobieganie pomyłkom i arbitralności, a "brak możliwości zaskarżenia postanowienia do sądu wyższej instancji ogranicza zainteresowanym prawo do sądu, co jest sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawnego" (tak m.in. wyrok z 10 lipca 2000 r. SK 12/99 OTK ZU 2000/5 poz. 143 oraz - jeszcze przed wejściem w życie Konstytucji z 1997 r. - orzeczenie z 27 czerwca 1995 r. K. 4/94 OTK 1995/I poz. 16).

W wyroku z 13 stycznia 2004 r. (SK 10/2003 OTK ZU 2004/1A poz. 2), dotyczącym postępowania uproszczonego, Trybunał uznał, że niezwykle restrykcyjne (węższe nawet niż w odniesieniu do kasacji) ujęcie zarzutów apelacyjnych narusza Konstytucję, poprzez bardzo daleko idące ograniczenie możliwości skutecznego wnoszenia apelacji, a w konsekwencji kontroli orzeczenia zapadłego przed sądem pierwszej instancji. W orzeczeniu tym Trybunał sygnalizował też zagrożenia związane w wyłączeniem jawności rozpoznania apelacji i ocenił, że "przepisy dotyczące apelacji w postępowaniu uproszczonym w praktyce pozwalają sądom na ograniczenie rozpoznania sprawy do kontroli stosowanych przepisów, bez merytorycznego sprawdzenia zasadności wyroku zapadłego w pierwszej instancji".

Wymagania wypływające z Konstytucji, stawiane nawet postępowaniu kasacyjnemu, Trybunał Konstytucyjny zrekonstruował m.in. w wyroku z 16 stycznia 2006 r. (SK 30/2005 OTK ZU 2006/1A poz. 2, wcześniej podobnie także w wyroku z 31 marca 2005 r. SK 26/2002 OTK ZU 2005/3A poz. 29). Trybunał uznał w szczególności, że zasada sprawiedliwości proceduralnej (rzetelności proceduralnej) dotyczy wszystkich etapów postępowania sądowego. Wynika ona nie tylko z art. 45 ust. 1 Konstytucji, ale także z art. 2 Konstytucji, i jest "wartością samą w sobie". Mimo wielości koncepcji doktrynalnych co do precyzyjnego ustalenia zakresu pojęciowego tej zasady, jądro znaczeniowe, w ocenie Trybunału Konstytucyjnego, jest wspólne. Na zasadę tę składają się przynajmniej wymagania: 1) możności bycia wysłuchanym, 2) ujawniania w sposób czytelny motywów rozstrzygnięcia, co ma zapobiegać jego dowolności i arbitralności oraz 3) zapewnienia uczestnikowi postępowania przewidywalności jego przebiegu.

Trybunał podkreślał przy tym znaczenie uzasadnienia rozstrzygnięcia sądu, które jest komponentem prawa do sprawiedliwego rozstrzygnięcia, a jego znaczenie rośnie zwłaszcza wówczas, gdy przesłanki podjęcia określonego rozstrzygnięcia są niedookreślone, a także zasadę tożsamości konstytucyjnej sądu, która - w najogólniejszym ujęciu - ma zapobiec przekształceniu sądu w instytucję biurokratyczną.

W sprawie P. 2/2004 Trybunał Konstytucyjny zauważył z kolei, że: "swoboda ustawodawcy w kształtowaniu odpowiednich procedur nie oznacza (...) dopuszczalności wprowadzania rozwiązań arbitralnych, które ponad miarę, a więc bez wystąpienia istotnych racji, ograniczają prawa procesowe strony, których realizacja stanowi przesłankę do prawidłowego i sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy. Jeżeli więc ograniczenie uprawnień procesowych strony jest zbędne, z punktu widzenia zamierzonych przez ustawodawcę celów, takich jak zapewnienie większej efektywności postępowania i jego szybkości, a jednocześnie wypacza pozycję stron, uniemożliwia właściwe zrównoważenie ich pozycji procesowej, a tym samym łamie podstawowy postulat sprawiedliwości proceduralnej, czy wreszcie prowadzi do arbitralnego rozstrzygnięcia "sprawy" - to w tego rodzaju wypadkach dochodziłoby do naruszenia gwarancji konstytucyjnych związanych z prawem do sądu" (wyrok z 28 lipca 2004 r. OTK ZU 2004/7A poz. 72, podobnie pełny skład Trybunału Konstytucyjnego w wyroku z 20 września 2006 r. SK 63/2005 OTK ZU 2006/8A poz. 108).

6.3. W świetle przytoczonych wypowiedzi należy bardzo mocno podkreślić, że wymagania proceduralne wywodzone z Konstytucji przez Trybunał nie są nadmiernym formalizmem i nie służą jedynie czystości konstrukcji prawnych, ale mają zapobiec nierzetelnym procedurom, które "pośrednio prowadzą do unicestwienia innych praw i wolności, których ochronę gwarantuje prawo do sądu" (tak m.in. w wyroku z 2 października 2006 r. SK 34/2006 OTK ZU 2006/9A poz. 118).

Z tych powodów również model apelacji w postępowaniu cywilnym, w zakresie w jakim kształtuje go art. 370[1], może i powinien być przedmiotem oceny pod kątem zgodności z konstytucyjnym prawem do sądu oraz prawem do zaskarżenia orzeczeń wydanych w pierwszej instancji. Jest bowiem oczywiste, że regulacja, która nakłada na sądy obowiązek odrzucania, ze względu na dostrzeżone a nieusuwalne braki formalne, środków odwoławczych przed ich merytorycznym rozpoznaniem, stanowi ograniczenie dostępu do sądu drugiej instancji. Chodzi przy tym nie wyłącznie o to, że braków apelacji sporządzonej przez profesjonalnych pełnomocników nie można sanować (a tym samym zapobiec jej odrzuceniu), ale także o to, że ze względu na bieg określonych w kpc terminów zaskarżenia (zob. art. 369), w praktyce najczęściej niemożliwe jest również ponowne wniesienie apelacji (tym razem pozbawionej uchybień formalnych).

Uprzedzając dalszy tok rozważań, zaznaczyć trzeba, że Trybunał Konstytucyjny dostrzega i uwzględnia potrzebę sformalizowania postępowania cywilnego. Jego zasadnicze znaczenie przejawia się w tym, że służy ono potęgowaniu efektywności procedur sądowych. Regulacja stopnia sformalizowania ma wpływ na sprawność postępowania, gwarantuje skuteczność czynności podejmowanych w odpowiedniej formie, miejscu i czasie.

Zaostrzanie (a w pewnych wypadkach także łagodzenie) formalizmu ma jednak swoje granice, których przekroczenie sprawia, że postępowanie cywilne nie może osiągnąć założonego celu (szerzej na ten temat zob. S. Cieślak, Formalizm postępowania cywilnego, Warszawa 2008, str. 108-116). Naruszenie górnej granicy formalizmu procesowego, a przez to naruszenie prawa do sądu, może nastąpić m.in. z tego powodu, że nie zachowano właściwych proporcji przy normowaniu rygorów procesowych stosowanych przez organy postępowania na wypadek dokonania czynności w sposób wadliwy pod względem formalnym, także wtedy gdy czynności te dokonywane są przez fachowych pełnomocników.

7. Niekonstytucyjność ograniczenia przez art. 370[1] kpc dostępu do merytorycznego rozpoznania sprawy przez sąd drugiej instancji.

7.1. W art. 31 ust. 3 Konstytucji wyrażona została zasada proporcjonalności ograniczeń w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw. Zasada ta nie może samoistnie służyć za wzorzec kontroli realizowanej przez Trybunał, lecz każdorazowo wymaga powiązania z innym przepisem konstytucyjnym wyrażającym podmiotową wolność albo prawo, które doznać miało niedozwolonego - z punktu widzenia przesłanek art. 31 ust. 3 Konstytucji - ograniczenia wskutek zastosowania zaskarżonego przepisu (por. np. postanowienie z 9 kwietnia 2003 r. Ts 164/2002 OTK ZU 2003/2B poz. 135). Warto odnotować, że w praktyce art. 31 ust. 3 najczęściej wymieniany jest we wnioskach, pytaniach prawnych i skargach konstytucyjnych oraz - adekwatnie do tego - w sentencjach wyroków Trybunału, jako tzw. przepis związkowy. Prawidłowość ta nie może być jednak podstawą rozumowania a contrario, że kontrola proporcjonalności ograniczeń danego prawa albo wolności konstytucyjnej uzależniona jest od wskazania wśród przepisów stanowiących jej punkt odniesienia art. 31 ust. 3. Należy wszak pamiętać, że ograniczenia wszelkich konstytucyjnych praw podmiotowych są dopuszczalne tylko wtedy i tylko w takim zakresie, jaki wynika z art. 31 ust. 3 Konstytucji (stąd w piśmiennictwie zakres unormowania tego przepisu określa się niekiedy mianem "uniwersalnego", por. L. Garlicki, komentarz do art. 31, uwaga 16 ab initio, w: red. L. Garlicki, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Komentarz, t. III, Warszawa 2003). Tzw. test proporcjonalności musi spełniać każda regulacja stanowiąca ingerencję w sferę konstytucyjnych praw i wolności, stąd kryteria oceny wyliczone w art. 31 ust. 3 Konstytucji, niezależnie od powołania albo nie tego przepisu przez podmiot wszczynający postępowanie przed Trybunałem, zawsze muszą być brane pod uwagę (trzeba jednak zastrzec, że w niektórych sytuacjach pominięcie takiego wzorca mogłoby być nieuzasadnione, zwłaszcza wtedy gdy przepis ten miałby wskazywać spójność zasad i norm Konstytucji oraz koherencję chronionych przez Konstytucję wartości, por. wyrok z 8 listopada 2001 r. P. 6/2001 OTK ZU 2001/8 poz. 248).

Art. 31 ust. 3 stanowiąc ogólną, abstrakcyjną miarę, stosowaną do oceny wszystkich wypadków pogwałcenia praw jednostki przez ustawodawcę, znajduje zastosowanie także do oceny ograniczeń prawa do sądu (tak m.in. wyrok TK z 10 lipca 2000 r. SK 12/99 OTK ZU 2000/5 poz. 143 oraz wyrok z 9 czerwca 1998 r. K. 28/97 OTK ZU 1998/4 poz. 50). W szczególnych, wyjątkowych warunkach może dojść do kolizji prawa do sądu z inną normą konstytucyjną, poddającą pod ochronę wartości o równym lub nawet większym znaczeniu dla funkcjonowania państwa lub rozwoju jednostki. Konieczność uwzględnienia obu norm konstytucyjnych może przemawiać za wprowadzeniem pewnych ograniczeń zakresu przedmiotowego prawa do sądu. Ograniczenia takie są dopuszczalne w absolutnie niezbędnym zakresie, jeżeli urzeczywistnienie danej wartości konstytucyjnej nie jest możliwe w inny sposób. Nie mogą także naruszać istoty tych wolności i praw, które ograniczają.

Zgodnie z wynikiem przeprowadzonych w części III pkt 2 uzasadnienia analiz, jedyną niepodlegającą wątpliwości wartością chronioną przez art. 370[1] kpc jest szybkość postępowania sądowego. Trzeba więc rozważyć, czy zastosowany przez ustawodawcę środek służący tej ochronie jest konstytucyjnie dopuszczalny.

7.2. Trybunał Konstytucyjny już kilkakrotnie miał okazję wyrazić pogląd, że w imię szybkości rozpoznania sprawy nie można poświęcić ochrony praw podmiotowych. Zdaniem Trybunału: "Uproszczenie i przyspieszenie może niewątpliwie dotyczyć kwestii formalnych (np. wprowadzenie formularzy czy skrócenie terminów składania odwołań), natomiast w żadnym wypadku nie może odnosić się do uprawnień stron wiążących się z obroną ich praw i interesów" (wyroki w przywoływanych już sprawach P. 9/2001 oraz SK 10/2003). Trybunał wyjaśniał, że "Sprawność rozpoznania przez sąd można osiągnąć za pomocą innych mechanizmów bez wyłączania stronom drogi odwoławczej w postępowaniu sądowym" (wyrok z 12 czerwca 2002 r. P. 13/2001 OTK ZU 2002/4A poz. 42).

W uzasadnieniu wspomnianego wyżej wyroku, wydanego w sprawie SK 34/2006, wskutek kontroli regulacji wprowadzającej jedynie przez wzgląd na szybkość rozpoznania sprawy pewne restrykcje (godzące w zasady rzetelności i sprawiedliwości proceduralnej) dotyczące apelacji, Trybunał Konstytucyjny doszedł wręcz do przekonania, że "Wobec braku wartości, dla której realizacji ustawodawca drastycznie ogranicza prawo do sądu, w szczególności do zaskarżenia orzeczeń zapadłych w pierwszej instancji, analiza dalszych, wskazanych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, warunków proporcjonalności pozbawiona jest wszelkiego znaczenia".

Nie negując tego punktu widzenia i sposobu rozumowania (który we wspomnianej sprawie doprowadził Trybunał bezpośrednio do stwierdzenia niekonstytucyjności badanego przepisu), na gruncie prowadzonego postępowania celowe jest szersze omówienie motywów przesądzających o niezgodności art. 370[1] kpc z Konstytucją.

7.3. Zakwestionowany przez Sąd Okręgowy w Poznaniu przepis przewiduje negatywne konsekwencje formalnych braków apelacji tylko wtedy, gdy jest ona sporządzona przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego. Jakkolwiek nie istnieje wymóg prawny, aby strona postępowania wnosząca środek odwoławczy korzystała z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, to jednak - zważywszy częstotliwość zmian oraz stopień skomplikowania obowiązujących w Polsce przepisów (notabene obydwa zjawiska symbolizowane w bardzo dobitny sposób przez kodeks postępowania cywilnego) - w praktyce jest to uzasadnione, a często wręcz nieuniknione.

Skład orzekający w niniejszej sprawie w pełni podziela pogląd Trybunału wyrażony w sprawie K. 41/2005, że art. 45 ust. 1 (łącznie z innymi przepisami Konstytucji, w tym przede wszystkim zasadą demokratycznego państwa prawnego, oraz normami europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności) pozwala wywieść z prawa do rzetelnego procesu sądowego prawo jednostki zaangażowanej w sprawę sądową do korzystania z profesjonalnej pomocy prawnika (wyrok z 2 lipca 2007 r. OTK ZU 2007/7A poz. 72). Jakkolwiek prawo to nie może zostać uznane za materialnie tożsame z prawem do obrony wyrażonym w art. 42 ust. 2 Konstytucji (w związku z czym granice i warunki korzystania z niego mogą być przez ustawodawcę kształtowane odmiennie, a nawet mniej korzystnie w porównaniu z zasadami prawa do obrony w postępowaniu karnym), to jednak winno być uwzględniane jako jeden z elementów wyznaczających standard ochrony praw jednostki.

Na tym tle regulacja przyjęta przez ustawodawcę w art. 370[1] kpc musi być oceniona bardzo krytycznie. Powoduje ona bowiem, że wraz ze skorzystaniem z pomocy prawnej profesjonalnego pełnomocnika (wykonującego zawód zaufania publicznego) rośnie ryzyko niepomyślnego dla strony zakończenia postępowania sądowego (w postaci odrzucenia apelacji). Błąd formalny adwokata, radcy prawnego lub rzecznika patentowego obciążał będzie stronę, która poszukiwała fachowej pomocy, zaś sankcją uchybienia pełnomocnika będzie zamknięcie stronie drogi do merytorycznego rozpatrzenia sprawy przez sąd drugiej instancji.

Nie bez znaczenia pozostaje przy tym okoliczność, że w przeciwieństwie do obowiązku uiszczenia opłaty stałej w sprawach cywilnych (por. pkt III.5.2), sądowa kontrola z punktu widzenia wymogów apelacji wymienionych w art. 368 kpc w praktyce, na tle tego samego pisma procesowego, przynieść może różne rezultaty (o czym wyczerpująco w cz. III, pkt 3).

Skoro istnienie braków formalnych apelacji jest w pewnych wypadkach kwestią ocenną (co potwierdza rozbieżna praktyka orzecznicza sądów), nadto zaś postanowienia sądu drugiej instancji o odrzuceniu apelacji ze względu na dostrzeżone braki formalne nie można - poza tymi sprawami, w których przysługuje skarga kasacyjna - zaskarżyć (ergo poddać merytorycznej weryfikacji), zdaniem Trybunału nie ma wystarczających podstaw, by na tle art. 370[1] w związku z art. 368 kpc uznać, że merytoryczne rozpoznanie apelacji przez sąd zależy wyłącznie od sumienności i rzetelności pełnomocnika sporządzającego apelację. Tym samym zakwestionowany w pytaniu prawnym przepis ogranicza ponad dopuszczalną miarę dostęp do sądu drugiej instancji w sprawach cywilnych.

W żadnym razie nie można przy tym wnioskować, że omawiane ograniczenie rekompensowane jest prawem podmiotu reprezentowanego do ubiegania się o odszkodowanie z tytułu szkody poniesionej na skutek odrzucenia apelacji dotkniętej nieusuwalnymi brakami formalnymi, jako szkody wyrządzonej w następstwie działania lub zaniechania przy wykonywaniu czynności wchodzących w zakres działalności zawodowej adwokata, radcy prawnego albo rzecznika patentowego. Osoby wykonujące wymienione zawody zaufania publicznego podlegają wprawdzie obowiązkowemu ubezpieczeniu cywilnemu w zakresie, o którym tu mowa, jednak odszkodowanie - pominąwszy nawet kwestie proceduralne związane z jego skutecznym wyegzekwowaniem - nie jest i nie może być postrzegane jako ekwiwalent merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.

Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, regulacja przyjęta w art. 370[1] kpc wypacza prawo do poszukiwania profesjonalnej pomocy prawnej na etapie postępowania odwoławczego. Dla strony kwestionującej wyrok pierwszej instancji lepiej jest wszak albo z tego prawa w ogóle zrezygnować (jako obarczonego ryzykiem poniesienia negatywnych i nieodwracalnych konsekwencji na wypadek błędu profesjonalisty, a niekiedy "jedynie" nadmiernego formalizmu organów wymiaru sprawiedliwości), albo fakt skorzystania z tego prawa zataić (i wnieść apelację jako sporządzoną osobiście, a dzięki temu nie utracić prawa do uzupełnienia braków formalnych, co zresztą bywa sugerowane w piśmiennictwie, zob. m.in. A. Góra-Błaszczykowska, Apelacja …, str. 55, podobnie T. Ereciński (red.) Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Część pierwsza. Postępowanie rozpoznawcze. Część druga. Postępowanie zabezpieczające, tom 2, Warszawa 2007, str. 103).

Wziąwszy pod uwagę przedstawione wyżej argumenty, Trybunał Konstytucyjny stwierdza, że art. 370[1] kpc jest niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz art. 78 Konstytucji.

7.4. Na marginesie warto zauważyć, że konsekwencje rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego - w rezultacie którego sądy będą miały obowiązek wezwania do uzupełnienia braków formalnych apelacji także wtedy, gdy jest ona sporządzona przez profesjonalnego pełnomocnika (szerzej na ten temat por. cz. III, pkt 9.1) - są w istocie zbieżne co do kierunku (choć różne co do istoty, zakresu i znaczenia prawnego) z konsekwencjami, do jakich prowadziłoby respektowanie przez sądy niższych instancji modelu postępowania sugerowanego dotychczas przez Sąd Najwyższy.

Sąd ten, kierując się troską o gwarantowanie stronom dostępu do merytorycznego rozpoznania sprawy przez sąd drugiej instancji, zalecał w uzasadnieniach wydawanych przez siebie orzeczeń, aby: a) ewentualne niedokładności, szczególnie w zakresie przedstawienia zarzutów i ich uzasadnienia (art. 368 § 1 pkt 2 i 3 kpc), były wyjaśniane w toku rozprawy apelacyjnej, w trakcie której - zgodnie z art. 377 kpc - przedstawiany jest stan sprawy, w tym zarzuty i wnioski apelującego (postanowienie SN z 6 marca 2006 r. II PZ 2/2006 OSNP 2007/5-6 poz. 74) albo b) gdy bez szczegółowego badania treści apelacji w sposób oczywisty wynika z niej zakres zaskarżenia wyroku sądu pierwszej instancji, oznaczenie w apelacji zaskarżonego wyroku bez wskazania zakresu zaskarżenia kwalifikować jako oczywistą omyłkę w sformułowaniu elementu apelacji przewidzianego w art. 368 § 1 pkt 1 kpc, niepowodującą odrzucenia apelacji stosownie do art. 130 § 1 zdanie drugie kpc (postanowienia SN: z 28 kwietnia 2006 r. V CZ 25/2006 LexPolonica nr 1573288, z 16 listopada 2006 r. II CZ 80/2006 LexPolonica nr 1573271 oraz z 30 listopada 2006 r. I CZ 88/2006 LexPolonica nr 1209348).

Wydaje się, że nawet w tym wąskim zakresie, w jakim dotychczasowy stan prawny (a ściśle wykładnia art. 368 kpc w zgodzie z Konstytucją) pozwalał na przekazanie do merytorycznego rozpoznania wadliwej apelacji (zawierającej pewne braki formalne, dające się zakwalifikować jako oczywiste niedokładności), wezwanie przez sąd do uzupełnienia dostrzeżonych braków (jako skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego w niniejszej sprawie) będzie instytucją procesową pełniej i efektywniej służącą osiągnięciu stanu, w którym sąd drugiej instancji będzie miał jasność i pewność co do żądań strony wnoszącej środek odwoławczy.

8. Art. 370[1] kpc a zasada równości.

8.1. Zdaniem występującego z pytaniem prawnym sądu, regulacja zawarta w art. 370[1] kpc nasuwa zastrzeżenia również co do zgodności z konstytucyjną zasadą równości (art. 32 ust. 1), albowiem przewidziana w zakwestionowanym przepisie sankcja w postaci odrzucenia środka odwoławczego z jednej strony pomija wypadki sporządzania apelacji przez prokuratorów oraz radców Prokuratorii Generalnej, a więc prawników, od których można wymagać najwyższych standardów pracy, z drugiej - obejmuje mających mniejsze kwalifikacje rzeczników patentowych.

Na marginesie można odnotować, że problem ten w odniesieniu do radców Prokuratorii Generalnej dostrzega także Prokurator Generalny (który w swoim piśmie wnosi o uznanie zakresowej niekonstytucyjności art. 370[1] kpc), niektórzy przedstawiciele doktryny prawnej (zob. np. T. Ereciński (red.) Kodeks …, str. 102 oraz Ł.P. Supera, Rygor z art. 370[1] kpc a Prokuratoria Generalna, Palestra 2008/1-2 str. 18-24), a także parlamentarzyści (por. art. 1 pkt 11 projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw, druk sejmowy nr 112/VI kad.).

8.2. Niezależnie od złożoności sygnalizowanego zagadnienia, uznanie, że art. 370[1] kpc jest niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz z art. 78 Konstytucji powoduje, iż z chwilą ogłoszenia wyroku Trybunału przestanie istnieć jakakolwiek kategoria pełnomocników, których uchybienia przy sporządzaniu środków odwoławczych miałyby charakter nieusuwalnych braków formalnych. Tak więc nie sposób rozważać, czy katalog sformułowany w zakwestionowanym przepisie, dotychczas wymieniający radców prawnych, adwokatów oraz rzeczników patentowych, winien być poszerzony (lub zredukowany).

Ponadto w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału wyrażany był pogląd, że w sytuacji gdy wystąpi niezgodność zakwestionowanego przepisu z jednym ze wskazanych jako wzorce kontroli przepisów Konstytucji, można zaniechać dalszej jego oceny merytorycznej (zob. np. wyrok z 20 lipca 2006 r. K. 40/2005 OTK ZU 2006/7A poz. 82).

Z tych względów Trybunał Konstytucyjny uznał, że ocena zgodności art. 370[1] kpc z wyrażoną w art. 32 ust. 1 Konstytucji zasadą równości jest zbędna. Ewentualny pozytywny wynik badania zasadności tego zarzutu nie może wszak zapobiec nastąpieniu skutków związanych z uznaniem kontrolowanego przepisu za niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz z art. 78 Konstytucji.

9. Skutki wyroku.

9.1. Konsekwencją stwierdzenia niekonstytucyjności art. 370[1] kpc jest utrata mocy obowiązującej tego przepisu. Derogacja odnosi się w tym wypadku do regulacji stanowiącej element szczególnego trybu rozpoznawania apelacji sporządzonych przez profesjonalnych pełnomocników.

Wynikająca z zakwestionowanego w pytaniu prawnym przepisu dyrektywa odrzucania apelacji bez wzywania do uzupełnienia stwierdzonych w niej braków stanowi odstępstwo (wyjątek) od zasady wyrażonej w art. 130 oraz art. 373 kpc. Wyeliminowanie z systemu obowiązującego prawa normy szczególnej, wyrażonej w art. 370[1] kpc, spowoduje zatem powrót do uregulowania o charakterze ogólnym.

Innymi słowy, jeżeli sąd pierwszej lub drugiej instancji dostrzeże, że apelacja nie spełnia wymagań określonych w art. 368 § 1 pkt 1-3 i 5 kpc, od których zależy nadanie temu pismu procesowemu biegu, to wskutek niniejszego wyroku zobowiązany będzie (na podstawie art. 130 § 1 albo art. 373 kpc) wezwać stronę do usunięcia braków także wtedy, gdy apelację sporządził adwokat, radca prawny lub rzecznik patentowy.

Na marginesie należy zauważyć, że w świetle poglądów wyrażanych w teorii i praktyce (tak np. uchwała SN z 22 lutego 2006 r. III CZP 6/2006 OSNC 2007/1 poz. 5 oraz M. Wyrwiński, Komentarz do art. 370[1] kodeksu postępowania cywilnego (Dz. U. 1964 r. Nr 43 poz. 296), w: M. Wyrwiński, Komentarz do ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2004 r. Nr 172 poz. 1804) zakwestionowany w pytaniu prawnym przepis odpowiednio odnosi się również do zażaleń, co wprawdzie pozostawało poza zakresem kontroli w niniejszej sprawie, ale będzie musiało zostać uwzględnione przez wszystkich uczestników obrotu prawnego przy ustalaniu skutków prawnych wyroku Trybunału dotyczącego art. 370[1] kpc.

9.2. Trybunał Konstytucyjny zwraca uwagę, że w wyniku wyroku wydanego w niniejszej sprawie uchylony zostanie cały, zakwestionowany przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, art. 370[1] kpc. Bez znaczenia pozostaje okoliczność, że przepis ten, w wypadku niespełnienia przez apelację sporządzoną przez profesjonalnego pełnomocnika wymagań określonych w art. 368 § 1 pkt 1-3 i 5 kpc, przewiduje rygor dwojakiego rodzaju: procesowy i poza procesowy, a występujący z pytaniem prawnym sąd nie sformułował żadnych zarzutów dotyczących drugiego z nich.

Omawiany przepis nakazuje sądowi (pierwszej lub odpowiednio, z mocy art. 373 kpc, drugiej instancji) podjęcie dwojakiego rodzaju czynności, tj.: odrzucenie apelacji bez wzywania do usunięcia występujących w niej braków oraz zawiadomienie o tym właściwego organu samorządu zawodowego, do którego należy pełnomocnik. Wykładnia literalna art. 370[1] kpc wskazuje na jednoczesność obydwu podejmowanych przez sąd czynności ("odrzuca (...) zawiadamiając o tym (...)"), nie ma zatem dostatecznych podstaw, by Trybunał - nie narażając się na zarzut niedopuszczalnej ingerencji w sferę zastrzeżoną dla władzy ustawodawczej - samodzielnie decydował o wyodrębnieniu z kontrolowanego przepisu osobnej normy, a następnie twórczo ją rekonstruował w sentencji tzw. wyroku zakresowego, zwłaszcza że w analizowanej sprawie nie przemawiają za tym żadne szczególne względy aksjologiczne. Zawiadomienie samorządu zawodowego nie daje przecież (o czym była już mowa) ani gwarancji podniesienia jakości świadczonej pomocy prawnej, ani wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych wobec radców prawnych, adwokatów czy rzeczników patentowych.

9.3. Stwierdzając niezgodność z Konstytucją przepisu poddanego kontroli, Trybunał nie przesądził, że niedopuszczalne jest jakiekolwiek zaostrzanie wymogów, jakim odpowiadać miałyby apelacje sporządzane przez profesjonalnych pełnomocników. Ustawodawca może tworzyć tego rodzaju regulacje, a co więcej - w tym zakresie przypisana jest mu znaczna swoboda. Od adwokatów, radców prawnych i rzeczników patentowych należy oczekiwać najwyższej jakości pomocy prawnej, warto więc poszukiwać mechanizmów i procedur pozwalających jakość tę wyegzekwować. Istotą tych rozwiązań nie może być jednak przerzucanie ryzyka wszelkich uchybień na mocodawców (osoby udzielające pełnomocnictw) przy założeniu, że ich rozczarowanie czy wręcz frustracja spowodowana nienależytą obsługą prawną - znajdując wyraz w roszczeniach odszkodowawczych lub spadku popytu na pracę określonych podmiotów - wymusi jej poprawę. Przeciwnie, wydaje się, że właściwym kierunkiem byłoby przyjęcie takich regulacji, które przez wzmocnienie oraz uszczelnienie systemu gwarancji przysługujących klientom, dotkniętym stratami wynikającymi z błędów w sztuce (zaniedbań, nierzetelności) profesjonalnych pełnomocników, mobilizowałyby tych ostatnich do kompetentnego i sumiennego świadczenia usług.

Zważywszy powyższe okoliczności, Trybunał Konstytucyjny orzekł jak w sentencji.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 17 kwietnia 2008 r.

I CSK 500/2007

1. W art. 368 § 1 pkt 2 i 3 kpc, określającym wymagania wobec apelacji, ustawodawca nie sprecyzował natury zarzutów, wobec czego wnoszący apelację ma dużą swobodę sposobu formułowania zarzutów. Można dodać, że szczegółowość i precyzja sformułowań apelacji są wykładnikiem profesjonalizmu osoby sporządzającej apelację, a nie miarą kognicji sądu odwoławczego.

2. Ustalone fakty nie podlegają kontroli kasacyjnej (art. 398[13] § 2 kpc) i niedopuszczalne są również zarzuty kwestionujące zgodność z przepisami postępowania prowadzącego do tych ustaleń, o ile zarzut naruszenia prawa maskuje odmienną ocenę tych ustaleń, dokonywaną przez skarżącego. Jednak związanie ustaleniami faktycznymi nie wyłącza kontroli zgodności z prawem postępowania, w którym zostały one dokonane, w przeciwnym razie bowiem, wyłączona byłaby druga podstawa skargi kasacyjnej (art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc) zawierająca tylko ograniczenie w postaci wpływu uchybienia na treść rozstrzygnięcia).

Uzasadnienie

Powód Józef Hubert G. domagał się od zasądzenia od pozwanej Spółki kwoty 24.026.305 zł z odsetkami ustawowymi, tytułem wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości położonej w Warszawie stanowiącej budynek mieszkalny i użytkowy, podlegający przepisom dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy (Dz. U. 1945 r. Nr 50 poz. 279 z późn. zm., dalej w uproszczeniu: dekretu warszawskiego). Odpis pozwu zawierającego pierwotnie żądanie zasądzenia kwoty 50.000 zł doręczono podmiotowi określonemu jako Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne w dniu 26 marca 1998 r.

Pozwana będąca spółką akcyjną oraz interwenient uboczny po jej stronie - Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Skarbu, zastąpiony przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa żądali oddalenia powództwa, powołując się przede wszystkim na zasiedzenie z dniem 1 stycznia 1985 r. tego budynku przez Skarb Państwa. Pozwana twierdziła, że budynek był przedmiotem samoistnego posiadania przez przedsiębiorstwo państwowe pn. Państwowy Zakład Wydawnictw Szkolnych, będące poprzednikiem prawnym najpierw przedsiębiorstwa Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne a następnie "W.S.I.P.S.A." w W.

Sąd Okręgowy uwzględnił powództwo częściowo i wyrokiem z 24 kwietnia 2006 r. zasądził na rzecz wskazanego wyżej powoda 17.564.232,73 zł oraz odsetki i koszty procesu, ustalając następujące istotne okoliczności dotyczące zasady i wysokości roszczenia:

• Prawo własności nieruchomości gruntowej zabudowanej należące do Zofii T. przeszło na Miasto st. Warszawę na podstawie art. 1 dekretu warszawskiego, a następnie na Skarb Państwa i ponownie na rzecz Miasta w drodze przekształceń ustawowych, potwierdzonych w ostatnim etapie (tzw. komunalizacji mienia państwowego) decyzją Wojewody W. z 30 grudnia 1997 r.

• Poprzednia właścicielka nieruchomości zgłosiła wniosek o przyznanie własności czasowej (art. 7 ust. 1 dekretu). Uprawnienia wynikające z tego zdarzenia dotyczące odrębnej własności budynku i przyznania prawa do gruntu, po jej śmierci i śmierci jej spadkobierczyni przeszły na Marię K., która zbyła je w dniu 4 kwietnia 1996 r. powodowi J.H. G.

• Zofia T. w dniu 14 lutego 1946 r. zawarła z podmiotem występującym pn. Państwowych Zakładów Wydawnictw Szkolnych w Warszawie umowę użytkowania budynku w zamian za nakłady dokonane na jego remont (lub odbudowę). Umowa została przedłużona do 1 stycznia 1964 r. Budynek od 1946 r. pozostawał we władaniu wymienionych na wstępie podmiotów i pozwanej w chwili wyrokowania. Jeden lokal mieszkalny został wyodrębniony jako odrębna nieruchomość, z konsekwencjami dla części wspólnych budynku i prawa do gruntu; dlatego powód nabył tylko część użytkowania wieczystego. Ten jednak wątek nie był roztrząsany w sporze o zapłatę.

• Decyzja załatwiająca odmownie wniosek o przyznanie prawa do gruntu, determinująca również status prawny budynku, jako części składowej nieruchomości, została wydana w dniu 10 lutego 1977 r. przez Urząd Dzielnicowy W. W. a nieważność tej decyzji stwierdziło Samorządowe Kolegium Odwoławcze w W. decyzją z 10 stycznia 1996 r.

• Powód nabył użytkowanie wieczyste udziału wynoszącego 0,9870 części nieruchomości umową w formie aktu notarialnego zawartą z Miastem St. Warszawa 8 stycznia 1998 r. na 99 lat, a zbył je 8 czerwca 2001 r. W akcie notarialnym sprzedaży zaznaczono, że przedmiotem zbycia jest użytkowanie wieczyste gruntu i własność budynku.

• Powództwem o zapłatę powód objął okres od 5 kwietnia 1996 r. do 8 czerwca 2001 r. i w tym czasie nie występował przeciw pozwanej z roszczeniem wydobywczym.

Oceniając przytoczone zdarzenia pod kątem roszczeń o wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości Sąd Okręgowy uznał, że korzystanie z niej przez pozwaną spółkę po 10 stycznia 1996 r. było pozbawione tytułu prawnego, a powodom należy się wynagrodzenie na podstawie art. 224 § 2 w związku z art. 230 kc.

Sąd Okręgowy nie uwzględnił zarzutu potrącenia wierzytelności z tytułu nakładów dokonanych przez pozwaną bądź jej poprzedników prawnych, uznając bierną legitymację aktualnego właściciela budynku, którym "jest osoba trzecia".

Sąd Apelacyjny po rozpoznaniu sprawy na skutek apelacji obydwu stron w punkcie II swojego wyroku z dnia 24 kwietnia 2007 r. uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej kwotę 7.799.468 zł (co do której pozwany podniósł zarzut potrącenia) wraz z ustawowymi odsetkami za okres od 30 września 1999 r. do 24 kwietnia 2006 r. i w tym zakresie przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W tej części wyrok nie podlegał zaskarżeniu skargą kasacyjną.

W pozostałej części wyrok Sądu Apelacyjnego sformułowany w pktach III podpunkty 2 i 3 oraz IV polega na:

• oddaleniu powództwa Józefa Huberta G. o zapłatę 1.986.836,70 zł,

• powtórzeniu nieuchylonego rozstrzygnięcia Sądu Okręgowego uwzględniającego powództwo odnośnie do kwoty 7.777.928,03 zł, co sąd drugiej instancji wyraził w sformułowaniu, że wymienioną kwotą zastępuje kwotę 9.764.764,73 zł,

• oddaleniu apelacji pozwanego w pozostałej części.

Skomplikowana pod względem redakcyjnym sentencja wyroku Sądu Apelacyjnego pozwala jednoznacznie ustalić zakres:

a) uchylenia wyroku Sądu Okręgowego i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania,

b) zmiany polegającej na oddaleniu powództwa J. H. G.,

c) oddalenia apelacji pozwanej w pozostałej części.

Uzasadnienie sporządzone pod kątem zarzutów apelacji sprowadza się do następujących ustaleń i ocen:

1. potwierdzenia mocy wstecznej decyzji nadzorczej Samorządowego Kolegium Odwoławczego z 10 stycznia 1996 r. stwierdzającej nieważność decyzji odmownej z 10 lutego 1977 r. i tym samym - powrotu do stanu prawnego określonego w art. 5 dekretu warszawskiego, czyli rozdzielenia własności gruntu od własności budynku przysługującej następcy prawnemu Zofii T.

2. określenia władania poprzednika prawnego pozwanej spółki jako posiadania zależnego ze względu na umowną podstawę uzasadniającą objęcie budynku i nieprzekształcenie tego władania w posiadanie samoistne. Przytoczoną wyżej konkluzję potwierdzało zdaniem Sądu Apelacyjnego identyczność zakresu czynności posiadacza we wszystkich fazach tj.

• w okresie obowiązywania umowy z 1946 r.,

• w okresie od jej wygaśnięcia do decyzji odmownej z 1977 r.,

• w okresie obowiązywania decyzji odmownej,

• w okresie po wydaniu decyzji nadzorczej z 10 stycznia 1996 r., której wsteczny skutek, w ocenie sądu nakazuje przyjęcie stanu, jakby decyzja odmowna w ogóle nie została wydana.

3. Obowiązek zapłaty wynagrodzenie uzależniony jest od dobrej albo złej wiary posiadacza, a kształtowany m.in. przez wystąpienie z roszczeniem windykacyjnym. Powództwo takie w okresie objętym pozwem oraz okresie poprzedzającym nie było wniesione, natomiast po wytoczeniu powództwa o zapłatę w rozpoznawanej sprawie tj. 11 sierpnia 1998 r. powód wystosował wezwanie do wydania nieruchomości.

4. Podstawę roszczenia stanowić może art. 225 w związku z art. 230 kc, przy czym złą wiarę pozwanej Sąd Apelacyjny przyjął od 1 stycznia 1997 r. ze względu na twierdzenia stron o rozmowach co do warunków używania budynku przez pozwaną na przełomie 1996/97.

5. Przyjęcie przez sąd drugiej instancji krótszego okresu posiadania w złej wierze usprawiedliwiało oddalenie powództwa J. H. G. za okres od 5 kwietnia 1996 r. do 31 grudnia 1996 r., a zasądzona kwota uwzględniała roszczenie za okres od 1 stycznia 1997 r. do 8 czerwca 2001 r., tj. chwili zbycia prawa własności budynku.

6. Zrzeczenie się roszczeń przez powoda w umowie o oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste było skuteczne tylko w stosunku do Miasta st. Warszawy, a nie do pozwanej.

7. Wysokość wynagrodzenia określono na poziomie wysokości czynszu najmu w razie zawarcia umowy, przyjmując za podstawę opinię biegłego M.S. Czynsz ten (obejmujący również koszty) wynosiłby za okres 1 stycznia 1997 r. do 8 czerwca 2001 r. kwotę 15.577.396 zł.

Od tego wyroku wniesione zostały skargi kasacyjne obydwu stron oraz interwenienta ubocznego. Sąd Najwyższy przyjął do rozpoznania tylko skargę pozwanej Spółki, opartą na obydwu podstawach wymienionych w art. 398[3] § 1 pkt 1 i 2 kpc.

Zakresem zaskarżenia pozwanej został objęty wyrok Sądu Apelacyjnego w części oddalającej apelację pozwanej co do kwoty 7.777.928,03 zł z odsetkami.

Pierwszą podstawę wyczerpują zarzuty naruszenia art. 5, 6, art. 481 w zw. z art. 455 kc, art. 339, 225, 230, 7, 224 kc.

Drugą podstawę skarżąca upatruje w naruszeniu przepisów kodeksu postępowania cywilnego, to jest artykułów: 217 § 2, 227, 233 § 1, 234, 236, 278 § 1, 2 i 3, 299, 328 § 2 w zw. z 391 § 1, 371 § 1, 378 § 1, 382 kpc.

Skarżąca zgłosiła również zarzut naruszenia przepisów postępowania (art. 378 § 1 i 386 § 2 kpc) przez Sąd Apelacyjny, który nie uwzględnił, że Sędzia Przewodnicząca orzekała w Sądzie Okręgowym w W. w dniu 24 kwietnia 2006 r. w postępowaniu dotkniętym nieważnością (art. 379 pkt 4 kpc) wskutek delegowania przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, a nie przez Ministra Sprawiedliwości oraz zarzut nieważności postępowania przed Sądem Apelacyjnym ze względu na ogłoszenie wyroku dnia 24 kwietnia 2007 r. w składzie nieuprawnionym, tj. z udziałem Sędzi Sądu Okręgowego delegowanej przez Prezesa Sądu Apelacyjnego do orzekania w tym Sądzie tylko w dniu 4 kwietnia 2007 r.

Skarżąca wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku w części zaskarżonej, tj. oddalającej apelację pozwanej, a jednocześnie zasądzającej kwotę 7.777.928,03 zł z odsetkami zróżnicowanymi:

• od kwoty 6.458.576,03 zł odsetki liczone od 30 listopada 1999 r. do 24 kwietnia 2006 r.,

• od kwoty 1.319.351,73 zł odsetki liczone od 5 czerwca 2000 r. do 24 kwietnia 2006 r.,

a także zaskarżyła wyrok w części rozkładającej zasądzoną sumę na raty.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Nieważność postępowania.

Ważność delegacji sędziego udzielonej na podstawie art. 77 § 1 pkt 1 prawa o ustroju sądów powszechnych (dalej: pusp) była przedmiotem uchwały Pełnego Składu Sądu Najwyższego z 14 listopada 2007 r. BSA I-4110-5/07 (OSNC 2008/4 poz. 42) wyjaśniającej, że ustawowe uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziego do pełnienia obowiązków sędziego w innym sądzie (art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych, Dz. U. 2001 r. Nr 98 poz. 1070 ze zm.) może być w jego zastępstwie (art. 37 ust. 5 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, tekst jednolity: Dz. U. 2003 r. Nr 24 poz. 199 ze zm.) albo z jego upoważnienia (art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, tekst jednolity: Dz. U. 2003 r., Nr 24 poz. 199 ze zm.) wykonywane przez sekretarza stanu lub podsekretarza stanu.

W świetle tej uchwały, mającej moc zasady prawnej, odmienne stanowisko skarżącej nie stanowi usprawiedliwionej podstawy skargi kasacyjnej.

Nieuzasadniony jest także zarzut orzekania przez Sąd Apelacyjny w postępowaniu dotkniętym nieważnością. Zarządzenie Prezesa Sądu Apelacyjnego z 8 marca 2007 r. (k. 1804 akt) miało treść następującą: Deleguję (...) do orzekania w dniu 4 kwietnia 2007 r. i wydania orzeczenia w I Wydziale Cywilnym Sądu Apelacyjnego w W.

Upatrując uchybienie w uczestnictwie Sędzi delegowanej, w ogłoszeniu wyroku po dniu 4 kwietnia 2007 r., skarżąca nie uwzględniła drugiej części zdania po spójniku "i". Nie ma jakiejkolwiek wątpliwości, że delegacja do "orzekania" obejmuje wszystkie czynności sędziego uczestniczącego w składzie orzekającym, tj. uczestniczenia w rozprawie, naradzie oraz wydaniu i ogłoszeniu wyroku w procesie, a nawet dalszych czynnościach związanych z ewentualnym sporządzeniem i podpisaniem uzasadnienia wyroku. Obowiązki te sędzia spełnia w czasie nienormowanym, określonym wymiarem jego zadań (art. 88 pusp). W sprawach zawiłych, a do takich bez wątpienia należy rozpoznawana sprawa, zgodnie z art. 326 § 1 zdanie drugie kpc, sąd może odroczyć ogłoszenie wyroku na czas do dwóch tygodni. Utrwalona wykładnia tego przepisu stanowiąca o treści zawartej w nim normy, dopuszcza ponowne odroczenie ogłoszenia wyroku (np. wyrok z 10 grudnia 2003 r. V CK 11/2003 LexPolonica nr 1631600, postanowienie z dnia 26 października 1998 r. I CKN 561/98, postanowienie z dnia 4 czerwca 1998 II CKN 332/98 ). Kompetencja w zakresie czasu narady, sporządzenia i ogłoszenia orzeczenia należy wyłącznie do składu orzekającego i nie może być poddana jakimkolwiek wpływom czynnika administracyjnego sądowego lub pozasądowego, bowiem stanowi istotny składnik niezawisłości sędziów, dlatego podlega tylko regulacji ustawowej określającej dany tryb postępowania. Z tych przyczyn powtórzenie w zarządzeniu delegującym sędziego zwrotu o "wydaniu orzeczenia" nie może być rozumiane inaczej jak podkreślenie, że zakres czasowy delegacji obejmuje również chwilę wyznaczoną przez skład orzekający do ogłoszenia wyroku. Odmienne zapatrywanie, które zdaje się wynikać z wyroku SA w Katowicach z 10 października 2002 r. II AKa 509/2001 (OSA 2003/7 poz. 76 str. 27), nie może być aprobowane, ponieważ wymagałoby spełnienia niemożliwego warunku uprzedniego przewidywania przez organ delegujący konieczności odroczenia ogłoszenia orzeczenia albo - co byłoby nie do pogodzenia z zasadą niezawisłości sędziego - ubiegania się o wyznaczenie dodatkowego terminu w okresie delegacji, ze względu na tok indywidualnej sprawy.

Przechodząc do podstaw skargi odnoszących się do meritum rozstrzygnięcia należy zauważyć, że dotyczą one zagadnień:

1. zasady odpowiedzialności pozwanej,

2. wysokości zasądzonego wynagrodzenia.

Zasada odpowiedzialności.

Ogólnie rozpatrywana zasadność roszczenia o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z budynku stanowiącego odrębną nieruchomość wymaga rozstrzygnięcia, czy władającemu przysługuje prawo własności, czy władanie jest posiadaniem, a jeśli tak - jakie są przymioty tego posiadania. Ustalenia te w rozpoznawanej sprawie odnoszą się do nieodległego okresu objętego powództwem. Z przepisów prawa materialnego mogących mieć zastosowanie (art. 224, 225 i 230 kc) wyraźnie wynika rozkład ciężaru dowodów, modyfikowany jednak domniemaniem, że władanie jest posiadaniem samoistnym (art. 339 kc) oraz domniemaniem dobrej wiary (art. 7 kc), nakładającymi na powoda ciężar dowodu złej wiary strony pozwanej, a ponadto posiadania zależnego, skoro nie wytoczył powództwa o wydanie budynku (art. 224 § 2 kc).

Nie można pominąć również braku księgi wieczystej dla budynku, którego odrębna własność powstała z mocy ustawy przed oddaniem gruntu w użytkowanie wieczyste, ponieważ wpis w dziale II odrębnej księgi wieczystej założonej dla budynku korzystałby z domniemania zgodności z prawem (art. 3 ukwh). Uzasadnienie zaskarżonego wyroku pomija również kwestię istnienia lub nieistnienia wpisu w łamie 5 działu I-O księgi prowadzonej dla gruntu, który informowałby o odrębnym statusie prawnorzeczowym budynku.

Przytoczone okoliczności doprowadziły do rozszerzenia sporu o zdarzenia istotne dla rozstrzygnięcia zasady odpowiedzialności na okres ostatnich kilkudziesięciu lat.

Sąd Okręgowy uprościł zadanie ustalenia rodzaju posiadania przyjmując koncepcję władania przez państwo niebędącego posiadaniem. Została ona odrzucona przez Sąd Apelacyjny, ponieważ nie odpowiadała charakterowi władania będącego wykonywaniem prawa własności gruntu nabytego na podstawie art. 1 dekretu warszawskiego. Dopuszczając stosowanie przepisów prawa cywilnego o posiadaniu Sąd drugiej instancji przejął obowiązek ustalenia (na podstawie dowodów przedstawionych przez strony) przymiotów posiadania istotnych dla stosowania przepisów o roszczeniach właściciela w stosunku do posiadacza rzeczy.

Skarga kasacyjna zarzuca uchybienie przepisom postępowania, które doprowadziło Sąd drugiej instancji do ustaleń pozwalających kwalifikować władanie pozwanej, jako posiadanie zależne w złej wierze i w konsekwencji uwzględnienie roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie. Rozważając tę podstawę skargi należy wpierw zwrócić uwagę na funkcję Sądu w postępowaniu odwoławczym - apelacyjnym.

Obszerne wyjaśnienia w tym przedmiocie zawiera uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 2008 r. III CZP 49/2007 (OSNC 2008/6 poz. 55), mającej moc zasady prawnej. Skład orzekający Sądu Najwyższego wyjaśnił przede wszystkim brak związania sądu drugiej instancji przedstawionymi w niej zarzutami dotyczącymi naruszenia prawa materialnego, a związanie zarzutami dotyczącymi naruszenia prawa procesowego.

Istotne jest podkreślenie w uzasadnieniu uchwały rozpoznawczego charakteru apelacji. Znajduje on potwierdzenie w art. 378 § 1 kpc, stwierdzającym, że sąd drugiej instancji "rozpoznaje sprawę", a nie sam środek odwoławczy, co ma miejsce np. w wypadku skargi kasacyjnej (por. np. art. 398[13] § 1 kpc). Art. 382 kpc z kolei stanowi, że sąd odwoławczy orzeka na podstawie materiału zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym. Wypływa z tego wniosek odnośnie do kognicji sądu apelacyjnego obejmującej "rozpoznanie sprawy" w taki sposób, w jaki mógł i powinien uczynić to sąd pierwszej instancji. Skoro przepis mówi nawet o zbieraniu dowodów, to tym bardziej zobowiązuje sąd odwoławczy do rozważenia dowodów już zebranych, znajdujących się w aktach sprawy przedstawionej do rozpoznania, tj. ich oceny i wyrażenia jej w uzasadnieniu wyroku albowiem podłożem wyroku sądu apelacyjnego - stwierdził Sąd Najwyższy - są dokonane przezeń ustalenia faktyczne, czego nie zmienia możliwość posłużenia się przez sąd odwoławczy dorobkiem sądu pierwszej instancji i uznania jego ustaleń za własne. Odwołując się do uzasadnienia uchwały składu siedmiu sędziów - zasady prawnej z dnia 23 marca 1999 r. III CZP 59/98 (OSNC 1999/7-8 poz. 124), stwierdzono, że ustalenia sądu pierwszej instancji nie są dla sądu drugiej instancji wiążące, a obowiązek dokonywania ustaleń istnieje niezależnie od tego, czy wnoszący apelację podniósł zarzut dokonania wadliwych ustaleń faktycznych lub ich braku. Celem postępowania apelacyjnego w obecnym kształcie ograniczenia dostępności skargi kasacyjnej, jest bowiem zapobieganie powielaniu błędów prawnych sądu pierwszej instancji.

W art. 368 § 1 pkt 2 i 3 kpc, określającym wymagania wobec apelacji, ustawodawca nie sprecyzował natury zarzutów, wobec czego wnoszący apelację ma dużą swobodę sposobu formułowania zarzutów. Można dodać, że szczegółowość i precyzja sformułowań apelacji są wykładnikiem profesjonalizmu osoby sporządzającej apelację, a nie miarą kognicji sądu odwoławczego.

Istotną okolicznością dla rozstrzygnięcia sporu o rodzaj posiadania i jego przymioty toczącego się od pierwszej instancji (podniesienie zarzutu zasiedzenia przez pozwaną) było odrzucenie przez Sąd Apelacyjny apriorycznej koncepcji władania Skarbu. Stanowisko sądu pierwszej instancji nie wymagało szczegółowego rozważania wszelkich przejawów rzeczywistego władania, natomiast ustalanie rodzaju posiadania przez ocenę czynności faktycznych i odtwarzanie elementu woli posiadacza oraz jej ewentualnych zmian, czyli ocena zgodna z późniejszą uchwałą w składzie Izby Cywilnej z dnia 26 października 2007 r. III CZP 30/2007 (OSNC 2008/5 poz. 43), wymagało szczegółowego ustalania tych przejawów i dokonywania ich oceny przez pryzmat kryterium posiadania ustanowionego w art. 336 kc.

Nie wchodząc głębiej w tę problematykę, można stwierdzić, że w przypadku ustalenia, że Skarb Państwa władał nieruchomością jak właściciel (ta przesłanka ma znaczenie decydujące dla uznania go za posiadacza), to znajdował się in statu usucapiendi, chyba że był w tym czasie właścicielem, co jednak Sąd Apelacyjny wykluczył w odniesieniu do gruntu, ze względu na skutek wsteczny decyzji nadzorczej, a w odniesieniu do budynku ze względu na skutki złożenia wniosku o przyznanie prawa do gruntu przez byłą właścicielkę.

Ocena rodzaju została dokonana przy uwzględnieniu takich okoliczności jak wykonanie remontu kapitalnego budynku, ponoszenie kosztów utrzymania obiektu, zawieranie umów najmu, świadczenie danin publicznych, ujmowanie budynku w ewidencji środków trwałych, ponoszenie kosztów ubezpieczenia, niepłacenie czynszu oraz dopuszczenie przez strony umowy możliwości jej zmiany. Obowiązki te i uprawnienia w ocenie Sądu Apelacyjnego nie uległy zmianie od 1946 r., a pozwany nie manifestował zmiany czynnika woli (animus). Nawet ujmowanie budynku w ewidencji środków trwałych nie uległo zmianie od 1946 r., wobec czego kwalifikacja posiadania jako zależnego - wyznaczonego treścią umowy (k. 1303-1306) z okresu od 14 lutego 1946 r. do końca 1963 r. została rozciągnięta na okres późniejszy. Omawiając dowody przyjęte za podstawę tej oceny prawnej Sąd Apelacyjny wskazał zapis w arkuszu informacyjnym z 1968 r., stwierdzający, że poprzednik prawny pozwanej posiada budynek od 1946 r. na podstawie umowy dzierżawy zawartej na okres 18 lat wraz z informacją, że właściciele nieruchomości nie zwracali się o zwrot nieruchomości po upływie okresu na jaki umowa została zawarta.

Ustalone fakty nie podlegają kontroli kasacyjnej (art. 398[13] § 2 kpc) i niedopuszczalne są również zarzuty kwestionujące zgodność z przepisami postępowania prowadzącego do tych ustaleń, o ile zarzut naruszenia prawa maskuje odmienną ocenę tych ustaleń, dokonywaną przez skarżącego. Jednak związanie ustaleniami faktycznymi nie wyłącza kontroli zgodności z prawem postępowania, w którym zostały one dokonane, w przeciwnym razie bowiem, wyłączona byłaby druga podstawa skargi kasacyjnej (art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc) zawierająca tylko ograniczenie w postaci wpływu uchybienia na treść rozstrzygnięcia).

Uwzględniając powyższe uwagi nie sposób odmówić trafności zarzutom skargi naruszenia art. 382 w związku z art. 328 § 2 i art. 391 kpc polegającym na pominięciu przez Sąd drugiej instancji (jako sąd rozpoznawczy) dowodów mogących prowadzić do odmiennych ustaleń, ewentualnie brak reakcji na zarzut takiego pominięcia przez Sąd pierwszej instancji i niewyjaśnienie przyczyn tego w uzasadnieniu wyroku, co usprawiedliwia zarzut skargi kasacyjnej.

W zgromadzonym przed Sądem pierwszej instancji materiale znajdują się np. odpisy: wniosku oznaczonego datą 7 marca 1991 r. o wydanie decyzji stwierdzającej nabycie własności nieruchomości, na podstawie ustawy z dnia 29 września 1990 r. zmieniającej ustawę o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości, wniosku oznaczonego datą 27 maja 1996 r. o przekazanie w użytkowanie wieczyste gruntu i własności budynku posiadaczowi, karty ewidencyjnej budynku z 1970 r. (k. 1282), w której poprzednik pozwanej (Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych) określają siebie mianem właściciela i zarządcy budynku. Pominięcie w rozważaniach Sądu drugiej instancji dowodów znajdujących się w aktach sprawy z przyjęciem odmiennej podstawy faktycznej w istotnych kwestiach determinujących podstawę prawną, bez wyjaśnienia przyczyn w uzasadnieniu wyroku narusza wskazane przepisy postępowania i może mieć wpływ na treść wyroku.

Akceptacja stanowiska Sądu Okręgowego odmowy przeprowadzenia dowodu z przesłuchania stron, przy jednoczesnej odmowie przydatności zeznań świadków dotyczących wewnętrznej strony posiadania (animus), usprawiedliwia zarzut naruszenia art. 299 w związku z art. 391 kpc, niezależnie od omówionego niżej naruszenia art. 336 kc, polegającego na przypisaniu decyzji nadzorczej z 10 stycznia 1996 r. mocy kształtowania stanu faktycznego przejawiającego się w nastawieniu woli władania "jak właściciel", mimo że decyzja stwierdzająca nieważność winna być oceniana jako kształtująca stan wiedzy (świadomości) posiadacza oddziałującej na dobrą albo złą wiarę.

Pominięta została bezsporna okoliczność nieprzedłużenia umowy o użytkowanie na 1964 r. i dalsze lata, mimo uznania przez Sąd znaczenia możliwości takiego przedłużenia.

Nie można odmówić trafności zarzutom skargi w kwestii naruszenia art. 234 kpc oraz art. 6, 7 i 339 kc. Związanie sądu domniemaniami prawnymi przenosi ciężar dowodu na stronę, przeciw której przemawia domniemanie. W okresie od zawarcia umowy z 14 lutego 1946 r. między Państwowymi Zakładami Wydawnictw Szkolnych (których stosunek do przedsiębiorstwa państwowego o tej samej nazwie, przy bierności strony mającej w tym interes, nie został wyjaśniony), a pełnomocnikiem Zofii T., charakter posiadania determinowała treść umowy o oddaniu nieruchomości w użytkowanie. Od 1 stycznia 1964 r. poprzednik prawny pozwanej władał tą nieruchomością nadal i na jego rzecz przemawiało domniemanie posiadania rzeczy (obecnie posiadania samoistnego) wynikające z art. 298 prawa rzeczowego. Domniemanie to może być obalone na podstawie dowodów wskazujących np., że było to posiadanie prawa (użytkowania), a od 1 stycznia 1965 r. posiadanie zależne (art. 336 kc). Podobieństwo zakresu czynności przysługujących na podstawie umowy posiadaczowi prawa w okresie jej obowiązywania oraz zakresu władania po jej wygaśnięciu nie wystarcza jednak do przyjęcia kontynuacji posiadania tego samego rodzaju, jeżeli umowa o użytkowanie przewidywała szerokie uprawnienia użytkownika nie różniące się od posiadania określanego obecnie mianem samoistnego. O ile przed 1964 r. istnienie umowy pozwalało wyłączyć domniemanie posiadania rzeczy (posiadania samoistnego), to w okresie po jej wygaśnięciu przedstawienie dowodów potwierdzających posiadanie zależne obciążało powoda. Odmienny wniosek prowadzący do obalenia tego domniemania nie został uzasadniony według reguł art. 328 § 2 w zw. z art. 391 kpc i uniemożliwia ocenę prawidłowości wykładni art. 339 w zw. z art. 336 kc.

W granicach pierwszej podstawy mieści się skuteczny zarzut naruszenia art. 336 kc wynikający z pominięcia skutków decyzji odmawiającej przyznania następcy Zofii T. prawa użytkowania wieczystego. Wydanie przez Urząd Dzielnicowy W. W. decyzji z 10 lutego 1977 r. odmawiającej ustanowienia użytkowanie wieczystego, a uznanej przez Sąd za ostateczną i skuteczną (s. 17) stwarzało domniemanie jej zgodności z prawem oraz domniemanie wynikające z wpisu Skarbu Państwa w dziale II księgi wieczystej, jako właściciela nieruchomości gruntowej. Zmieniony stan prawny nie pozostawał bez wpływu na status przedsiębiorstwa państwowego władającego tą nieruchomością, określany wówczas przez art. 128 § 2 kc. Według tego przepisu, państwowe osoby prawne w granicach swej zdolności prawnej wykonywały w imieniu własnym względem zarządzanych przez nie części mienia ogólnonarodowego uprawnienia płynące z własności państwowej. W takim wypadku władanie odpowiadające treści uprawnień właścicielskich stanowiło wykonywanie prawa własności (art. 140 kc) w ramach własnych uprawnień, było zatem posiadaniem samoistnym w rozumieniu art. 336 kc wykonywanym w dobrej wierze, ponieważ władanie wykonywano w błędnym obiektywnie (co wynika z decyzji nadzorczej), ale w konkretnych okolicznościach usprawiedliwionym przekonaniu, że Skarbowi Państwa przysługuje wykonywane przez przedsiębiorstwo prawo własności (uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów - zasady prawnej - z 6 grudnia 1991 r. III CZP 108/91 OSNCP 1992/4 poz. 48).

Nieważność decyzji odmownej wykazana decyzją z 1996 r. nakazuje przyjąć, że nieruchomość "budynkowa" nie stała się częścią składową nieruchomości gruntowej ale konsekwencje prawne decyzji nadzorczej nie pozwalają uznać jej mocy wstecznej co do zdarzeń faktycznych, tzn. sposobu władania i elementu woli, ponieważ zasiedzenie zawsze pozostaje w opozycji do stanu prawnego. Również nowelizacja art. 128 kc dokonana ustawą z dnia 31 stycznia 1989 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz. U. 1989 r. Nr 3 poz. 11), a następnie skreślenie ustawą z dnia 28 lipca 1990 r. (Dz. U. 1990 r. Nr 55 poz. 321) nie miały mocy wstecznej w zakresie faktów (postanowienie z dnia 12 grudnia 1996 r. I CKU 38/96 Prokuratura i Prawo - dodatek 1997/4 poz. 27), natomiast z dniem wejścia w życie ustawy z 31 stycznia 1989 r. (Dz. U. 1989 r. Nr 3 poz. 11) otwierała się zdolność prawna państwowych osób prawnych w zakresie nabywania składników majątkowych na własność.

Wskazane wyżej zarzuty uzasadniają - odnośnie do zasady rozstrzygnięcia - wniosek skargi kasacyjnej o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy uchylił również wyrok Sądu Okręgowego, uznając, że art. 398[15] § 1 zd. drugie kpc może mieć zastosowanie w razie uchylenia wyroku prawomocnego do części roszczenia, gdy w stosunku do pozostałej części opartej na tej samej podstawie faktycznej i prawnej, postępowanie toczy się przed Sądem pierwszej instancji wskutek częściowego uchylenia wyroku przez Sąd odwoławczy. Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu swego wyroku stwierdził, że "uchylił zaskarżony wyrok w części obejmującej zarzut potrącenia", jednak zwrot ten tłumaczy tylko kwotowy zakres i przyczyny uchylenia wyroku Sądu Okręgowego, a decydujące znaczenie ma sformułowanie zawarte w pkcie II sentencji - zgodne z regułą orzekania w razie podniesienia w procesie przez pozwanego zarzutu potrącenia, niepozwalająca orzekać odrębnie o rozstrzygnięciu zarzutu potrącenia w sentencji wyroku. Dlatego decyzja jurysdykcyjna sądu dotycząca tego zarzutu jest wyrażana tylko w orzeczeniu o żądaniu powoda i wyjaśniana w uzasadnieniu wyroku. Orzekanie o całości dochodzonego roszczenia przez ten sam sąd jest konieczne dla zachowania integralności ferowanego wyroku na płaszczyźnie zasady oraz (ewentualnie) wysokości.

Wysokość zasądzonego roszczenia i orzeczenie o odsetkach.

Zarzut naruszenia art. 225 kc (pkt XI) opiera się na ogólnikowej argumentacji uniemożliwiającej merytoryczną ocenę, jednak uzasadnienie zaskarżonego wyroku ogranicza się również do stwierdzenia, że czynsz (jako miara wynagrodzenia) "zawiera także koszty". Można jedynie przypuszczać, że Sąd miał na myśli składnik czynszu przeznaczony w kalkulacji ekonomicznej wynajmującego na pokrycie obciążających go wydatków na utrzymanie przedmiotu najmu w stanie przydatnym do umówionego użytku (art. 662 § 1 kc). Przyjęcie wysokości czynszu najmu jako kryterium ustalania wynagrodzenia wymaga zatem uwzględnienia - stosownie do twierdzeń stron i wyników postępowania dowodowego - kwot wydanych przez posiadacza w złej wierze jako kosztów utrzymania przedmiotu najmu obciążających stronę wynajmującą.

Zarzut naruszenia art. 5 kc oraz zarzuty procesowe dotyczące podstawy ustalenia wysokości wynagrodzenia nie są uzasadnione. Pierwszy z nich przyjmuje założenie ponadprzeciętnej wysokości stawek wynagrodzenia. Stwierdzenie to nie może być weryfikowane w postępowaniu kasacyjnym, gdyż dotyczy ustalenia faktów (art. 398[3] § 3 kpc).

Zarzut naruszenia przepisów postępowania w związku z oceną wartości poznawczej opinii biegłego M.S. dotyczy uzasadnienia - zdaniem skarżącej - ogólnikowego. Przepis art. 328 § 2 kpc nie wskazuje jednak miary szczegółowości uzasadnienia wyroku, a skarżąca nie wykazała w skardze skonkretyzowanych uchybień sądu drugiej instancji w zakresie wykorzystania opinii biegłego.

Skarżąca w części II pkt 2 skargi dwukrotnie podejmowała kwestię powierzchni budynku (lokali) i stawek czynszu oraz sposobu wykonania przez biegłego polecenia sporządzenia opinii. Zarzuty te nie mogły odnieść skutku, ponieważ nie wynika z nich jaki wpływ na treść wyroku miało zaniechanie przeprowadzenia dowodu z operatu rzeczoznawców wskazywanych przez pozwaną oraz sporządzenie opinii biegłych oddzielnie a nie wspólnie, jak można by interpretować postanowienie sądu pierwszej instancji (k. 821). Sporządzenie drugiej wersji opinii dotyczącej wynagrodzenia za korzystanie z budynku przez jednego tylko biegłego skarżąca podnosiła jako uchybienie w piśmie z 30 kwietnia 2003 r. (k. 867 tomu V), jednak w następnym okresie aż do wydania wyroku z 24 kwietnia 2006 r. uczestniczyła w rozprawach, zadając pytania biegłemu M.S. i podnosząc zarzuty merytoryczne dotyczące tej opinii (k. 1451 VIII tomu akt). Ponadto składała kolejne pisma dotyczące tzw. pustostanów. Z przebiegu postępowania, w którym wykorzystywano również uzupełniającą opinię tegoż biegłego M.S. dotyczącą metodologii ustalania wartości budynku (k. 1411-1426) oraz opinię biegłego L.T. dotyczącą stanu budynku i wartości nakładów pozwanej (k. 1348-1359) nie wynika aby sporządzenie opinii uzupełniającej z kwietnia 2003 r. (k. 833-863) przez jednego biegłego uniemożliwiało wyjaśnienia okoliczności wymagających wiadomości specjalnych.

Zarzuty skargi dotyczące uzasadnienia wysokości przyjętych stawek i obliczeń w zaskarżonym wyroku są nieusprawiedliwione, ponieważ Sąd Apelacyjny "w zasadzie" akceptował ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego, dotyczące omawianego zagadnienia, a jego rozważania na stronach 7-22 uzasadnienia wyroku są szczegółowe i zrozumiałe, spełniają zatem wymagania art. 328 § 2 kpc.

Nie ma także podstaw do kwestionowania w postępowaniu kasacyjnym rozstrzygnięcia kwestii tzw. pustostanów, na podstawie stanu rzeczywistego władania obejmującego cały budynek.

Co do początkowego terminu biegu odsetek, skład orzekający Sądu Najwyższego w rozpoznawanej sprawie nie znajduje podstaw do zastosowania w rozpoznanej sprawie zapatrywania SN z dnia 15 stycznia 2004 r. II CK 352/2002 (Monitor Prawniczy 2006/2 str. 91). Odmówienie wierzycielowi prawa do odsetek z powodu sporu co do podstawy ich naliczania prowadziłoby do nieuzasadnionego uprzywilejowania dłużnika, tymczasem strona ta, korzystając z prawa do obrony swoich interesów, powinna ponosić następstwa wdania się w nieuzasadniony spór. Prawidłowe zapatrywanie odpowiadające okolicznościom sprawy wyraził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 października 1994 r. I CRN 121/94 (OSNC 1995/1 poz. 21), którego teza stwierdza, że dłużnik popada w opóźnienie, jeśli nie spełnia świadczenia pieniężnego w terminie, w którym stało się ono wymagalne także wtedy, gdy kwestionuje istnienie lub wysokość świadczenia, chyba że wierzyciel wyraził zgodę na zmianę tego terminu (art. 455 i 481 § 1 kc).

Z przyczyn przedstawionych wyżej Sąd Najwyższy na podstawie art. 398[15] § 1 kpc orzekł jak w sentencji.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 16 kwietnia 2008 r.

V CZ 17/2008

W razie stwierdzenia, że oznaczenie wartości przedmiotu zaskarżenia w apelacji sporządzonej przez adwokata jest nieprawidłowe, sąd - stosując odpowiednio art. 25 § 1 w związku z art. 368 § 2 in fine oraz art. 130[2] § 5 kpc - wydaje postanowienie, w którym określa właściwą wartość przedmiotu zaskarżenia i wzywa do uiszczenia brakującej opłaty pod rygorem odrzucenia apelacji.

Uzasadnienie

Sąd Apelacyjny w Katowicach postanowieniem z dnia 23 listopada 2007 r. odrzucił wniesioną przez adwokata apelację powódki od wyroku oddalającego powództwo o zasądzenie kwoty 319.692,95 zł z ustawowymi odsetkami. Rozstrzygnięcie to oparł na stwierdzeniu, że skoro apelacją zaskarżony został wyrok w całości, to wartością przedmiotu zaskarżenia jest kwota 319.692,95 zł, nie zaś podana w apelacji kwota 7.125 zł. Uiszczona opłata w kwocie 363 zł nie jest opłatą należną, apelacja podlegała więc odrzuceniu na podstawie art. 130[2] § 3 kpc.

W zażaleniu pełnomocnik powódki zarzucił naruszenie art. 130[2] § 3 przez jego zastosowanie, art. 130[2] § 5 oraz art. 25 w związku z art. 368 § 2 i art. 357 § 2 kpc przez ich niezastosowanie.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Powołana w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia uchwała Sądu Najwyższego z dnia 22 sierpnia 2007 r. III CZP 77/2007 (OSNC 2008/10 poz. 109) podjęta została na tle innego stanu faktycznego, przedstawione w niej argumenty nie mogły więc - wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego - uzasadniać rozstrzygnięcia zawartego w zaskarżonym postanowieniu. W uchwale tej Sąd Najwyższy podniósł, że gdy apelacja wnoszona przez adwokata nie została opłacona, a ponadto nie została w niej oznaczona wartość przedmiotu zaskarżenia, to bezcelowe jest wzywanie do uzupełnienia braku formalnego apelacji przez wskazanie wartości przedmiotu zaskarżenia, skoro ze względu na jej nieopłacenie apelacja i tak podlega odrzuceniu (art. 130[2] § 3 kpc). Inna sytuacja procesowa zaistniała w rozpoznawanej sprawie, adwokat bowiem wskazał w apelacji wartość przedmiotu zaskarżenia i uiścił należną od wskazanej wartości opłatę. Apelacji nie można było zatem potraktować również jako opłaconej tylko częściowo i odrzucić jej na podstawie art. 130[2] § 3 kpc (por. uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 2006 r. III CZ 70/2006 LexPolonica nr 1916170).

Skoro Sąd Apelacyjny uznał, notabene trafnie, że wskazana w apelacji wartość przedmiotu zaskarżenia, w świetle granic w niej oznaczonych, budzi zastrzeżenia, to - stosując odpowiednio art. 25 § 1 w związku z art. 368 § 2 in fine oraz art. 130[2] § 5 kpc - powinien wydać postanowienie określające prawidłową wartość przedmiotu zaskarżenia. Po ustaleniu, że wartość przedmiotu zaskarżenia jest wyższa od wskazanej w apelacji, Sąd Apelacyjny zobowiązany był wezwać adwokata powódki do uiszczenia brakującej opłaty sądowej pod rygorem odrzucenia apelacji (art. 130[3] § 1 w związku z art. 391 § 1 kpc).

Z tych względów należało orzec, jak w sentencji (art. 398[15] w związku z art. 394[1] § 3 kpc).

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Uchwała Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 27 marca 2008 r.

III CZP 7/2008

Nieuzupełnienie przez stronę braku formalnego apelacji, polegającego na niewskazaniu wartości przedmiotu zaskarżenia w sprawie o naruszenie posiadania, nie uzasadnia odrzucenia apelacji.

Uzasadnienie

Sąd Rejonowy w Lublinie wyrokiem z dnia 11 czerwca 2007 r., po rozpoznaniu sprawy z powództwa Beaty G. i Tadeusza G. przeciwko Wiktorowi N. o ochronę naruszonego posiadania, nakazał pozwanemu, aby usunął znajdującą się na gruncie część słupa metalowego według stanu poprzedniego i zaniechał dalszych naruszeń w zakresie posiadania przez powodów wskazanego gruntu stanowiącego drogę dojazdową oraz nadał wyrokowi rygor natychmiastowej wykonalności.

W apelacji pozwanego, sporządzonej przez profesjonalnego pełnomocnika, nie wskazano wartości przedmiotu zaskarżenia. Na mocy zarządzenia przewodniczącego w Sądzie Rejonowym akta sprawy wraz z apelacją zostały przedstawione Sądowi Okręgowemu w Lublinie. Na podstawie zarządzenia przewodniczącego w Sądzie Okręgowym z dnia 17 września 2007 r. pełnomocnik pozwanego został wezwany do uzupełnienia braku formalnego apelacji przez wskazanie wartości przedmiotu zaskarżenia w terminie tygodniowym, pod rygorem odrzucenia apelacji. W tym terminie pełnomocnik nie wskazał wartości przedmiotu zaskarżenia, a na rozprawie, która odbyła się przed Sądem Okręgowym w dniu 10 października 2007 r., podkreślił, że wniesiona przez niego apelacja nie zawierała braku formalnego. Jego zdaniem, pozwany nie miał obowiązku wskazywania wartości przedmiotu zaskarżenia, art. 126[1] kpc wymaga bowiem wskazania wartości przedmiotu zaskarżenia w wymienionych tam sytuacjach. W niniejszej sprawie nie ma zastosowania art. 368 § 2 kpc, ponieważ, według pełnomocnika pozwanego, posiadanie nie jest prawem majątkowym.

Przy rozpoznawaniu apelacji Sąd Okręgowy powziął wątpliwość wyrażoną w zagadnieniu prawnym przedstawionym do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Artykuł 126[1] § 1 kpc został umieszczony wśród przepisów określających przesłanki formalne wszystkich pism procesowych, natomiast art. 368 § 2 kpc jest przepisem określającym przesłanki formalne kwalifikowanego pisma procesowego, jakim jest apelacja. Oznacza to, że art. 368 § 2 kpc zawiera regulację szczególną wobec art. 126[1] § 1 kpc.

O tym, czy sprawa o naruszenie posiadania jest "sprawą o prawa majątkowe" w rozumieniu art. 368 § 2 kpc, rozstrzyga art. 17 pkt 4 kpc, który, rozgraniczając właściwość rzeczową sądów okręgowych i sądów rejonowych w sprawach o prawa majątkowe według kryterium wartości przedmiotu sporu, wyraźnie stanowi, że sprawy o naruszenie posiadania należą do właściwości sądów rejonowych bez względu na wartość przedmiotu sporu. Sprawa o naruszenie posiadania jest zatem "sprawą o prawa majątkowe". Analogicznie należy więc przyjąć, że pojęcie "spraw o prawa majątkowe" w rozumieniu art. 368 § 2 kpc obejmuje także sprawy o naruszenie posiadania. Bez znaczenia dla takiej wykładni jest teoretyczny spór o naturę prawną posiadania, a więc o to, czy jest tylko stan faktyczny, czy też jakaś postać prawa podmiotowego. Zamieszczenie w art. 368 § 2 kpc zwrotu "prawa majątkowe" nie przesądza, że sprawą o prawa majątkowe jest tylko taka sprawa, która dotyczy prawa majątkowego w ścisłym znaczeniu przyjmowanym w prawie cywilnym materialnym, chodzi tu bowiem o sprawę mającą za przedmiot żądanie o charakterze majątkowym, co z reguły obejmuje prawa majątkowe. Nie budzi wątpliwości, że sprawa o naruszenie posiadania ma charakter sprawy, w której chodzi o ochronę interesów majątkowych, a więc sprawy, w której przedmiotem jest żądanie o charakterze majątkowym. Wynika z tego, że art. 368 § 2 kpc w zakresie, w którym ustanawia przesłankę formalną apelacji w sprawach o prawa majątkowe w postaci wskazania wartości przedmiotu zaskarżenia, ma na względzie także sprawy o naruszenie posiadania.

Artykuły 370, 370[1] i 373 kpc zawierają przepisy szczególne w stosunku do art. 130 kpc. Dotyczy to w szczególności skutku nieuzupełnienia lub wystąpienia braków formalnych, który polega na odrzuceniu apelacji, a nie jej zwrocie. Ponadto art. 370 i 373 kpc przewidują, że do celów usunięcia braków formalnych zostaje wyznaczony termin sądowy, podczas gdy art. 130 § 1 kpc jako podstawowy przewiduje termin ustawowy i jedynie w art. 130 § 1[1] kpc został przewidziany termin sądowy do usunięcia braków formalnych. Niemniej art. 370, 370[1] ani 373 kpc nie wyłączają w całości stosowania art. 130 kpc do apelacji niespełniającej przesłanek formalnych. Do apelacji ma zastosowanie art. 130 § 1 zdanie drugie kpc, który stanowi, że mylne oznaczenie pisma procesowego lub inne oczywiste niedokładności nie stanowią przeszkody do nadania pismu biegu i rozpoznania go we właściwym trybie.

Artykuł 130 § 1 zdanie pierwsze kpc ma odpowiednie zastosowanie do apelacji w zakresie, w którym stanowi, że wezwanie do uzupełnienia lub poprawienia pisma procesowego następuje jedynie wtedy, gdy pismo to nie może otrzymać prawidłowego biegu wskutek niezachowania przesłanek formalnych (art. 391 § 1 kpc). Wynika stąd, że wezwanie do usunięcia braków formalnych apelacji pod rygorem jej odrzucenia w razie nieusunięcia braków w wyznaczonym terminie, zgodnie z art. 370 lub 373 kpc, bądź też natychmiastowe odrzucenie apelacji, zgodnie z art. 370[1] kpc, bez wzywania do usunięcia jej braków, może nastąpić jedynie wtedy, gdy braki te są tego rodzaju, że powodują, iż nie można apelacji nadać prawidłowego biegu. Jeżeli zatem apelacja jest dotknięta brakami formalnymi, jednak nie są to braki, które uniemożliwiają nadanie jej biegu, nie może nastąpić wezwanie do ich usunięcia pod rygorem odrzucenia apelacji (art. 370 i 373 kpc) lub odrzucenie apelacji bez wzywania do usunięcia braków (art. 370[1] kpc).

Wymaganie wskazania wartości przedmiotu zaskarżenia w piśmie procesowym obejmującym środek zaskarżenia jest przesłanką formalną tego pisma. Dotyczy to także apelacji, powstaje wobec tego pytanie, czy jest to wymaganie, którego niespełnienie powoduje niemożność nadania apelacji prawidłowego biegu w rozumieniu art. 130 § 1 zdanie pierwsze kpc w związku z art. 391 § 1 kpc i powoduje konieczność wezwania strony do uzupełnienia apelacji pod rygorem jej odrzucenia (art. 370 i 373 kpc). Zagadnienie to wiąże się w znacznym stopniu z określeniem funkcji wymagania wskazania w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia.

W orzecznictwie wskazuje się, że określenie wartości przedmiotu sporu i wartości przedmiotu zaskarżenia może spełniać kilka funkcji. W odniesieniu do wartości przedmiotu sporu chodzi o możliwość stwierdzenia właściwości rzeczowej (art. 17 pkt 4 kpc), a w odniesieniu do wartości przedmiotu zaskarżenia - dopuszczalności skargi kasacyjnej (art. 398[2] § 1 kpc). Obu tych funkcji nie może spełniać oznaczenie wartości przedmiotu zaskarżenia w apelacji, gdyż apelacja jest dopuszczalna w każdej sprawie, a więc jej dopuszczalność nie zależy od wartości przedmiotu zaskarżenia. Oznaczenie wartości przedmiotu sporu i przedmiotu zaskarżenia ma ponadto na celu ustabilizowanie przedmiotu sporu i zakresu zaskarżenia skargą kasacyjną oraz ponoszenia kosztów procesu. Te funkcje mogą być spełniane także przez oznaczenie wartości przedmiotu zaskarżenia w apelacji i dlatego w art. 368 § 2 kpc ustanowiono odpowiednie wymaganie formalne dla apelacji (uchwały Sądu Najwyższego z dnia 29 lipca 2003 r. III PZP 10/2003 OSNP 2004/3 poz. 43, z dnia 7 lipca 2005 r. II UZP 7/2005 OSNP 2005/24 poz. 396, i z dnia 22 sierpnia 2007 r. III CZP 77/2007 OSNC 2008/10 poz. 109, oraz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 września 2000 r. I PZ 58/2000 OSNAPiUS 2002/9 poz. 214). Z tego względu w orzecznictwie przyjmuje się, że niewskazanie w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia może uzasadniać wezwanie strony do uzupełnienia tego braku pod rygorem odrzucenia apelacji (uchwały Sądu Najwyższego z dnia 29 lipca 2003 r. III PZP 10/2003, i z dnia 7 lipca 2005 r. II UZP 7/2005).

Jednocześnie orzecznictwo dostarcza przykładów sytuacji, w których wymaganie wskazania w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia jest traktowane liberalnie lub też niedochowanie tego wymagania nie pociąga za sobą wezwania do jego uzupełnienia pod rygorem odrzucenia apelacji. W postanowieniu SN z dnia 17 listopada 1998 r. II UKN 477/98 (OSNAPiUS 2000/4 poz. 163) Sąd Najwyższy uznał, że jeżeli strona w apelacji kwestionuje wysokość zasądzonego roszczenia, a z okoliczności sprawy wynika, o jaką kwotę chodzi, to nieprecyzyjne określenie wartości przedmiotu zaskarżenia nie może uzasadniać odrzucenia apelacji (art. 370 w związku z art. 368 § 2 kpc). W uchwale z dnia 7 lipca 2005 r. II UZP 7/2005, Sąd Najwyższy przyjął natomiast, że jeżeli żądanie dotyczyło zasądzenia konkretnej kwoty pieniężnej, to apelacja zaskarżająca w całości wyrok sądu pierwszej instancji oddalający odwołanie, w której nie oznaczono wartości przedmiotu zaskarżenia, nie jest dotknięta brakiem uniemożliwiającym nadanie jej prawidłowego biegu w rozumieniu art. 130 § 1 w związku z art. 391 § 1 kpc (zob. także uchwała Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2007 r. III CZ 11/2007, nie publ., oraz postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 15 września 2000 r. I PZ 58/2000 OSNAPiUS 2002/9 poz. 214, z dnia 17 listopada 2005 r. I CZ 130/2005 LexPolonica nr 1543366, i z dnia 8 lutego 2006 r. II CZ 3/2006, nie publ.).

W sprawach o naruszenie posiadania skarga kasacyjna jest niedopuszczalna (art. 398[2] § 2 pkt 1 kpc), a opłata należna od apelacji, podobnie jak od pozwu, jest stała i wynosi 200 zł (art. 27 pkt 7 i art. 18 ust. 2 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, Dz. U. 2005 r. Nr 167 poz. 1398 ze zm.). Stała jest także wysokość stawek minimalnych stanowiących podstawę określenia opłat za czynności adwokackie i czynności radców prawnych na potrzeby obliczenia kosztów zastępstwa procesowego jako składnika kosztów procesu (por. art. 98 § 3 i art. 99 kpc oraz § 8 pkt 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu, Dz. U. 2002 r. Nr 163 poz. 1348 ze zm. oraz § 7 pkt 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu, Dz. U. 2002 r. Nr 163 poz. 1349 ze zm.).

Wynika z tego, że na tle spraw o naruszenie posiadania wskazanie w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia nie spełnia żadnej funkcji nie tylko w odniesieniu do oceny dopuszczalności skargi kasacyjnej lub ustalenia wysokości należnej opłaty, ale także w odniesieniu do ustalenia kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego przez adwokata lub radcę prawnego. Można w związku z tym wnioskować, że niewskazanie w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia oznacza niedochowanie warunku formalnego apelacji (art. 368 § 2 kpc), ale nie stanowi przeszkody w nadaniu apelacji prawidłowego biegu. W związku z tym nie ma podstaw, aby wzywać stronę do uzupełnienia apelacji przez podanie wartości przedmiotu zaskarżenia pod rygorem odrzucenia apelacji. Gdy takie wezwanie zostanie dokonane, a strona nie usunie braku przez wskazanie wartości przedmiotu zaskarżenia, nie ma podstaw do odrzucenia apelacji.

Z przedstawionych powodów Sąd Najwyższy orzekł, jak w uchwale.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 12 marca 2008 r.

I CSK 439/2007

Jeżeli elementy tzw. konstrukcyjne, należące do warstwy formalnej pisma, nie zostały spełnione w ogóle, sąd pierwszej instancji na podstawie badania formalnego wydaje postanowienie o odrzuceniu apelacji sporządzonej przez zawodowego pełnomocnika (art. 370[1] kpc), jeżeli natomiast brak podstawy do odrzucenia, a stwierdzenia skarżącego budzą wątpliwości co do rzeczywistej treści, wskutek czego sąd nie może przedstawić apelacji sądowi drugiej instancji, to należy wezwać do usunięcia braku a wykonanie sposób realizacji tego wezwania podlega ocenie sądu z konsekwencjami określonymi w art. 370 kpc.

Uzasadnienie

Powódka domagała się zasądzenia od Miasta Stołecznego Warszawy oraz od Skarbu Państwa W. odszkodowania w kwocie 727.600 zł. Szkoda według twierdzeń powódki wynikała ze sprzedaży przez Miasto trzech lokali w domu stanowiącym do którego Miasto przypisywało sobie prawo własności na podstawie dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy oraz decyzji b. Prezydium Rady Narodowej w m.st. Warszawie z 12 września 1969 r., której nieważność stwierdzono w decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego z 13 grudnia 2000 r. Powódka żądała pokrycia pełnej szkody, mimo że z tytułu spadkobrania po byłym właścicielu (sprzed 21 listopada 1945 r.) przysługiwał jej udział w wysokości 4/6.

Wyrokiem z 12 stycznia 2006 r. Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego Miasta 323.266 zł z % od 12 stycznia 2006 r. oraz 2.880,76 zł tytułem zwrotu wydatków, a koszty procesu między tymi stronami zniósł. Sąd oddalił powództwo w pozostałej części oraz w całości w stosunku do pozwanego Skarbu Państwa - Wojewody M. i zasądził od powódki na rzecz Skarbu Państwa zwrot kosztów procesu między tymi stronami.

Sąd Okręgowy uznał m.in., że powódka będąca spadkobierczynią poprzedniego właściciela nieruchomości w 4/6 częściach tylko w tym zakresie może domagać się odszkodowania. Wyrok ten zaskarżyła powódka i pozwane Miasto st. Warszawy. W apelacji powódki wniesionej przez pełnomocnika granice zaskarżenia określono jako część, w której sąd oddalił powództwo, tj. w 1/3 - części, w której powódka Ewa D. reprezentowała swoich braci. Podczas rozprawy apelacyjnej 18 stycznia 2007 r. strona powodowa sprecyzowała, iż zaskarża wyrok "w części oddalającej powództwo w stosunku do Skarbu Państwa oraz w stosunku do Miasta stołecznego Warszawa". Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, ze nadając mu nową treść zasądził od pozwanego Skarbu Państwa - W. na rzecz powódki kwotę 323.266,66 zł odsetkami oraz kwotę 2.880,76 zł z odsetkami tytułem zwrotu wydatków a oddalił apelację powódki w pozostałej części. Oddalił również powództwo wobec Skarbu Państwa w pozostałej części i w całości w stosunku do pozwanego Miasta st. Warszawy. W pozostałych punktach orzekł o kosztach procesu i należnościach Skarbu Państwa z tytułu kosztów sądowych.

W skardze kasacyjnej Skarbu Państwa Wojewody M. zastępowanego przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa, opartej na drugiej podstawie (art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc) skarżący zarzuca naruszenie art. 369 § 1 i 2 kpc oraz 363 § 1 i 3 w związku z art. 378 § 1 kpc w zw. z art. 379 pkt 3 kpc przez dopuszczenie rozszerzenia na rozprawie apelacyjnej granic zaskarżenia apelacji i orzeczenie przez ten Sąd w zakresie prawomocnie osądzonym. Skarżący domagał się uchylenia w całości zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi Apelacyjnemu w W. do ponownego rozpoznania oraz zasądzenia kosztów procesu.

Odpowiadając na skargę powódka domagała się jej oddalenia.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skuteczność skargi kasacyjnej zależna jest od ustalenia treści procesowego oświadczenia powódki zawartego w jej apelacji odnośnie do granic zaskarżenia, one bowiem określają w jakiej części wyrok sądu pierwszej instancji stał się prawomocny. Omawiany - niezbędny - fragment apelacji został sformułowany w sposób niejednoznaczny, z czego Skarb Państwa wyprowadza korzystny dla siebie wniosek, że w zakresie kwoty 323.266,66 zł wyrok oddalający powództwo stał się wobec tego pozwanego prawomocny. Omawiana część apelacji budziła również od początku wątpliwości stron. Odpowiadając na apelację Miasto st. Warszawy stwierdzało, że "trudno również bezspornie ustalić w jakiej części apelacja powódki zaskarża pkt 2 wyroku z dnia 12 stycznia 2006 r." prezentując pogląd, zbieżny z przedstawionym obecnie w skardze kasacyjnej. Skarb Państwa w odpowiedzi na apelację nie podnosił tego zarzutu, kwestionując status W. jako reprezentanta i powołując zarzut przedawnienia. Nie można jednak pominąć sformułowania wniosku apelacji zawierającego żądanie uwzględnienia dochodzonego przez powódkę roszczenia w całości, zgodnie z żądaniem pozwu, tj.: uwzględnienia powództwa w całości (tj. zasądzenia kwoty 484.900,00 zł) bez wyłączania któregokolwiek pozwanego. Nie miałby zatem dostatecznej podstawy zarówno wniosek, że powódka od Skarbu Państwa domagała się tylko nadwyżki ponad kwotę zasądzoną od Miasta st. Warszawy jak i wniosek, że w stosunku do tego pozwanego wyrok nie został w ogóle zaskarżony, skoro powódka w okresie zasadniczych wahań orzecznictwa Sądu Najwyższego (por. uchwałę z dnia 16 listopada 2004 r. III CZP 64/2004 OSNC 2005/11 poz. 182 oraz uchwałę składu siedmiu sędziów z dnia 7 grudnia 2006 r. III CZP 99/2006 OSNC 2007/6 poz. 79) asekuracyjnie kierowała roszczenie wobec Skarbu Państwa oraz Miasta st. Warszawy.

Art. 368 § 1 pkt 1 kpc ustanawia obowiązek wskazania, czy wyrok jest zaskarżony w całości czy w części, a sporządzona przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego apelacja, niespełniająca wymagań określonych w art. 368 § 1 pkt 1 kpc podlega odrzuceniu bez wezwania do usunięcia braków (art. 370[1] kpc).

Wyjątkowość tego wymagania (ograniczona do pewnej klasy zastępujących stronę nie dopuszcza wykładni rozszerzającej, tzn. zrównującej w skutkach brak (w znaczeniu dosłownym, fizycznym) fragmentu wskazującego granice zaskarżenia i sformułowanie tegoż w sposób zawiły, niejednoznaczny lub nieudolny. W tym drugim wypadku nie można uznać, że w piśmie nie ma fragmentu, który w rzeczywistości istnieje a jedynie nastręcza trudności interpretacyjne. Pozostawienie rozstrzygnięcia takiego przypadku swobodnej interpretacji sądu może być podważone, ponieważ zaskarżenie orzeczenia jest domeną strony (skarżący wyraża to paremią tantum devolatum quandum apellatum). Nie można jednak pomijać istnienia istotnego braku pisma, niestarannie sformułowanego przez zawodowego pełnomocnika, ponieważ sąd oraz strona przeciwna muszą mieć pewność odnośnie do prawomocności wyroku. Rozwiązanie takiego przypadku powinno się odbywać na podstawie przepisów o uzupełnianiu braków apelacji. Nie można zaprzeczyć, że również elementy tzw. konstrukcyjne należą do warstwy formalnej pisma. Jeżeli nie zostały spełnione w ogóle, sąd pierwszej instancji na podstawie badania formalnego wydaje postanowienie o odrzuceniu apelacji sporządzonej przez zawodowego pełnomocnika (art. 370[1] kpc), jeżeli natomiast brak podstawy do odrzucenia, a stwierdzenia skarżącego budzą wątpliwości co do rzeczywistej treści, wskutek czego sąd nie może przedstawić apelacji sądowi drugiej instancji, to należy wezwać do usunięcia braku a wykonanie sposób realizacji tego wezwania podlega ocenie sądu z konsekwencjami określonymi w art. 370 kpc.

W rozpoznawanej sprawie sąd drugiej instancji zwrócił uwagę na omawiany brak dopiero na rozprawie apelacyjnej.

Podstawę skargi kasacyjnej stanowi odmienna ocena granic zaskarżenia dokonana przez Skarb Państwa oparta na interpretacji językowej zwrotów lub pojedynczych wyrazów w piśmie powódki. Wnioski wywiedzione z tej oceny mają z konieczności charakter subiektywny. Sąd Apelacyjny dokonał innej oceny niż skarżący tych samych fragmentów pisma i uznał, że apelacja zawiera brak wymagający usunięcia ("precyzowania") przez stronę, a skarga prezentując własną ocenę nie wskazuje naruszenia przez Sąd drugiej instancji reguł interpretacji treści pisma, dlatego uznać należy, że tzw. doprecyzowanie na rozprawie było oświadczeniem uzupełniającym braki formalne.

W związku z tym skarga kasacyjna podlega oddaleniu, na podstawie art. 398[14] kpc. Orzeczenie o kosztach procesu Sąd Najwyższy oparł na art. 102 kpc, uznając za wystarczającą okoliczność odstąpienia od obciążenia Skarbu Państwa kosztami procesu, przyczynę sporu leżącą po stronie powodowej.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Uchwała Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 27 lutego 2008 r.

III CZP 135/2007

Wniosek strony - wezwanej do uzupełnienia braku apelacji przez złożenie jej odpisu (art. 368 § 1 i art. 128 kpc) - o sporządzenie tego odpisu przez sąd i dołączenie go do akt sprawy, nie stanowi skutecznej czynności uzupełniającej, o której mowa w art. 370 kpc.  

Uzasadnienie

Postanowieniem z dnia 25 maja 2007 r. Sąd Rejonowy w Szczecinie ustanowił dla powoda Mamerta B. pełnomocnika, a następnie wezwał go do usunięcia braków formalnych apelacji od wyroku tego Sądu z dnia 14 marca 2007 r., wniesionej osobiście przez powoda, w tym m.in. o złożenie odpisu apelacji oraz odpisów dołączonych do niej dokumentów. Pełnomocnik powoda nie usunął braku w tym zakresie, a w piśmie do Sądu - wniesionym w terminie - oświadczył, że nie dysponuje odpisami apelacji oraz załączników, wnosi więc o sporządzenie przez Sąd kserokopii tych dokumentów i dołączenie ich do akt.

W tej sytuacji postanowieniem z dnia 9 lipca 2007 r. Sąd Rejonowy odrzucił apelację powoda, podnosząc, że nie doszło do usunięcia jej braku formalnego, a strony i ich pełnomocnicy nie mogą przerzucać na sąd ciążących na nich obowiązków.

Przy rozpoznawaniu przez Sąd Okręgowy w Szczecinie zażalenia powoda na to postanowienie powstało przytoczone na wstępie zagadnienie prawne, przedstawione Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zgodnie z art. 368 kpc, apelacja - oprócz wymagań stawianych jej jako środkowi odwoławczemu (§ 1 pkt 1-5) - powinna czynić zadość wymaganiom przewidzianym dla pisma procesowego, a więc spełniać warunki określone m.in. w art. 126 i 128 kpc. Jednym z nich jest dołączenie odpisów pisma zawierającego apelację oraz załączników celem doręczenia ich uczestniczącym w sprawie osobom (najczęściej stronie przeciwnej). Jest oczywiste, że niedołączenie odpisów apelacji uniemożliwia nadanie jej biegu, a w konsekwencji - rozpoznanie, w związku z czym brak w tym zakresie, nieusunięty w wyznaczonym terminie, uzasadnia odrzucenie apelacji (art. 370 in fine kpc; por. także np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 1 października 1999 r. II CKN 610/99 LexPolonica nr 396137).

Kwestia naprawiania braków formalnych pism procesowych nie jest w przepisach kodeksu postępowania cywilnego uregulowana wprost, niemniej z ich istoty i całokształtu, a także z utrwalonej praktyki sądowej wynika, że czynności podejmowane w tym zakresie są czynnościami procesowymi stron, które nie mogą być podejmowane przez inne podmioty (organy procesowe). Wyjątkowo, jeżeli prawodawca chce zwolnić stronę z dokonania czynności, a zwłaszcza z uzupełnienia braku formalnego polegającego na niedołączeniu odpisów pisma, i obciążyć tą czynnością sąd, np. w celu usprawnienia postępowania, czyni to wyraźnie (por. § 112 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 lutego 2007 r. - Regulamin urzędowania sądów powszechnych, Dz. U. 2007 r. Nr 38 poz. 249, albo § 27 ust. 1 i 2 zarządzenia nr 81/03/DO Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 grudnia 2003 r. w sprawie organizacji i zakresu działania sekretariatów sądowych oraz innych działów administracji sądowej, Dz. Urz. Ministra Sprawiedliwości Nr 5 poz. 22 ze zm.).

W tej sytuacji niedopuszczalne i bezzasadne jest przerzucanie na sąd wykonywania czynności obciążających stronę, choćby miały charakter techniczny, gdyż mogłoby to prowadzić nie tylko do anarchizacji procesu cywilnego, ale także do naruszenia zasady równości stron (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 23 sierpnia 2000 r. II CKN 1014/2000, nie publ.).

Należy przy tym podkreślić, że w każdym wypadku dostrzeżonego braku sąd (przewodniczący) - wzywając stronę do jego usunięcia - szczegółowo określa, o jaki brak chodzi, oraz instruuje, w jaki sposób ma on być wyeliminowany, i tylko wtedy może nastąpić negatywny skutek procesowy związany z nieuzupełnieniem braku (por. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 2005 r. II CZ 100/2005 LexPolonica nr 1623190). O nadmiernym rygoryzmie nie może być zatem mowy, zwłaszcza że strona, a szczególnie strona zwolniona od kosztów sądowych i reprezentowana przez zawodowego pełnomocnika, może bez większych trudności wykonać niezbędne odpisy w sekretariacie sądu lub zwrócić się o ich wydanie na podstawie art. 9 lub 525 kpc, nie ponosząc z tego tytułu żadnych kosztów lub ponosząc je w stopniu minimalnym (art. 100 lub art. 3 ust. 3 w związku z art. 78 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, Dz. U. 2005 r. Nr 167 poz. 1398). Nie ma także przeszkód, aby w celu uzyskania niezbędnych odpisów (kopii) strona posłużyła się inną osobą niż jej pełnomocnik, gdyż ustanowione w art. 87 kpc ograniczenia podmiotowe nie dotyczą podejmowania działań czysto faktycznych, technicznych lub manipulacyjnych.

Bezzasadna jest również obawa Sądu Okręgowego, że "zbytni rygoryzm" może pozbawić stronę kontroli orzeczenia zaskarżonego apelacją, gdyż - co jest w judykaturze bezsporne - nieprawidłowe skorzystanie przez stronę z przysługującego jej środka odwoławczego jest równoznaczne z eliminacją zarzutu naruszenia art. 45 Konstytucji lub art. 6 ust. 1 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r. (Dz. U. 1993 r. Nr 61 poz. 284) (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 września 1998 r. III CZ 114/98 OSNC 1999/2 poz. 42).

Z tych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak na wstępie.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna

z dnia 14 lutego 2008 r.

II CSK 532/2007

W sytuacji, w której z dokonanych ustaleń wynikało, że skarżący wykonał usługi zdrowotne ratujące życie ludzkie, ograniczanie wysokości refundacji za te usługi było bezpodstawne. Należało zatem zasądzić zwrot poniesionych z tego tytułu kosztów w całości.



Uzasadnienie

Powód, Wojewódzki Szpital Zespolony w K., domagał się zasądzenia od pozwanego Narodowego Funduszu Zdrowia - Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego w P. kwoty 8 448 214 zł wraz z kosztami procesu. W toku procesu ograniczył żądanie o kwotę 78 705 zł.

Wyrokiem z dnia 29 grudnia 2006 r. Sąd Okręgowy w P. umorzył postępowanie co do kwoty 78 705 zł, oddalił powództwo w pozostałym zakresie i odstąpił od obciążania powoda kosztami procesu.

Na skutek apelacji powoda, zaskarżonym wyrokiem z dnia 12 czerwca 2007 r. Sąd Apelacyjny w P. zmienił wyrok Sądu Okręgowego w ten sposób, że zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 296 827,50 zł z ustawowymi odsetkami od kwot i za okresy wyszczególnione w pkt I sentencji orzeczenia, zaś w pozostałej części oddalił apelację i zasądził od powoda na rzecz pozwanego kwotę 5 400 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu odwoławczym.

U podstaw tego rozstrzygnięcia legły następujące ustalenia faktyczne i ich ocena prawna:

Powód, będący samodzielnym publicznym zakładem opieki zdrowotnej, w dniu 15 grudnia 1999 r. zawarł z poprzednikiem prawnym pozwanego, W. Kasą Chorych, umowę o udzielanie świadczeń medycznych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Umowa ta, aneksowana i przedłużana na kolejne lata, uprawniała powoda do udzielania świadczeń do wysokości określonych w niej limitów ilościowych. Powód udzielił jednak ubezpieczonym świadczeń ponad uzgodnione limity. Kwoty dochodzone pozwem wynikały ze świadczeń ponadlimitowych udzielonych pacjentom w III i IV kwartale 2002 r. oraz w 2003 r.

W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd pierwszej instancji przyjął, że co do zasady pozwany mógłby ponosić odpowiedzialność za koszty świadczeń ponadlimitowych, gdyby były one udzielane w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia pacjenta, zgodnie art. 7 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Tekst jednolity: Dz. U. 2007 r. Nr 14 poz. 89; dalej: "u.z.o.z.") oraz art. 30 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Tekst jednolity: Dz. U. 2005 r. Nr 226 poz. 1943 z późn. zm., dalej: "u.z.l."). Strona powodowa nie udowodniła jednak, że świadczenia, za które dochodzi wynagrodzenia, udzielone zostały faktycznie w sytuacjach, o jakich mowa w art. 7 u.z.o.z. Ponadto powód nie wykazał, aby wszystkie objęte pozwem przypadki świadczeń, które uznaje on za "nagłe", udzielone zostały rzeczywiście po wyczerpaniu się limitów umownych.

Uwzględniając częściowo apelację powoda, Sąd Apelacyjny wstępnie zaznaczył, że w świetle mających w sprawie zastosowanie przepisów ustawy z dnia 6 lutego 1997 r. o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym (Dz. U. 1997 r. Nr 28 poz. 153 z późn. zm.; dalej: "u.p.u.z."), jak i dalszych przepisów regulujących system ubezpieczeń zdrowotnych, tj.: ustawy z dnia 23 stycznia 2003 r. o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia (Dz. U. 2003 r. Nr 45 poz. 391 z późn. zm.; dalej: "u.n.f.z.") oraz ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. 2004 r. Nr 210 poz. 2135 z późn. zm.; dalej: "u.ś.o.z."), nie było jakichkolwiek podstaw prawnych do finansowania przez kasy chorych, a następnie Narodowy Fundusz Zdrowia udzielonych przez świadczeniodawców świadczeń ponadlimitowych, a nie wykonanych w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia pacjenta.

Umowy o udzielanie świadczeń zdrowotnych podlegają ogólnym zasadom prawa cywilnego, przede wszystkim zasadzie swobody umów, a strony związane są ich treścią, także co do przyjętych w nich limitów udzielanych świadczeń, zarówno ilościowych, jak i wartościowych. Możliwość weryfikowania treści tych umów pod względem ich zgodności z uzasadnionymi nawet interesami poszczególnych świadczeniodawców pozostaje właściwie poza kognicją sądu powszechnego. Wskazując na ustalone orzecznictwo Sądu Najwyższego, Sąd drugiej instancji zauważył, że nie ma dostatecznej podstawy do żądania zapłaty za świadczenia ponadlimitowe ani w oparciu o art. 68 Konstytucji, ani nawet na podstawie kodeksu cywilnego, w szczególności w oparciu o art. 357[1] k.c., przepisy o prowadzeniu cudzych spraw bez zlecenia czy też o bezpodstawnym wzbogaceniu.

W praktyce jednak w omawianych umowach zamieszczane są klauzule dotyczące możliwości renegocjacji kontraktu w przypadku zaistnienia określonych okoliczności, np. przekroczenia ustalonych limitów. Zarazem Sąd drugiej instancji zastrzegł, że odmowa renegocjacji nie tworzy po stronie świadczeniodawcy wierzytelności w wysokości dochodzonego roszczenia, bowiem w wyniku takiego postanowienia umownego nie powstaje zobowiązanie o charakterze gwarancyjnym. Tym samym apelacja w części dotyczącej oddalenia roszczeń o zapłatę za świadczenia ponadlimitowe, nie udzielone w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, podlegała oddaleniu jako oczywiście bezzasadna.

Natomiast co do roszczeń powoda o zapłatę za świadczenia, o jakich mowa w art. 7 u.z.o.z., Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę, że w orzecznictwie utrwaliła się wykładnia, zgodnie z którą kasy chorych, a obecnie NFZ, zobowiązane są do zapłaty świadczeniodawcy za świadczenia zdrowotne udzielone ubezpieczonym poza umownymi limitami w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia. Przychylając się do poglądu przedstawionego m.in. w uzasadnieniu wyroku SN z dnia 15 grudnia 2005 r. II CSK 21/2005 (OSNC 2006/9 poz. 157) Sąd uznał, że podstawą roszczeń o zapłatę tego rodzaju świadczeń są przepisy art. 7 u.z.o.z. i art. 30 u.z.l. w zw. z art. 56 k.c. Możliwość odmowy przez NFZ zapłaty wynagrodzenia za wspomniane świadczenia z powołaniem się na brak wystarczających środków finansowych prowadziłaby do niedającego się pogodzić z Konstytucją obarczenia tymi kosztami samych świadczeniodawców. Co do zasady żądanie zapłaty powodowi należności za tego rodzaju świadczenia byłoby więc uzasadnione.

Zaznaczając, iż istotne ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji są w jego ocenie poczynione niewadliwie, Sąd Apelacyjny uznał podnoszony w apelacji zarzut błędu w tym zakresie opiera się na pewnym nieporozumieniu. Sąd Okręgowy przede wszystkim bowiem stwierdził, że zgodnie z art. 6 k.c. powód winien był wykazać nie tylko to, że udzielił indywidualnie określonych świadczeń w warunkach zagrażających życiu i zdrowiu, ale także, że zostały one udzielone po przekroczeniu przyznanych na dane świadczenia limitów okresowych. Strona powodowa bazowała na kartach statystycznych, które w ilości blisko 3 000 dołączono do sprawy. Ustalenie, czy wskazywane przez powoda przypadki rzeczywiście można było zakwalifikować jako udzielone w warunkach art. 7 u.z.o.z. wymagało bez wątpienia zbadania dokumentacji źródłowej (historii chorób) i jej oceny z zastosowaniem wiedzy specjalistycznej w rozumieniu art. 278 k.p.c., czyli przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego (biegłych). Jednakże wbrew swoim obowiązkom procesowym i wyraźnym sugestiom sądu strona powodowa świadomie nie podjęła inicjatywy w tym kierunku. Sąd nie miał obowiązku prowadzić w tym zakresie postępowania dowodowego z urzędu, zaś próba zwolnienia się przez skarżącego z omawianego obowiązku przez obciążenie strony pozwanej obowiązkiem dowodzenia "faktów negatywnych", tj. nieistnienia bądź nieprawdziwości faktów stanowiących osnowę powództwa, jest nieusprawiedliwiona.

Powód, co do zasady, nie wykazał, które ze świadczeń udzielone zostały po przekroczeniu umownych miesięcznych limitów. Twierdzenia powoda w tym przedmiocie pozostały gołosłowne i nie zostały poparte w tym przedmiocie wymaganą w takim przypadku dokumentacją, i to mimo wyraźnego zaprzeczenia im przez pozwanego. Rodzić może to rzeczywiście uzasadnione przypuszczenie, że wszystkie w danych okresach świadczenia "nagłe" strona pozwana próbuje traktować jako ponadlimitowe.

Sąd drugiej instancji uznał natomiast za trafne twierdzenia skarżącego co do częściowego naruszenia przez Sąd Okręgowy przepisów art. 7 u.z.o.z., art. 30 u.z.l. oraz art. 56 k.c. Już bowiem prima facie można stwierdzić, że na niektórych oddziałach prowadzonych przez powodowy szpital, wszystkie udzielane świadczenia medyczne z natury rzeczy muszą być świadczeniami udzielanymi w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. Zdaniem Sądu Apelacyjnego dotyczy to oddziałów: intensywnej opieki medycznej (IOM), intensywnej opieki kardiologicznej (IOK), patologii noworodków, patologii ciąży, porodowego, zakaźnego dla dorosłych oraz zakaźnego dla dzieci. Z uwagi na ich specyfikę trudno byłoby przy tym nawet teoretycznie założyć, że mogłyby na nich być leczone osoby nie spełniające specyficznych kryteriów medycznych. W tym zatem zakresie powód zwolniony był z wykazywania, że pacjenci wymagali przyjęcia z uwagi na bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia. Bez znaczenia jest też, kiedy na tych oddziałach przekroczone zostały umowne limity przyjęć.

Prowadzi to do wniosku, że co do zasady powodowi należy się dochodzone wynagrodzenie za udzielone tam ponadlimitowe świadczenia zdrowotne. Nie oznacza to, że wynagrodzenie to będzie mogło być równe jednostkowym stawkom za dane świadczenie, wynegocjonowanym w zasadniczej umowie o udzielanie świadczeń medycznych, gdyż przyjęcie takiego rozwiązania prowadziłoby do całkowitego podważenia zasad finansowania świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego, opartych na limitowaniu środków na te świadczenia i cywilnoprawnych instrumentach ich rozdzielania. Sytuacja zakładu opieki zdrowotnej mającego zawartą umowę z NFZ w zakresie prawa do zrekompensowania finansowego ze środków publicznych ponadlimitowych świadczeń udzielonych w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, nie powinna różnić się od analogicznej sytuacji jednostki udzielającej takich świadczeń pozaumownie, a której sytuacja obecnie uregulowana jest w przepisach art. 19 ust. 1 i 4 u.ś.o.z. Zdaniem Sądu drugiej instancji oznacza to, że za udzielone ponadlimitowe niezbędne świadczenia opieki zdrowotnej przysługuje wynagrodzenie z Narodowego Funduszu Zdrowia, uwzględniające wyłącznie uzasadnione i wykazane koszty udzielenia tych świadczeń i tę zasadę należy odpowiednio odnieść także do stanów faktycznych zaistniałych przed dniem wejścia w życie ostatnio wspomnianych przepisów.

Nieprzedstawienie przez powoda kalkulacji rzeczywistych kosztów udzielonych świadczeń dodatkowych nie stoi na przeszkodzie rozpoznaniu merytorycznemu sprawy, gdyż same strony już w umowie w sposób ryczałtowy ustaliły wysokość dodatkowych koszów, jakie powstaną po stronie szpitala w wyniku udzielenia ponad limitowych świadczeń. W § 22 umowy ustalono bowiem, że powód będzie miał prawo przekroczyć o 10% przyznane umową limity, z tym, że za te dodatkowe świadczenia otrzyma wynagrodzenie w wysokości 25% ceny jednostkowej danego świadczenia, wynikającej z umowy. Stosując ten sam wskaźnik do obliczenia należnej powodowi kwoty, Sąd Apelacyjny w oparciu o zgromadzony materiał procesowy ustalił, że w okresie III i IV kwartału 2002 r. powód udzielił w wymienionych wyżej oddziałach dodatkowych świadczeń na kwotę 528 300 zł, zaś w roku 2003 - na kwotę 659 010 zł, co po przemnożeniu przez 25% daje łącznie zasądzoną kwotę.

Z opóźnieniem w zapłacie należności pozwany pozostawał od dnia wyznaczonego w wezwaniach do zapłaty (art. 455 k.c.) i od tej daty należą się powodowi odsetki ustawowe na podstawie art. 481 § 1 i § 2 zd. drugie k.c., z tym że za rok 2003 odsetki Sąd uwzględnił dopiero od daty wezwania zawierającego specyfikację świadczeń udzielonych w warunkach art. 7 u.z.o.z.

Skargę kasacyjną od powyższego wyroku w części oddalającej apelację powód oparł na obu podstawach, w ramach podstawy z art. 398[3] § 1 pkt 1 k.p.c. zarzucając: 1) błędną wykładnię przepisów art. 7 u.z.o.z., art. 30 u.z.l., art. 56 k.c. i art. 65 k.c., polegającą na przyjęciu, że w przypadku wykonania przez powoda świadczeń medycznych w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia po przekroczeniu limitów określonych w umowie, powodowi należy się tylko 25% ceny jednostkowej danego świadczenia, wynikającej z umowy oraz przez przyjęcie, że tylko wszystkie świadczenia wykonane przez powoda na oddziałach: intensywnej opieki medycznej, intensywnej opieki kardiologicznej, patologii noworodków, patologii ciąży, położniczo-porodowym, zakaźnym dla dorosłych i zakaźnym dla dzieci, były z natury rzeczy świadczeniami udzielonymi w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia; 2) błędną wykładnię art. 354 k.c. i art. 355 k.c., polegającą na przyjęciu, że brak współdziałania pozwanego z powodem w działaniach zmierzających do rozwiązania kwestii finansowania świadczeń wykonanych ponad limity jest zgodny z celem społeczno-gospodarczym zawartej między stronami umowy oraz odpowiada zasadom współżycia społecznego; 3) błędną wykładnię art. 58 k.c., polegającą na pominięciu, że sprzeczne z zasadami współżycia społecznego jest zawarcie umowy pomijającej całkowite sfinansowanie przez pozwanego świadczeń udzielonych w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.

W zakresie podstawy naruszenia przepisów postępowania (art. 398[3] § 1 pkt 2 k.p.c.) skarżący wskazał na naruszenie: 1) art. 278 § 1 k.p.c., art. 232 zdanie drugie k.p.c. oraz art. 233 § 1 k.p.c., poprzez nieprzeprowadzenie z urzędu przez Sąd drugiej instancji dowodu z opinii biegłego w celu zbadania dokumentacji źródłowej (historii chorób) i jej oceny z zastosowaniem wiedzy specjalistycznej, co do pacjentów wykazanych przez powoda imiennie i w 2977 kartach statystycznych szpitalnych podpisanych przez lekarzy i zawierających m.in. dane personalne pacjentów i kod choroby - co do tego zarzutu skarżący uzupełniająco wskazał, że nieprzeprowadzenie z urzędu tego dowodu stanowiło zaniechanie wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału dowodowego; 2) art. 378 § 1 k.p.c., poprzez nierozpoznanie przez Sąd Apelacyjny zarzutu podniesionego w apelacji, że poprzednik pozwanego odprowadził do M. Kasy Chorych 71 milionów złotych oraz niewyjaśnienie dlaczego tego zarzutu Sąd nie rozpoznał, co mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy.

Wskazując na powyższe, powód wnosił o uchylenie zaskarżonego wyroku w części, to jest w punkcie II oraz przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu w P. do ponownego jej rozpoznania oraz rozstrzygnięcia o kosztach procesu za wszystkie instancje.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną pozwany wnosił o jej oddalenie w całości oraz o zasądzenie od powoda na rzecz pozwanego kosztów postępowania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Rozpoznanie skargi kasacyjnej należy rozpocząć od ustosunkowania się do zarzutów w granicach podstawy naruszenia przepisów postępowania. W związku z tym za całkowicie nieusprawiedliwiony, a przy tym częściowo niedopuszczalny, należało uznać zarzut naruszenia zaskarżonym wyrokiem art. 278 § 1 k.p.c., art. 232 zdanie drugie k.p.c. oraz art. 233 § 1 k.p.c., bowiem zgodnie z art. 398[3] § 3 k.p.c., podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być zarzuty dotyczące ustalenia faktów lub oceny dowodów.

Co prawda, z art. 398[3] § 3 k.p.c. nie wynika niedopuszczalność poddania kontroli kasacyjnej pominięcia przez Sąd drugiej instancji dowodu z opinii biegłego. Jednakowoż zarzut taki nie może być podnoszony w oparciu o dany stan faktyczny sprawy i przepisy prawa, które zostały przez skarżącego powołane. Skarżący mógłby skutecznie zarzucić nieprzeprowadzenie dowodu z opinii biegłego tylko wtedy, gdyby w danych okolicznościach składał odpowiedni wniosek dowodowy, a sąd oddaliłby go, uznając, że nie zachodzi potrzeba jego przeprowadzenia - i to nawet wówczas, gdyby uważał, że istnieje możliwość zastąpienia go innym środkiem dowodowym, jak np. zeznania świadka, bądź też gdyby sąd oparł się na swej własnej wiedzy (por. m.in. wyrok SN z dnia 29 listopada 2006 r. II CSK 245/2006 Przegląd Sądowy 2008/6 str. 131). W takim przypadku oddalenie wniosku dowodowego stanowiłoby niewątpliwą obrazę art. 217 § 2 k.p.c.

W związku z argumentacją zawartą w uzasadnieniu skargi, trzeba jeszcze dodać, że twierdzenie strony skarżącej, jakoby sąd powszechny miał obowiązek skorzystać z pomocy biegłego w sytuacji, gdy okoliczność mająca istotne znaczenie dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy może zostać wyjaśniona tylko w wyniku wykorzystania wiedzy osób mających specjalne wiadomości, jest tylko częściowo słuszne. Jest bezsporne, że sąd nie może i nie powinien zastępować biegłego. Zarazem w powoływanym przez samego skarżącego wyroku SN z dnia 24 listopada 1999 r. I CKN 223/98 (Wokanda 2000/3 str. 7) trafnie zastrzeżono, że dopuszczenie przez sąd dowodu niewnioskowanego przez stronę jest możliwe, ale przecież nie obowiązkowe i uczynienie z tego skutecznego zarzutu kasacyjnego jest możliwe jedynie w zupełnie wyjątkowych okolicznościach (podobnie m.in. w wyroku SN z dnia 24 czerwca 1998 r. I PKN 194/98 OSNAPiUS 1999/13 poz. 425). Natomiast w wyroku z dnia 13 października 2006 r. III CSK 123/2006 (LexPolonica nr 2025316) wskazano, że nawet strony reprezentowane przez profesjonalnego pełnomocnika mogą działać w przekonaniu, iż ocena składanych przez nie dokumentów nie wymaga wiadomości specjalnych i nie przekracza możliwości sądu; z tego powodu w braku informacji ze strony sądu o potrzebie przeprowadzenia dowodu nie można zarzucić stronie, że nie zgłosiła dowodu z opinii biegłego i nie udowodniła dochodzonego roszczenia.

Trzeba przy tym podkreślić, że w toku dokonywanych na przestrzeni ostatnich lat zmian w kodeksie postępowania cywilnego, ustawodawca systematycznie dąży do ograniczenia w polskim procesie cywilnym zasad prawdy materialnej i działania przez sąd z urzędu. Jakkolwiek orzeczenie sądowe powinno opierać się na ustaleniach, które są pewne i zgodne z rzeczywistością, to jednak sąd - również w sprawach tak skomplikowanych, jak te, które dotyczą odszkodowania za odmowę finansowania świadczeń medycznych przez NFZ - nie może i nie powinien wyręczać strony, na której spoczywa obowiązek procesowej "zapobiegliwości."

Jest poza sporem, że skarżący nie składał wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, chociaż stanowisko pozwanego prezentowane w toku postępowania (m.in. na rozprawie w dniu 26 stycznia 2006 r., k. 524-525, w piśmie procesowym na k. 527 i n. oraz na rozprawie w dniu 8 maja 2006 r., k. 555) jednoznacznie wskazywało na taką potrzebę. Powód ograniczył się do przedstawienia kart statystycznych oraz wybranych historii chorób pacjentów, którzy mieli być przyjęci w trybie nagłym. Natomiast na rozprawie w dniu 31 sierpnia 2006 r. (k. 563) pełnomocnik powoda wyraźnie oświadczył, że nie wnosi o powołanie biegłego. Twierdzenia skarżącego polegają zatem na nieporozumieniu, w istocie bowiem nie wywiązał się on z ciężaru dowodu (art. 6 k.c.) i mimo jednoznacznych wskazań ze strony przeciwnika procesowego oraz Sądu pierwszej instancji, świadomie unikał zgłoszenia wniosku o przeprowadzenie dowodu, co potencjalnie umożliwiłoby mu co najmniej częściowe uwzględnienie żądania. W tym stanie rzeczy Sądowi nie można uczynić jakiegokolwiek zarzutu z nieprzeprowadzenia tego dowodu z urzędu.

W podsumowaniu dotychczasowych rozważań należy przychylić się do tezy, iż na zakładzie opieki zdrowotnej, który dochodzi roszczenia o zapłatę za świadczenia medyczne udzielone pacjentom w warunkach zagrożenia życia lub zdrowia (art. 7 u.z.o.z.) ciąży dowód wykazania tego, że z uwagi na okoliczności poszczególnych przypadków zachodziła potrzeba natychmiastowego udzielenia tych świadczeń (podobnie m.in. w wyroku SN z dnia 5 listopada 2003 r. IV CK 189/2002 LexPolonica nr 1632215).

Jedynie na marginesie warto zwrócić uwagę, że w świetle art. 398[3] § 3 k.p.c. za niedopuszczalne musi być uznane badanie przez Sąd Najwyższy jako sąd kasacyjny kwestii dokonywania przez sądy powszechne swobodnej oceny dowodów. W art. 233 § 1 k.p.c. wyróżniono wprawdzie dwa, odrębne etapy tej oceny: wszechstronne rozważenie zebranego materiału i następnie ocenę właściwą, na którą składa się przydanie poszczególnym dowodom atrybutu wiarygodności i mocy dowodowej (arg. z art. 328 § 2 k.p.c.). Rodzi się jednak pytanie, czy i w jakim zakresie byłoby możliwe oddzielenie od siebie tych dwóch stadiów swobodnej oceny dowodów. Na tak postawione pytanie należy udzielić odpowiedzi negatywnej. "Ocena dowodów", o jakiej mowa w art. 398[3] § 3 k.p.c., należy w całości do dyskrecjonalnej władzy sądu pierwszej i drugiej instancji, zaś Sąd Najwyższy nie kontroluje jej w jakimkolwiek aspekcie (por. postanowienie SN z dnia 23 września 2005 r. III CSK 13/2005 OSNC 2006/4 poz. 76; wyrok SN z dnia 24 lutego 2006 r. II CSK 136/2005 LexPolonica nr 1916099).

Odnośnie do zarzutu naruszenia art. 378 § 1 k.p.c. należy wstępnie wyjaśnić pojęcie "granic apelacji" oraz "zarzutów apelacji." Zastępując system zaskarżenia rewizyjnego systemem apelacyjnym, ustawodawca zdecydował się na rezygnację z formalizmu skargi od wyroku sądu pierwszej instancji. Ów świadomy zabieg legislacyjny znalazł swój wyraz w zastąpieniu pojęcia "podstaw", używanym w dawnym brzmieniu art. 368 k.p.c. na oznaczenie sześciu, taksatywnie wymienionych w ustawie przyczyn zaskarżenia, pojęciem "zarzutów." Przy tym ustawa procesowa nie określa obecnie, na czym ma polegać "zwięzłe przedstawienie zarzutów", o którym mowa w art. 368 § 1 pkt 2 k.p.c.

Co do tej ostatniej kwestii, zarówno w literaturze, jak i w orzecznictwie podkreśla się, że "zarzut" jest pojęciem węższym od "podstawy" - o ile zatem np. jedną z podstaw dawnej rewizji była nieważność postępowania, o tyle zarzutem apelacji może obecnie być każda z przyczyn nieważności. Niezależnie jednak od pełnej właściwie dowolności skarżącego co do powoływania określonych zarzutów w skardze apelacyjnej, za powszechnie przyjęty należy uznać pogląd, zgodnie z którym "zarzutem" w rozumieniu art. 368 § 1 pkt 2 k.p.c. jest określone twierdzenie apelującego, że zaskarżony wyrok sądu pierwszej instancji jest w pewnym aspekcie wadliwy i z tego powodu wymaga uchylenia.

Wykazanie wadliwości nie musi polegać na przytoczeniu przepisów prawa, gdyż apelacja nie musi opierać się tylko na błędach prawa; jednakże z natury rzeczy prawidłowe "przedstawienie zarzutu" w omawianym tutaj znaczeniu wymaga spełnienia kumulatywnie dwóch przesłanek. Po pierwsze, skarżący musi określić, na czym polegał błąd sądu. "Błędem", o jakim mowa, jest uchybienie zasadom prawidłowego prowadzenia postępowania, określonym w przepisach prawa procesowego (error in procedendo) bądź błąd przy wyrokowaniu, polegający albo na błędach w zakresie ustalenia podstawy faktycznej rozstrzygnięcia (error facti in iudicando), albo też na niewłaściwym zastosowaniu lub wykładni prawa (error iuris in iudicando). Po drugie natomiast, skarżący winien powiązać zarzucany sądowi a quo błąd z przebiegiem postępowania, stanowiącym jego wynik orzeczeniem lub z treścią jego uzasadnienia. Dowolność w formułowaniu zarzutów apelacyjnych ma zatem pewne granice.

Powyższa konstatacja znajduje także odbicie w aktualnym orzecznictwie Sądu Najwyższego. W uchwale Składu Siedmiu Sędziów SN z dnia 31 stycznia 2008 r. III CZP 49/2007 (OSNC 2008/6 poz. 55) przyjęto, że sąd drugiej instancji rozpoznający sprawę na skutek apelacji nie jest związany przedstawionymi w niej zarzutami dotyczącymi naruszenia prawa materialnego, wiążą go natomiast zarzuty dotyczące naruszenia prawa procesowego; w granicach zaskarżenia bierze jednak pod uwagę nieważność postępowania. Z powyższej tezy wynika, że podniesione w apelacji zarzuty współkształtują pojęcie "granic apelacji" w art. 378 § 1 k.p.c., a zarazem, że winny one odnosić się do sprecyzowanych uchybień sądu, przede wszystkim do błędów prawa, jakkolwiek - skoro postępowanie apelacyjne stanowi dalszy ciąg merytorycznego sądzenia sprawy - skarżący może również zarzucać skarżonemu orzeczeniu określone uchybienia w zakresie ustaleń faktycznych mających znaczenie dla rozstrzygnięcia (np. uznanie określonych faktów za wykazane bądź za nieudowodnione, niewłaściwie przeprowadzoną ocenę dowodów lub sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zgromadzonego materiału dowodowego).

Odnosząc powyższe uwagi do stanu niniejszej sprawy wystarczy stwierdzić, że nie może być uznane za "zarzut" zawarte w uzasadnieniu apelacji (str. 9 apelacji - k. 668 akt sprawy) twierdzenie skarżącego, że poprzednik prawny pozwanego przekazał innej kasie chorych znaczną kwotę środków finansowych. Takiego twierdzenia skarżący nie formułuje w petitum skargi, zaś należy podnieść, że art. 378 § 1 k.p.c. nie stawia przed sądem drugiej instancji wymagania wdawania się w szczegółową polemikę z uzasadnieniem apelacji (por. wyrok SN z dnia 15 lutego 2006 r. IV CK 384/2005 LexPolonica nr 1354994).

Nawet jednak przy uwzględnieniu, że umiejscowienie zarzutu w treści środka odwoławczego nie odgrywa istotnego znaczenia, i tak nie było podstaw do traktowania przez Sąd Apelacyjny opisanego wyżej twierdzenia jako "zarzutu" w rozumieniu art. 368 § 1 pkt 2 k.p.c. Apelujący nie wskazywał bowiem ani na błąd w ustaleniu przez Sąd pierwszej instancji stanu faktycznego, ani tym bardziej na naruszenie jakichkolwiek przepisów prawa. W skardze kasacyjnej nie zostało zresztą w żaden sposób wykazane, że pominięcie ustosunkowania się do tej okoliczności mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy w rozumieniu art. 398[3] § 1 pkt 2 k.p.c. Z powyższych powodów także i ten zarzut nie zasługiwał na uwzględnienie.

Przechodząc do badania podstawy naruszenia prawa materialnego, trzeba przypomnieć, że zgodnie z zasadą wynikającą zarówno z art. 7 u.z.o.z., jak i art. 30 u.z.l., ani zakład opieki zdrowotnej, ani indywidualnie lekarz, nie mogą odmówić udzielenia świadczenia zdrowotnego osobie, która wymaga jego natychmiastowego udzielenia ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia, przy czym w ustawie o zawodzie lekarza wspomina się nieco bardziej precyzyjnie o "niebezpieczeństwie utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia" oraz o "innych przypadkach niecierpiących zwłoki." Zgodnie z ustaloną linią orzecznictwa Sądu Najwyższego, za świadczenia udzielone na takich warunkach Narodowy Fundusz Zdrowia odpowiada bez względu na limity ustalone w umowie (por. wyrok z dnia 8 sierpnia 2007 r. I CSK 125/2007 OSP 2008/7-8 poz. 72 oraz powołany wyżej wyrok z dnia 15 grudnia 2005 r. II CSK 21/2005 OSNC 2006/9 poz. 157).

W świetle powyższych stwierdzeń nasuwa się wniosek, że w zakresie oceny prawnej roszczenia powoda tok rozumowania Sądu Apelacyjnego przejawia istotną niekonsekwencję. Z jednej bowiem strony Sąd przyjmuje, że obowiązek zapłaty za świadczenia udzielone na warunkach ostatnio wspomnianych przepisów wykracza poza zobowiązanie pozwanego Funduszu wynikające z zawartej między stronami umowy, z drugiej natomiast stara się nadal opierać na tym, co wynika z umowy, dokonując nawet zabiegów, które można by określić mianem "uzupełniającej wykładni oświadczeń woli."

Należy w tym miejscu przypomnieć, że w orzecznictwie dotyczącym powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego Sąd Najwyższy wielokrotnie odwoływał się do aksjologii konstytucyjnej, wskazując, że na skutek ustanowienia art. 68 Konstytucji, państwo przyjęło na siebie istotny obowiązek o charakterze gwarancyjnym. Obok zapewnionego wszystkim, a więc nie tylko obywatelom, prawa do ochrony zdrowia (ust. 1), ustawodawca konstytucyjny przewidział prawo wszystkich obywateli do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych (ust. 2). Przepisy art. 7 u.z.o.z. oraz art. 30 u.z.l., stosowane w związku z art. 56 k.c. do umowy o finansowanie świadczeń zdrowotnych, wymagają interpretacji zgodnej z regulacją konstytucyjną, która przywiązuje zasadnicze znaczenie do ustawowego określenia warunków i zakresu udzielania świadczeń zdrowotnych (por. uchwałę Składu Siedmiu Sędziów z dnia 30 marca 2006 r. III CZP 130/2005 OSNC 2006/11 poz. 177; wyrok z dnia 4 sierpnia 2006 r. III CSK 138/2005 OSNC 2007/4 poz. 63 oraz cyt. już wyroki SN: z dnia 15 grudnia 2005 r. II CSK 21/2005 OSNC 2006/9 poz. 157 i z dnia 8 sierpnia 2007 r. I CSK 125/2007 OSP 2008/7-8 poz. 72).

Umowy pomiędzy NFZ a świadczeniodawcami wykazują bez wątpienia charakter cywilnoprawny (por. m.in. wyrok SN z dnia 16 czerwca 2005 r. IV CK 541/2004 OSP 2006/1 poz. 3). Jednakże immanentną cechą ustawowej regulacji ubezpieczeń zdrowotnych jest zdecydowana nadrzędność interesu publicznego nad interesem jednostek, co przemawia za przypisaniem normom wynikającym z przepisów regulujących prawa i obowiązki stron tych umów - w tym art. 7 u.z.o.z. i art. 30 u.z.l. - charakteru norm imperatywnych, od których stosowania w ramach konkretnego stosunku prawnego stronom nie wolno odstąpić ani ich modyfikować zgodnie wyrażoną wolą. Skoro ustawodawca nałożył na publiczne zakłady opieki zdrowotnej określone obowiązki udzielania świadczeń niezależnie od limitów wyznaczonych przez finansujący ich koszty NFZ, to przyjęcie jakichkolwiek ograniczeń refundacji świadczeń ponadlimitowych, udzielonych w okolicznościach określonych w art. 7 u.z.o.z. i art. 30 u.z.l., byłoby równoznaczne z przesunięciem finansowego ciężaru ich udzielania na świadczeniodawcę. To z kolei godziłoby niewątpliwie w omówiony już, gwarancyjny charakter powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

Zatem o tym, czy publicznemu zakładowi opieki zdrowotnej należy się zwrot kosztów udzielonych świadczeń, decydują więc głównie przepisy ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej i uzupełniająco, art. 7 u.z.o.z. oraz art. 30 u.z.l. (por. uzasadnienie wyroku SN z dnia 25 maja 2006 r. II CK 343/2005 LexPolonica nr 1611010).

Zgodnie z brzmieniem art. 56 k.c., czynność prawna wywołuje nie tylko skutki w niej wyrażone, lecz również te, które wynikają z ustawy, z zasad współżycia społecznego i z ustalonych zwyczajów. Użyty tutaj zwrot "wywołuje skutki" nie oznacza tego samego, co "obejmuje skutki." Sens art. 56 k.c. jest zatem taki, że skutki wynikające z ustawy, zasad współżycia społecznego lub z ustalonych zwyczajów powstają na zasadzie przypisania normatywnego, a więc nie ze względu, lecz bez względu na wolę stron. Ta ostatnia obejmuje bowiem bezpośrednio tylko zawarcie umowy. Zachodzi zatem pewna różnica pomiędzy dokonywaniem wykładni oświadczeń woli kontrahentów w oparciu o art. 65 § 2 k.c. a uzupełnieniem treści stosunku prawnego na podstawie art. 56 k.c. W pierwszym przypadku bowiem sąd musi respektować rzeczywistą wolę stron, podczas gdy w drugim przypadku ustala treść zobowiązania (czy też innego rodzaju stosunku prawnego wynikającego z czynności prawnej) niezależnie od czynnika woli, a zgodnie z treścią odnośnych przepisów prawa lub norm i standardów powinnego zachowania, powszechnie akceptowanych w społeczeństwie.

Odnosząc powyższe uwagi do rozważań zawartych w uzasadnieniu skarżonego orzeczenia, należy stwierdzić, że przyjęta przez Sąd Apelacyjny metoda ustalenia wysokości zasądzonego na rzecz powoda świadczenia jest arbitralna i pozbawiona jakiegokolwiek oparcia normatywnego. W sytuacji, w której z dokonanych ustaleń wynikało, że skarżący wykonał usługi zdrowotne ratujące życie ludzkie, ograniczanie wysokości refundacji za te usługi było bezpodstawne. Należało zatem zasądzić zwrot poniesionych z tego tytułu kosztów w całości. Wysokość tych kosztów Sąd Apelacyjny ustalił, bezpodstawnie ograniczył jednak ich kwotę do 25%. Wobec naruszenia w tym zakresie jedynie prawa materialnego, możliwe było uchylenie zaskarżonego wyroku i orzeczenie co do istoty sprawy, przez podwyższenie zasądzonych kwot o dalsze 75% poniesionych przez skarżącego na ratowanie życia ludzkiego kosztów.

Mając na względzie powyższe, na podstawie art. 398[16] k.p.c. Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 8 stycznia 2008 r.

II UZ 41/2007

W sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych apelacja organu rentowego podlega odrzuceniu na podstawie art. 370 kpc, jeżeli w odpowiedzi na wezwanie sądu odmówi on oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia.

Uzasadnienie

Postanowieniem z dnia 20 sierpnia 2007 r. (...) Sąd Apelacyjny-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych we Wrocławiu odrzucił apelację Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Oddziału w Opolu od wyroku Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Opolu z dnia 26 kwietnia 2007 r. Wyrokiem tym Sąd Okręgowy zmienił decyzję organu rentowego odmawiającą przeliczenia emerytury wnioskodawczyni Krystyny P. i zobowiązał organ rentowy do ustalenia wysokości emerytury przy uwzględnieniu wskaźnika wysokości podstawy wymiaru od wynagrodzenia wynoszącego za okres od 17 listopada 1986 r. do 31 grudnia 1986 r. 30.096,00 zł, za 1987 r. - 248.145,00 zł, za 1988 r. - 349.900,00 zł, za 1999 r. - 624.788,00 zł oraz za okres od 1 stycznia 1991 r. do 6 marca 1991 r. - 1.427.800 zł i oddalił odwołanie w pozostałym zakresie. Organ rentowy zaskarżył ten wyrok apelacją w części uwzględniającej odwołanie (pkt I wyroku). Sąd Okręgowy zarządzeniem z dnia 29 czerwca 2007 r. wezwał organ rentowy do usunięcia braków formalnych apelacji przez wskazanie wartości przedmiotu zaskarżenia. W odpowiedzi na wezwanie pełnomocnik organu rentowego złożył oświadczenie, że wezwanie jest bezzasadne, gdyż wyrok nie określa kwotowo wysokości świadczenia wnioskodawczyni, ani nawet wysokości podstawy wymiaru. "W tych okolicznościach należy przyjąć, iż dopuszczalne jest specyficzne oznaczenie wartości przedmiotu zaskarżenia". Organ rentowy powołał się na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 2005 r. II UZP 7/2005 (OSNP 2005/24 poz. 396). Po otrzymaniu tego pisma Sąd Okręgowy przedstawił akta sprawy Sądowi Apelacyjnemu we Wrocławiu z apelacją. Sąd Apelacyjny uznał za nieprawidłowe stanowisko organu rentowego, że nie ma on obowiązku oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia. Obowiązek taki w sprawach o roszczenia majątkowe wynika z treści przepisu 368 § 2 kpc. Apelacja niespełniająca warunku oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia jest dotknięta brakiem, zatem słusznie Sąd Okręgowy wezwał skarżącego do usunięcia tego braku. Skoro organ rentowy nie uzupełnił braków apelacji w wyznaczonym terminie, Sąd Okręgowy powinien na podstawie art. 370 kpc odrzucić apelację. Z sentencji powołanej przez organ rentowy uchwały Sądu Najwyższego wynika, że nieuzupełnienie przez stronę w wyznaczonym terminie braku apelacji polegającego na nieoznaczeniu wartości przedmiotu zaskarżenia może stanowić podstawę do jej odrzucenia także w sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych. Apelacja organu rentowego podlega więc odrzuceniu na podstawie art. 373 kpc.

Postanowienie to zaskarżył zażaleniem organ rentowy wnosząc o jego uchylenie. Zarzucił on naruszenie art. 368 § 2 kpc, art. 370 kpc i art. 373 kpc, stwierdzając, że nieprawdą jest, iż pełnomocnik organu rentowego nie wskazał wartości przedmiotu zaskarżenia. Wprost przeciwnie - uczynił to, lecz wobec nieustalenia przez Sąd pierwszej instancji kwotowo określonej wartości przedmiotu sporu, określił ją w sposób specyficzny, odwołując się do rozważań powołanych w uzasadnieniu uchwały Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 2005 r. II UZP 7/2005. Należy bowiem podzielić wyrażony w niej pogląd, że rozpoznając zażalenie na odrzucenie apelacji Sąd drugiej instancji powinien zbadać nie tylko, czy strona wykonała wezwanie do uzupełnienia braków apelacji, lecz także czy wezwanie to było uzasadnione. Nie można wymagać, aby w odwołaniu ubezpieczony określił dokładnie żądanie, a w sprawach o prawa majątkowe oznaczył wartość przedmiotu sporu. Jeżeli ubezpieczony nie określił swego żądania, to obowiązkiem sądu jest dokonanie wyjaśnienia tej kwestii. W niniejszej sprawie Sąd pierwszej instancji nie podjął działań, o których mowa w przytoczonych rozważaniach Sądu Najwyższego. Wartości przedmiotu sporu nie określiła także sama wnioskodawczyni. W tych okolicznościach za zasadne i uprawnione należy uznać specyficzne oznaczenie wartości przedmiotu zaskarżenia. Tak też uczynił pełnomocnik organu rentowego w niniejszej sprawie, określając w sposób specyficzny wartość przedmiotu zaskarżenia. Nie należy stawiać stronie większych wymagań niż te, które spełniane są przez sądy. Skoro zatem Sąd pierwszej instancji nie ustalił, jaka jest kwotowo wartość przedmiotu sporu, sąd drugiej instancji nie powinien domagać się tego od apelującego.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Wymagania formalne apelacji, poza tymi, które są przewidziane dla pisma procesowego przepisem art. 126 kpc, określa przepis art. 368 § 1 kpc. Poza elementami wymienionymi w tym przepisie, apelacja w sprawie o roszczenia majątkowe powinna na podstawie art. 368 § 2 kpc zawierać oznaczenie wartości przedmiotu zaskarżenia. Regulacja zawarta w tym przepisie dotyczy wszystkich spraw o roszczenia majątkowe, także w postępowaniu odrębnym, chyba że przepisy regulujące to postępowanie stanowią inaczej. Przepisy dotyczące postępowania w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych nie zawierają odmiennej regulacji w tym zakresie, zatem apelacja w takich sprawach musi zawierać oznaczenie wartości przedmiotu zaskarżenia, chyba że przedmiotem sprawy jest oznaczona kwota pieniężna. Nieoznaczenie w apelacji wartości przedmiotu zaskarżenia jest brakiem formalnym tego pisma, który może zostać uzupełniony. Zgodnie z art. 130 § 1 kpc sąd wzywa stronę do usunięcia braków zakreślając jej odpowiedni termin. Na podstawie art. 370 kpc sąd pierwszej instancji odrzuca na posiedzeniu niejawnym apelację, której braków strona nie uzupełniła w terminie.

Istnienie obowiązku oznaczenia przez stronę w apelacji wniesionej w sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych wartości przedmiotu zaskarżenia nie powinno budzić wątpliwości, gdyż żaden z przepisów nie zwalnia strony z tego obowiązku. Wątpliwości mogły natomiast powstać co do skutków jego niewykonania i były one przedmiotem zagadnienia prawnego przedstawionego Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia. W uchwale z dnia 7 lipca 2005 r. II UZP 7/2005 (OSNP 2005/24 poz. 396), Sąd Najwyższy stwierdził, że nieuzupełnienie przez stronę w wyznaczonym terminie braku apelacji polegającego na nieoznaczeniu wartości przedmiotu zaskarżenia w sprawie o prawo majątkowe (art. 368 § 2 kpc) może stanowić podstawę do jej odrzucenia (art. 370 kpc), także w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych. Zagadnienie prawne rozstrzygnięte tą uchwałą zostało przedstawione w sprawie, w której apelacja została wniesiona przez stronę wnoszącą odwołanie od decyzji organu rentowego, przy czym strona nie była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika. Odnosząc się do stanu faktycznego sprawy Sąd Najwyższy poczynił w uzasadnieniu uchwały liczne zastrzeżenia. Dotyczą one tego, że nie zawsze należy wzywać stronę do oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia. Nie ma takiej potrzeby wówczas, gdy zakresem zaskarżenia objęte jest żądanie przyznania oznaczonej kwoty pieniężnej, a także wówczas, gdy z zawartych w apelacji twierdzeń strony wartość przedmiotu zaskarżenia wynika w sposób niewątpliwy. Ponadto wezwanie do oznaczenia wartości przedmiotu sporu powinno być precyzyjne i zrozumiałe dla strony. Jeżeli w odpowiedzi na wezwanie strona oświadczy, że nie potrafi określić wartości przedmiotu zaskarżenia, sąd powinien udzielić jej odpowiednich wskazówek i zakreślić nowy termin. Wszystkie te zastrzeżenia nie dotyczą sytuacji, gdy apelację wnosi organ rentowy reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika.

Podniesiony w zażaleniu fakt, że wnioskodawczyni nie oznaczyła w odwołaniu przedmiotu sporu nie ma w sprawie żadnego znaczenia, gdyż zaskarżenie dotyczy tylko tej części, w której odwołanie zostało uwzględnione przez Sąd. Niepoważne jest stwierdzenie, że zakres, w którym odwołanie zostało uwzględnione, jest dla organu rentowego niezrozumiały i dlatego uważa on, że wskazanie, w jakiej części skarży wyrok, jest "specyficznym" określeniem wartości przedmiotu zaskarżenia. Dla oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia w sprawie o podwyższenie emerytury należy ustalić wysokość świadczenia przy zastosowaniu wskaźnika wysokości podstawy wymiaru wyliczonego na zasadach określonych w zaskarżonym wyroku i obliczyć różnicę między tak ustalonym świadczeniem a świadczeniem dotychczasowym. Roczna wartość ustalonej w stosunku miesięcznym różnicy stanowi wartość przedmiotu zaskarżenia (art. 22 kpc). Obliczanie wysokości świadczeń należy do ustawowych zadań organów rentowych, zatem skarżący nie może żądać pomocy sądu w tym zakresie. Nawet jeżeli wyrok Sądu pierwszej instancji jest dotknięty wadami, nadaje się on do wykonania. Gdyby organ rentowy musiał wykonać ten wyrok, ustaliłby bez żadnych trudności wysokość świadczenia przyznanego wnioskodawczyni przez Sąd. Wartość przedmiotu zaskarżenia skarżący musiałby także oznaczyć w ewentualnej skardze kasacyjnej, gdyby dotkniętą brakami apelację Sąd Apelacyjny rozpoznał lecz jej nie uwzględnił. W przeciwieństwie do apelacji, dopuszczalność skargi kasacyjnej uzależniona jest od wartości przedmiotu zaskarżenia, zatem strona skarżąca, która musi być reprezentowana przez adwokata lub radcę prawnego, nie może uchylić się od obowiązku oznaczenia tej wartości. Jeżeli strona nie potrafi we właściwy sposób obliczyć wartości przedmiotu zaskarżenia, musi to uczynić w sposób, jaki uzna za stosowny, wskazując określoną kwotę. Uważa się wówczas, że braki apelacji lub skargi kasacyjnej zostały uzupełnione. Sąd może dokonać sprawdzenia wartości przedmiotu zaskarżenia na zasadach określonych w art. 25 § 1 kpc w związku z art. 368 § 2 kpc, nie może natomiast odrzucić apelacji lub skargi kasacyjnej. Natomiast w przypadku, gdy wnoszący apelację organ rentowy w odpowiedzi na wezwanie sądu odmówi oznaczenia wartości przedmiotu zaskarżenia, apelacja podlega odrzuceniu na podstawie art. 370 kpc przez sąd pierwszej instancji lub na podstawie art. 373 kpc przez sąd drugiej instancji. Sąd Apelacyjny prawidłowo zastosował ten ostatni przepis a zarzuty podniesione w zażaleniu okazały się nieuzasadnione.

Z tych przyczyn Sąd Najwyższy na podstawie art. 398[14] kpc w związku z art. 394[1] § 3 kpc oddalił zażalenie.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl


 

Uchwała Sądu Najwyższego - Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych

z dnia 5 grudnia 2007 r.

II PZP 6/2007

W sprawie z zakresu prawa pracy z powództwa pracownika, w której wartość przedmiotu sporu przewyższa kwotę 50.000 zł, od apelacji powoda, w przypadku gdy wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa od tej kwoty, pobiera się opłatę stosunkową obliczoną od wartości przedmiotu zaskarżenia (art. 35 ust. 1 zdanie drugie ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych Dz. U. 2005 r. Nr 167 poz. 1398 ze zm.).


Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 2 kwietnia 2007 r., Sąd Rejonowy-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Opolu oddalił powództwo Janusza W. przeciwko P. SA Oddział Budownictwa Energetycznego O. w B. o zapłatę kwoty 66.593 zł. Wyrok ten został zaskarżony "co do kwoty 50.000 zł" - sporządzoną przez zawodowego pełnomocnika - apelacją, od której uiszczono opłatę w kwocie 30 zł.

Postanowieniem z dnia 20 czerwca 2007 r., Sąd Rejonowy odrzucił apelację na podstawie art. 130[2] § 3 kpc, wskazując, iż nie została ona prawidłowo opłacona. W ocenie Sądu, w sprawie znajdował zastosowanie art. 35 ust. 1 zdanie drugie ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, co oznacza, że strony obowiązane były do uiszczania od wszystkich pism opłaty stosunkowej. Sprawa, w której opłaty uiszczane są na zasadach ogólnych, utrzymuje ten status aż do jej zakończenia, niezależnie od tego, że wartość przedmiotu zaskarżenia została oznaczona na kwotę niższą. Inna interpretacja prowadziłaby do nieuzasadnionego różnicowania sytuacji stron w zakresie ponoszenia opłat sądowych w zależności od stadium postępowania.

W zażaleniu na powyższe postanowienie powód zarzucił, że Sąd pierwszej instancji wadliwie utożsamił wartość przedmiotu sporu z wartością przedmiotu zaskarżenia. Tymczasem, skoro art. 130[2] § 3 kpc uzależnia wysokość opłaty od wskazanej przez stronę wartości przedmiotu zaskarżenia, to prawidłowa wykładnia tego przepisu winna prowadzić do wniosku, że wartość przedmiotu zaskarżenia w niniejszej sprawie wynosi 50.000 zł, a nie 66.593 zł, a zatem na zasadzie art. 35 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych opłata od apelacji winna wynosić 30 zł.

Rozpoznając zażalenie, Sąd Okręgowy w Opolu uznał, że w sprawie występuje zagadnienie prawne budzące wątpliwości, a sprowadzające się do rozstrzygnięcia kwestii, "czy w sprawie z zakresu prawa pracy, w której wartość przedmiotu sporu przewyższała 50.000 zł, od apelacji zaskarżającej częściowo wyrok sądu pierwszej instancji i w której wartość przedmiotu zaskarżenia nie przewyższa kwoty 50.000 zł, należy uiścić opłatę stosunkową czy podstawową".

W ocenie Sądu Okręgowego, literalna wykładnia art. 35 ust. 1 zdanie drugie ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, może prowadzić do wniosku wyprowadzonego przez Sąd Rejonowy w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia. Określając bowiem zakres spraw, w których pobiera się od wszystkich podlegających opłacie pism opłatę stosunkową, ustawodawca wskazał na sprawy, w których wartość przedmiotu sporu przewyższa kwotę 50.000 zł. Zarówno w powołanej ustawie (art. 13), jak i w Kodeksie postępowania cywilnego w wielu przepisach (np. art. 19 i następne, art. 368 § 2) ustawodawca posługuje się pojęciami "wartość przedmiotu sporu" i "wartość przedmiotu zaskarżenia" w sposób wskazujący wyraźnie, że nie są to pojęcia tożsame. Upraszczając tę kwestię można przyjąć, iż z wartością przedmiotu sporu mamy do czynienia w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, natomiast z wartością przedmiotu zaskarżenia w postępowaniu wywołanym wniesieniem środka zaskarżenia. Można byłoby zatem uznać, że skoro w art. 35 ust. 1 zdanie drugie ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych ustawodawca wskazał na określoną wartość przedmiotu sporu dla wyodrębnienia spraw, w których pobiera się opłaty stosunkowe, to - jak przyjął to Sąd Rejonowy - dla ustalenia, jakiego rodzaju opłatę (podstawową czy stosunkową) należy w sprawie z zakresu prawa pracy pobrać od apelacji, jak również innych pism podlegających opłacie, decydujące znaczenie ma wartość przedmiotu sporu ukształtowana przed sądem pierwszej instancji, a nie wynikająca z apelacji wartość przedmiotu zaskarżenia. Ta ostatnia ma jedynie wpływ na wysokość opłaty stosunkowej od apelacji, skoro art. 13 powołanej ustawy stanowi, że wynosi ona 5% wartości przedmiotu sporu lub przedmiotu zaskarżenia.

Jednakże z drugiej strony, wartość przedmiotu zaskarżenia jest również w istocie wartością przedmiotu sporu, z tym że przeniesionego na etap postępowania wywołanego wniesieniem środka zaskarżenia. Można byłoby więc uznać, że ustawodawca posługuje się tym pojęciem tylko dla podkreślenia tej cechy. W wypadku apelacji wartość ta nie może zasadniczo być wyższa od wartości przedmiotu sporu wskazanej w pozwie, jednak określa się ją przy odpowiednim zastosowaniu przepisów odnoszących się do wartości przedmiotu sporu (art. 368 § 2 kpc). Podana przez apelującego lub ustalona przez sąd przy odpowiednim zastosowaniu art. 25 kpc kwota stanowiąca wartość przedmiotu zaskarżenia wskazuje, o jaką kwotę lub jakiej wartości prawo majątkowe toczy się spór na etapie postępowania apelacyjnego. Jeżeli wyrok sądu pierwszej instancji został zaskarżony tylko częściowo i wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa od wynikającej z pozwu wartości przedmiotu sporu, to w pozostałej części postępowanie zostaje prawomocnie zakończone i ta niezaskarżona część nie jest już przedmiotem postępowania apelacyjnego. Tym samym odpowiadająca tej części wartość nie jest już wartością przedmiotu sporu. Można byłoby wyprowadzić stąd wniosek, że skoro w apelacji wartość przedmiotu zaskarżenia, a tym samym wartość spornego na tym etapie postępowania prawa, nie przewyższa kwoty 50.000 zł, to opłata od apelacji winna zostać ustalona na podstawie art. 35 ust. 1 zdanie pierwsze ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych i wynosić 30 zł. Sąd pierwszej instancji argumentował, że różnicowanie sytuacji stron w zakresie ponoszenia opłat sądowych w zależności od stadium postępowania byłoby nieuzasadnione. Tymczasem takie zróżnicowanie w niektórych sytuacjach wynika z art. 35 ust. 1 zdanie pierwsze ustawy. W sprawach z zakresu prawa pracy, w których powodem jest pracodawca, żadna ze stron nie korzysta z ustawowego zwolnienia od kosztów sądowych, a powód bez względu na wartość przedmiotu sporu winien uiścić opłatę od pozwu (w sprawach o prawa majątkowe jest to zasadniczo opłata stosunkowa, o której mowa w art. 13 powołanej ustawy), o ile nie zostanie z niej zwolniony przez sąd. Jednakże gdy wartość przedmiotu sporu nie przewyższa kwoty 50.000 zł opłata od apelacji wynosi 30 zł i to dla wszystkich stron (zdanie pierwsze tego przepisu). Również w sprawach z powództwa pracownika sytuacja strony w zakresie kosztów sądowych może być zróżnicowana w zależności od stadium postępowania, np. pracodawca przegrywający sprawę może zostać obciążony w wyroku sądu pierwszej instancji opłatą stosunkową na podstawie art. 113 ust. 1 powołanej ustawy, natomiast od apelacji będzie zobowiązany uiścić opłatę podstawową.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Wątpliwości Sądu Okręgowego dotyczą interpretacji art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (zwanej dalej ustawą o kosztach sądowych) i odnoszą się do kryterium decydującego o rodzaju opłaty pobieranej od apelacji w sprawach z zakresu prawa pracy (podstawowa lub stosunkowa), przy czym sformułowane zagadnienie prawne wystąpiło w sprawie z powództwa pracownika przeciwko pracodawcy. Przepis art. 35 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych stanowi, że "w sprawach z zakresu prawa pracy pobiera się opłatę podstawową w kwocie 30 zł wyłącznie od apelacji, zażalenia, skargi kasacyjnej i skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Jednakże w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu przewyższa kwotę 50.000 zł, pobiera się od wszystkich podlegających opłacie pism procesowych opłatę stosunkową". W ocenie Sądu Okręgowego, w sprawie z zakresu prawa pracy z powództwa pracownika, w której wartość przedmiotu zaskarżenia nie przekracza od 50.000 zł, przy wartości przedmiotu sporu wyższej od tej kwoty, powołany przepis może być rozumiany dwojako: 1) apelacja pracownika podlega opłacie stosunkowej obliczonej od wartości przedmiotu zaskarżenia; 2) od apelacji pracownika pobiera się opłatę podstawową, gdyż w takim przypadku wartość przedmiotu zaskarżenia jest w istocie wartością przedmiotu sporu przeniesionego na etap postępowania odwoławczego.

Kwestia objęta przedstawionym do rozstrzygnięcia zagadnieniem prawnym była już wielokrotnie przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego. Między innymi w postanowieniach z dnia 21 września 2006 r. II PZ 34/2006 (OSNP 2007/19-20 poz. 282), z dnia 23 listopada 2006 r. II PZ 43/2007, z dnia 23 listopada 2006 r. II PZ 45/2006, z dnia 11 grudnia 2006 r. I PK 197/2006 (OSNP 2008/5-6 poz. 69), z dnia 15 lutego 2007 r. I PK 283/2006, z dnia 6 czerwca 2007 r. III PK 22/2007 wyrażony został pogląd, że rodzaj opłaty sądowej w sprawach z zakresu prawa pracy (podstawowa, czy stosunkowa) jest uzależniony od wartości przedmiotu sporu przewyższającego kwotę 50.000 zł a nie od wartości przedmiotu zaskarżenia. W uchwale z dnia 11 września 2007 r. II PZP 5/2007 (OSNP 2008/1-2 poz. 2), Sąd Najwyższy stwierdził, że w sprawie z zakresu prawa pracy z powództwa pracownika, w której wartość przedmiotu sporu przekracza 50.000 zł, od apelacji pozwanego pracodawcy, w przypadku gdy wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa od tej kwoty, pobiera się opłatę stosunkową obliczoną od wartości przedmiotu zaskarżenia. Orzecznictwo w zakresie wyrażonej przez Sąd Okręgowy wątpliwości jest zatem utrwalone i jednolite. Mając jednak na uwadze, że uchwała z dnia 11 września 2007 r. II PZP 5/2007 (OSNP 2008/1-2 poz. 2) zapadła po dacie wydania postanowienia o przedstawieniu do rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego, a żadne z powołanych wyżej postanowień nie zostało jeszcze wówczas opublikowane, Sąd Najwyższy uznał za uzasadnione udzielenie odpowiedzi na zadane pytanie.

Sformułowane przez Sąd Okręgowy zagadnienie jest jednolicie rozstrzygane w orzecznictwie Sądu Najwyższego niezależnie od prezentowanej argumentacji. I tak, w uzasadnieniu powołanego wyżej postanowienia z dnia 21 września 2006 r. II PZ 34/2006, (OSNP 2007/19-20 poz. 282) Sąd Najwyższy zajął stanowisko, że z art. 35 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych wynika, że opłacie sądowej podlega apelacja wniesiona w sprawie z zakresu prawa pracy, natomiast rodzaj opłaty jest uzależniony od wartości przedmiotu sporu. Treść zdania drugiego art. 35 ust. 1 ustawy jest wyraźna i wynika z niej wprost, że rodzaj opłaty w sprawach z zakresu prawa pracy (podstawowa, czy stosunkowa) zależy od wartości przedmiotu sporu przewyższającego kwotę 50.000 zł, a nie od wartości przedmiotu zaskarżenia. Uzależnienie rodzaju opłaty od wartości przedmiotu sporu (a nie od wartości przedmiotu zaskarżenia) wynika nie tylko z treści tego przepisu, ale także z analizy systemowej. W art. 35 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych wymienione są jako podlegające opłacie wyłącznie środki zaskarżenia. Ustawodawca w art. 13 ustawy wyraźnie przy tym rozróżnia przypadki pobierania opłaty stosownie do wartości przedmiotu sporu lub wartości przedmiotu zaskarżenia. Jeżeli więc w art. 35 ust. 1, który obejmuje tylko środki zaskarżenia, nie uzależnia rodzaju opłaty od wartości przedmiotu zaskarżenia, to oznacza to, że jest ona zależna od wskazanej w tym przepisie wartości przedmiotu sporu. Inaczej mówiąc, jeżeli wartość przedmiotu sporu będącego przedmiotem wyroku sądu pierwszej instancji przekracza 50.000 zł, to od apelacji należy uiścić opłatę stosunkową od wartości przedmiotu zaskarżenia (art. 13 ustawy), choćby była ona niższa od 50.000 zł (tak również w postanowieniach z dnia 23 listopada 2006 r. II PZ 43/2006 OSNP 2007/23-24 poz. 353 oraz II PZ 45/2006). W uzasadnieniu postanowienia z dnia 15 lutego 2007 r. I PK 283/2006, Sąd Najwyższy stwierdził, że wykładnia art. 35 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych prowadzi do wniosku, iż jego zdanie drugie dotyczy spraw, w których wartość przedmiotu sporu a nie wartość przedmiotu zaskarżenia, przewyższa kwotę 50.000 zł. Wartość przedmiotu sporu i wartość przedmiotu zaskarżenia nie są pojęciami tożsamymi, co wynika z art. 13 ustawy oraz z porównania art. 19 § 1 i art. 368 § 2 kpc. Oznacza to, że obowiązek uiszczenia opłaty podstawowej w wysokości 30 zł od skargi kasacyjnej występuje tylko w sprawie z zakresu prawa pracy, w której wartość przedmiotu sporu nie przekracza 50.000 zł. Jeżeli wartość przedmiotu sporu jest wyższa niż 50.000 zł, to wnoszący skargę kasacyjną jest zobowiązany uiścić opłatę sądową na ogólnych zasadach wynikających z art. 13 ustawy o kosztach sądowych, także wówczas, gdy wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa od tej kwoty (podobnie w postanowieniach z dnia 11 grudnia 2006 r. I PK 197/2006 (OSNP 2008/5-6 poz. 69) oraz z dnia 8 czerwca 2007 r. III PK 22/2007). W uzasadnieniu uchwały z dnia 11 września 2007 r. II PZP 5/2007 (OSNP 2008/1-2 poz. 2), Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że zastrzeżenie zawarte w zdaniu drugim art. 35 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych oznacza w zakresie opłat sądowych wyłączenie z generalnego zwolnienia od obowiązku uiszczenia kosztów sądowych, zawartego w art. 96 ust. 1 pkt 4 ustawy, pewnej kategorii spraw z powództwa pracownika. Użycie w zdaniu drugim art. 35 ust. 1 sformułowania "w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu przewyższa kwotę 50.000 złotych, pobiera się od wszystkich podlegających opłacie pism opłatę stosunkową", oznacza, że sprawy te w zakresie opłat sądowych są traktowane tak, jak wszystkie sprawy cywilne rozpoznawane na zasadach ogólnych. Opłatę sądową pobiera się na zasadach określonych w art. 13 ustawy - 5% wartości przedmiotu sporu lub przedmiotu zaskarżenia. W sprawie z powództwa pracownika, w której żądał on w pozwie kwoty wyższej niż 50.000 zł, zdanie pierwsze przepisu art. 35 ust. 1 nie ma w ogóle zastosowania. Niezależnie od tego, która ze stron zaskarży wyrok i w jakiej części, nie ma możliwości zastąpienia opłaty stosunkowej obliczanej na zasadach ogólnych opłatą podstawową określoną w zdaniu pierwszym. Przepis art. 35 ust. 1 zdanie drugie ustawy o kosztach sądowych należy rozumieć w ten sposób, że w sprawach wymienionych w tym przepisie od pozwu pobiera się opłatę stosunkową obliczoną od wartości przedmiotu sporu (tak również w uchwale z dnia 5 grudnia 2007 r. II PZP 7/2007 OSNP 2008/7-8 poz. 90), a od apelacji pobiera się opłatę stosunkową obliczoną od wartości przedmiotu zaskarżenia, także wówczas, gdy wartość ta jest niższa od kwoty 50.000 zł.

Sąd Najwyższy w składzie rozstrzygającym niniejsze zagadnienie prawne przychyla się do argumentacji przedstawionej w uchwale z dnia 11 września 2007 r. II PZP 5/2007. Należy podkreślić, że przepisy ustawy o kosztach sądowych mają charakter fiskalny i restrykcyjny i dlatego wymagają ścisłej wykładni, przy zastosowaniu w pierwszym rzędzie reguł wykładni gramatycznej. Pierwszeństwo językowej metody wykładni znajduje przede wszystkim uzasadnienie w zasadzie leżącej u podstaw ustawy, jaką jest samoobliczanie opłat sądowych oraz we wprowadzonym na mocy art. 130[2] kpc rygoryzmie skutków uiszczenia przez zawodowego pełnomocnika niewłaściwie obliczonej opłaty sądowej (por. między innymi: uchwałę z dnia 9 stycznia 2007 r. II PZP 5/2006 OSNP 2007/11-12 poz. 152; uchwałę z dnia 27 marca 2007 r. II PZP 1/2007 OSNP 2007/19-20 poz. 270; postanowienie z dnia 23 listopada 2006 r. II PZ 45/2006 niepublikowane).

Zawarty w odnoszącym się do wysokości opłat w procesie dziale 3 tytułu II ustawy o kosztach sądowych art. 35 ust. 1 określa rodzaj i wysokość opłat pobieranych od wskazanych w tym przepisie pism w sprawach z zakresu prawa pracy. Jednocześnie zawiera on odstępstwo od ustanowionej w art. 96 ust. 1 pkt 4 zasady braku obowiązku uiszczania przez pracownika kosztów sądowych w sprawach przez niego inicjowanych. W zdaniu pierwszym art. 35 ust. 1 ustanowiona została reguła, że w sprawach z zakresu prawa pracy opłatę podstawową w kwocie 30 zł pobiera się wyłącznie od czterech wymienionych w nim środków odwoławczych i środków zaskarżenia (apelacji, zażalenia, skargi kasacyjnej, skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia), niezależnie od tego, czy z powództwem występuje pracownik, czy pracodawca i która strona wnosi ten środek (por. powołane wyżej uchwały z dnia 9 stycznia 2007 r. II PZP 5/2006 oraz z dnia 27 marca 2007 r. II PZP 1/2007 i OSNP 2007/19-20 poz. 270). Zdanie drugie art. 35 ust. 1, rozpoczynające się od słowa "jednakże", wskazuje na odstępstwo od reguły wyrażonej w zdaniu pierwszym, odnoszące się do spraw, w których wartość przedmiotu sporu przewyższa kwotę 50.000 zł. W takich sprawach pobiera się opłatę stosunkową i to od wszystkich pism procesowych podlegających opłacie (stosunkowej). Oznacza to, że posługując się kryterium wartości przedmiotu sporu, spośród spraw z zakresu prawa pracy ustawodawca wyodrębnił sprawy o prawa majątkowe, w których wartość ta przewyższa kwotę 50.000 zł i poddał je ogólnym zasadom pobierania opłat sądowych. Posłużenie się w zdaniu drugim art. 35 ust. 1 pojęciem wartości przedmiotu sporu nie jest przypadkowe, nie zostało zastosowane zamiennie z pojęciem wartości przedmiotu zaskarżenia (oba pojęcia nie są przecież tożsame, co wynika chociażby z treści art. 13 ustawy o kosztach sądowych i porównania art. 19 § 1 i art. 368 § 2 kpc), nie odnosi się również - jak wywodzi Sąd Okręgowy - do wartości przedmiotu sporu przeniesionego na inny etap postępowania (apelacyjnego, kasacyjnego). Wartość przedmiotu sporu w sprawach z zakresu prawa pracy pełni rolę kryterium wyodrębniającego spośród nich tę kategorię spraw, w których pobierane są opłaty stosunkowe. Skoro tak, to zdanie pierwsze art. 35 ust. 1 nie znajduje do tych spraw zastosowania. Gdyby zdanie drugie art. 35 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych odnosiło się wyłącznie do czterech środków odwoławczych i środków zaskarżenia, o których stanowi zdanie pierwsze tego przepisu (a nie do pism podlegających opłacie stosunkowej w rozumieniu art. 3 w związku z art. 13 ustawy), wówczas ustawodawca nie posłużyłby się podkreśleniem, że opłatę stosunkową pobiera się od "wszystkich" pism procesowych podlegających opłacie lub odniósłby obowiązek uiszczenia opłaty stosunkowej wyraźnie do pism określonych w zdaniu pierwszym, chociażby poprzez użycie sformułowania "wymienione pisma podlegające opłacie", jak uczynił to w art. 35 ust. 2 ustawy.

Opłatę stosunkową reguluje art. 13 ustawy o kosztach sądowych, zgodnie z którym tego rodzaju opłatę pobiera się w sprawie o prawa majątkowe, przy czym wynosi ona 5% wartości przedmiotu sporu lub przedmiotu zaskarżenia. Wartość przedmiotu sporu obliczana jest stosownie do reguł określonych w art. 19 i następne kpc. W sprawach z zakresu prawa pracy decyduje ona o rodzaju i wysokości ponoszonych przez strony opłat od wskazanych w art. 35 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych pism procesowych, w tym o rodzaju i wysokości opłaty od apelacji (podstawowa wynosząca 30 zł lub stosunkowa wynosząca 5% wartości przedmiotu zaskarżenia). Oznacza to, że w przypadku, gdy sąd pierwszej instancji orzekał w sprawie, w której wartość przedmiotu sporu przewyższała kwotę 50.000 zł, od apelacji pracownika lub pracodawcy pobiera się opłatę stosunkową obliczoną od wartości przedmiotu zaskarżenia (art. 13 w związku z art. 18 ust. 2 ustawy o kosztach w sprawach cywilnych), także wówczas, gdy wskutek częściowego zaskarżenia wyroku wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa od tej kwoty.

Z powyższych względów podjęto uchwałę jak na wstępie.

KANCELARIE PRAWNE

Adwokat + Radca Prawny + Notariusz + Doradca Podatkowy

tel. 503-300-503

www.matysiak-kancelaria.pl